Sierpień jest miesiącem trzeźwości. To doskonała okazja, by pomyśleć o abstynencji. Już w 2023 r. Światowa Organizacja Zdrowia uznała alkohol za substancję toksyczną, psychoaktywną i wywołującą uzależnienie. Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem już w 1988 r. zaklasyfikowała go jako kancerogen grupy 1 – jest to grupa najwyższego ryzyka, do której należą również azbest, promieniowanie i tytoń. Tymczasem statystyczny Polak wypija rocznie około 11,6-11,7 litra czystego alkoholu. Dane WHO pokazują, że spożycie w naszym kraju utrzymuje się powyżej średniej dla Unii Europejskiej. Ta wynosi około 10 litrów na osobę.
Jak alkohol wywołuje raka
– Spożycie alkoholu zwiększa ryzyko nowotworów złośliwych w wielu lokalizacjach – mówimy tu przede wszystkim o jamie ustnej, gardle, krtani, przełyku, wątrobie, jelicie grubym, odbytnicy – tłumaczy w rozmowie z WP abcZdrowie dr hab. n. med. Paweł Koczkodaj, profesor instytutu onkologii, kierownik Pracowni Prewencji Pierwotnej i Polityki Zdrowotnej w Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie. — Gdy alkohol dostaje się do naszego organizmu, sprzyja m.in. wywołaniu przewlekłych stanów zapalnych — podkreśla ekspert.
WIDEOOdrzucił reklamowanie alkoholu. "Byłoby mi wstyd"
– Etanol jest w organizmie metabolizowany do aldehydu octowego, który ma działanie kancerogenne. Aldehyd octowy może wiązać się z białkami i DNA, prowadząc do uszkodzeń materiału genetycznego oraz mutacji komórkowych. Jeżeli takie mutacje dotyczą mechanizmów odpowiedzialnych za kontrolę wzrostu i podziału komórek, mogą sprzyjać rozwojowi zmian nowotworowych – tłumaczy w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Katarzyna Zatońska, kierownik Zakładu Badań Populacyjnych i Profilaktyki Chorób Cywilizacyjnych Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.
Alkohol może również zaburzać wchłanianie ważnych składników odżywczych oraz wpływać negatywnie na gospodarkę hormonalną.
– Spożywanie alkoholu istotnie podnosi również ryzyko zachorowania na raka piersi. Jednym z możliwych mechanizmów jest jego wpływ na wspomnianą gospodarkę hormonalną, w tym podwyższanie stężenia estrogenów i wydłużanie ekspozycji tkanek na ich działanie. Ma to znaczenie, ponieważ estrogeny odgrywają rolę w rozwoju części nowotworów piersi — informuje prof. Koczkodaj. Dodaje, że alkohol może również nasilać szkodliwe działanie innych czynników rakotwórczych.
Groźne połączenia
Niezwykle groźne dla zdrowia jest łączenie alkoholu z paleniem tytoniu, ponieważ dochodzi wtedy do tak zwanego efektu synergii. Jak tłumaczy prof. Koczkodaj, etanol, uszkadzając błonę śluzową jamy ustnej, ułatwia wnikanie kancerogenów zawartych w dymie tytoniowym. Badania naukowe dowodzą, że u osób, które jednocześnie piją alkohol i palą papierosy, ryzyko nowotworów złośliwych w obrębie głowy i szyi jest zdecydowanie wyższe niż u osób, które ani nie piją alkoholu, ani nie palą. Działanie tych dwóch czynników nie tylko się sumuje, ale może wzajemnie wzmacniać.
Badacz przywołuje też dane mówiące o tym, że modyfikowalne czynniki ryzyka — czyli te wynikające bezpośrednio z naszego stylu życia, codziennych wyborów i środowiska, którym żyjemy — odpowiadają za od 90 do nawet 95 procent wszystkich zachorowań na nowotwory złośliwe.
— W Polsce od lat na podium znajdują się te same trzy czynniki: palenie tytoniu, otyłość oraz spożywanie alkoholu — podkreśla Paweł Koczkodaj. — Dobrze ilustruje to rak jelita grubego – nowotwór silnie związany m.in. z otyłością, małą aktywnością fizyczną, nieprawidłową dietą, alkoholem i paleniem tytoniu. Coraz częściej rozpoznaje się go także u osób przed 50. rokiem życia, a w Polsce pozostaje jedną z głównych przyczyn zgonów nowotworowych.
Majaki i demencja
— Gdyby nie alkohol, mielibyśmy na oddziałach neurologicznych znacznie mniej pracy. W zasadzie nie ma obszaru w naszej dziedzinie, na który alkohol nie wywierałby negatywnego wpływu — przyznaje w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Jarosław Sławek, kierownik Kliniki Neurologii, Chorób Neurozwyrodnieniowych i Neuroimmunologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego oraz Klinicznego Oddziału Neurologii i Oddziału Udarowego w Szpitalu św. Wojciecha w Gdańsku. — Prawie zawsze mamy na oddziale pacjentów z zespołem zależności alkoholowej (ZZA).
Neurolog tłumaczy, że szereg problemów neurologicznych objawia się wtedy, gdy pacjent… przestaje pić.
