Trwa ładowanie...

Latami czai się w organizmie. Zwiększa ryzyko raka wątroby o 100 procent

 Karolina Rozmus
20.07.2023 20:38
Latami czai się w organizmie. Groźny wirus w natarciu
Latami czai się w organizmie. Groźny wirus w natarciu (Getty Images)

Najnowsze dane pochodzące z Zakładu Epidemiologii Chorób Zakaźnych i Nadzoru NIZP PZH – PIB wskazują, że w tym roku mamy wzrost przewlekłego wirusowego zapalenia wątroby typu B i C. Paradoks polega na tym, że to jednocześnie dobra i zła wiadomość.

spis treści

1. Nowe dane, niepokojące wnioski

Raport NIZP PZH – PIB za okres od 1 stycznia do 15 lipca 2023 roku pokazuje wzrost wykrywalności wirusowych zapaleń wątroby typu A, B i C wśród Polaków. W przypadku infekcji ostrych wzrosty nie są znaczące, jednak w przypadku przewlekłej postaci WZW typu B (wywoływanego przez HBV) raport donosi o 1641 przypadkach. Rok temu w analogicznym okresie zaraportowano ich 1128. Przewlekłe zapalenie wątroby spowodowane wirusem typu C (HCV) zdiagnozowano u 1749 osób, rok temu – u 999 chorych.

Wzrost ten nie jest gwałtowny, zwłaszcza biorąc pod uwagę mniejszą rozpoznawalność i dług zdrowotny, który wygenerowała pandemia.

Zobacz film: "Nawet nie wiesz, że jesteś nosicielem"

- Na pewno jednak WZW jest istotnym problemem w populacji – rocznie w Polsce rozpoznaje się niespełna 3 tys. nowych przypadków WZW typu B i nieco ponad 3 tys. przypadków WZW typu C - mówi w rozmowie z WP abcZdrowie dr n. med. Paweł Potocki, onkolog kliniczny ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.

Prof. Jerzy Jaroszewicz, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Hepatologicznego i kierownik Katedry Chorób Zakaźnych i Hepatologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, zwraca uwagę, że osób nierozpoznanych z zakażeniem spowodowanym HCV mamy w Polsce ok. 90-100 tys. Prawdopodobnie ponad 150 tys. osób nie wie, że ma z kolei zakażenie wirusem HBV.

- Meldunki pokazują, ile osób zostało przetestowanych. Rosnące liczby diagnoz to korzystna wiadomość. To znaczy, że coraz większe liczby z puli osób nierozpoznanych zgłosiły się do testowania – wyjaśnia ekspert w rozmowie z WP abcZdrowie.

Wirusowe zapalenia wątroby latami mogą nie dawać żadnych objawów
Wirusowe zapalenia wątroby latami mogą nie dawać żadnych objawów (Pixabay)

Paradoks polega na tym, że choć więcej osób się testuje, być może z uwagi na wprowadzoną niedawno możliwość kierowania na testy w kierunku HCV przez lekarzy rodzinnych, to WZW wciąż stanowi w Polsce zagrożenie.

Dr Potocki przyznaje, że wirusowe zapalenie wątroby jest bardzo podstępne, bo "pacjent przez dekady może nie mieć świadomości, że jest zakażony".

- Zakażenie HCV 17-krotnie zwiększa ryzyko raka wątrobowokomórkowego, a HBV aż o 100 proc., zaś koinfekcje dwoma wirusami zwiększają to ryzyko jeszcze bardziej. Dlatego za każdą diagnozą raka wątrobowokomórkowego idą badania w kierunku WZW, tak samo jak każdego pacjenta z rakiem płuc pytamy o to, czy pali papierosy – mówi ekspert.

2. Po cichu sieje spustoszenie

Wirusowe zapalenie wywoływane przez HCV najczęściej przechodzi w postać przewlekłą – z bezobjawowym lub skąpoobjawowym przebiegiem. Eliminacja przewlekłej postaci choroby bez leczenia jest niemożliwa. Zakażenie wirusem HBV z kolei może mieć postać ostrą, przebiegającą z szeregiem objawów, jak żółtaczka, bóle brzucha czy nudności. Również zakażenie HBV może przyjąć postać przewlekłą.

- Większość zakażonych wirusem HBV i HCV nie ma pojęcia, że jest zakażonych, ponieważ nie mają objawów. Objawy, jeśli się pojawiają, są bardzo nieswoiste. To może być m.in. zmęczenie, pobolewanie w prawej okolicy podżebrowej, ewentualnie objawy pozawątrobowe jak małopłytkowość, zmiany na skórze pod postacią wysypki, choroby nerek – wylicza prof. Jaroszewicz.

- To nieprawda, że wątroba nie boli. Są choroby wątroby, które bolą bardzo, jak np. zapalenie pęcherzyka żółciowego. Jednak przewlekłe uszkodzenie wątroby - np. na tle WZW - do którego dochodzi bardzo powoli, na przestrzeni lat, jest rzeczywiście skąpoobjawowe, stąd w prewencji raka wątrobowokomórkowego ogromny nacisk kładzie się na profilaktykę czynników ryzyka - dodaje dr Potocki.

W przypadku obu typów wirusa brak podjęcia leczenia prowadzi do stopniowego uszkodzenia wątroby, stanowiącego podłoże marskości, a w konsekwencji właśnie do raka wątrobowokomórkowego (ang. Hepatocellular carcinoma, HCC).

- Liczba zachorowań na HCC wynosi w Polsce ok. 2 tys. do 2,5 tys. Nie jest to mała liczba – wyjaśnia w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Anna Boroń-Kaczmarska, specjalistka chorób zakaźnych.

- To fatalny nowotwór z bardzo trudną diagnostyką wymagającą dobrej ultrasonografii i tomografii komputerowej z kontrastem. To jedna z wielu zagwozdek hepatologii - dodaje.

Również prof. Jaroszewicz przyznaje, że nowotwór jest zabójczy – co roku uśmierca nawet ponad 3 tys. do 3,5 tys. osób, czyli więcej niż zostanie zdiagnozowanych.

- Praktycznie sto procent pacjentów umiera w ciągu roku w Polsce z powodu raka wątrobowokomórkowego. Kuriozum w skali świata jest to, że większość umiera, nim zostanie zdiagnozowana. To znaczy tyle, że te nowotwory rozpoznawane są późno, podobnie jak zakażenia HBV i HCV – wyjaśnia prof. Jaroszewicz.

- W tym roku miałem już kilkunastu pacjentów, którzy dowiadywali się, że mają zakażenie HBV w momencie, gdy im wykrywaliśmy raka. Najpierw diagnozujemy nowotwór, a potem odkrywamy, że przyczyną jest zakażenie HBV czy HCV. Takich