— Nagle przerwany ciąg alkoholowy potrafi wywołać ciężki stan majaczeniowy — tzw. delirium — połączony z groźnymi dla życia napadami i stanami padaczkowymi. Przyczyną bywa też przewlekły brak witaminy B1 wywołany alkoholem. W skrajnych sytuacjach prowadzi to do niszczenia wrażliwych struktur mózgu. Chorzy wchodzą w stan otępienia, w którym ubytki w pamięci zastępują konfabulacjami (zespół Korsakowa, przyp. red.) — po prostu zmyślają rzeczywistość, bo ich mózg nie jest już w stanie jej odtworzyć — wyjaśnia neurolog.
— Ale to niejedyna manifestacja uszkodzenia mózgu — często mamy do czynienia z encefalopatią Wernickego — zaburzeniami chodu i równowagi, oczopląsem, chudnięciem oraz z uszkodzeniem nerwów obwodowych (tzw. neuropatią). One także wynikają z niedoboru witaminy B1, czasami też B12, niedożywienia i samego toksycznego działania etanolu — tłumaczy ekspert.
Profesor Sławek zaznacza, że problem z alkoholem bywa często maskowany, a ludzie potrafią stworzyć sobie iluzję, że picie dobrego wina do obiadu czy kraftowego piwa nie wiąże się z żadnym ryzykiem. Tymczasem u takich "koneserów" mogą wystąpić podobne zaburzenia jak u osób przewlekle nadużywających alkoholu.
— Wielu pacjentów trafia do nas z zupełnie innych powodów — z powodu udaru, urazu czy infekcji. Dopiero gdy trafiają na oddział i nie mogą sięgnąć po alkohol, nagle ujawnia się ich głębokie uzależnienie. Reakcja odstawienna, niepokój, drżenie rąk czy majaczenie stają się pierwszą wyraźną diagnozą ich problemu — tłumaczy prof. Sławek. — Często dopóki człowiek funkcjonuje w swoim codziennym rytmie, udaje mu się maskować uzależnienie przed rodziną i samym sobą. Pobyt w szpitalu i przymusowa abstynencja brutalnie zdejmują tę maskę. To wtedy okazuje się, jak silnie organizm jest już uzależniony.
Tak alkohol niszczy mózg
To, jak alkohol niszczy mózg jest też bardzo dobrze udokumentowane w badaniach.
— W analizie 36 678 uczestników UK Biobank większe spożycie alkoholu wiązało się z mniejszą objętością istoty szarej i białej mózgu oraz ze zmianami mikrostruktury istoty białej — wyjaśnia w rozmowie z WP abcZdrowie dr n. med. Adam S. Hirschfeld, specjalista neurologii i genetyki klinicznej z Kliniki PsychoMedic w Poznaniu.
— Istota biała tworzy połączenia między poszczególnymi obszarami mózgu – można ją w pewnym uproszczeniu porównać do sieci przewodów łączących różne ośrodki. W badaniach rezonansu magnetycznego u osób pijących więcej alkoholu obserwowano również mniej korzystne parametry mikrostruktury tych połączeń. Co ważne, zależność nie pojawiała się dopiero u osób uzależnionych – była widoczna również przy stosunkowo małym i umiarkowanym spożyciu i nasilała się wraz z dawką - tłumaczy neurolog.
Przytacza on też inne badania obejmujące ponad 25 tys. osób. Mniejszą całkowitą objętość istoty szarej obserwowano już u osób deklarujących spożycie odpowiadające mniej więcej 3-6 półlitrowym piwom o mocy 5 proc. tygodniowo. Zależności te były dodatkowo silniejsze u osób, którym zdarzały się epizody wypijania dużej ilości alkoholu jednorazowo.
— Systematyczny przegląd dużych badań neuroobrazowych z 2024 r. wykazał podobne zależności: zarówno małe i umiarkowane, jak i duże spożycie alkoholu wiązało się z mniejszą objętością lub grubością wielu obszarów mózgu — informuje dr Hirschfeld.
Kieliszek przed snem to zły pomysł
Mniej znanym negatywnym skutkiem alkoholu jest to, jak zaburza on sen i nocną regenerację mózgu, która jest niezbędna do codziennego funkcjonowania.
— Metaanaliza z 2025 r. wykazała, że już małe dawki alkoholu zmniejszają ilość snu REM, natomiast większe dawki powodują bardziej nasilone zaburzenia jego architektury. Sen REM, czyli faza snu z szybkimi ruchami gałek ocznych, jest normalnym i cyklicznie powtarzającym się elementem zdrowego snu — informuje dr Hirschfeld.
— W tej fazie mózg pozostaje bardzo aktywny, a badania wskazują na jej udział m.in. w procesach zapamiętywania, szczególnie informacji o znaczeniu emocjonalnym, oraz w przetwarzaniu i regulacji emocji. Dlatego zmniejszenie ilości snu REM po alkoholu należy rozumieć przede wszystkim jako zaburzenie fizjologicznej organizacji snu — podkreśla lekarz.
— Alkohol może więc działać paradoksalnie: człowiek może zasnąć łatwiej, ale zmieniają się proporcje i fizjologiczny przebieg poszczególnych faz snu. Przy większych dawkach dodatkowo częściej dochodzi do pogorszenia ciągłości snu w drugiej części nocy. Z tego punktu widzenia kieliszek "na dobry sen" jest kiepskim pomysłem — podsumowuje neurolog.
Jest to o tyle ważne, że problemy ze snem, a raczej z jego brakiem ma coraz więcej mieszkańców naszego kraju, a brak właściwego odpoczynku nocnego zwiększa ryzyko chorób serca, demencji, cukrzycy i zmniejsza szanse na długie i zdrowe życie.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.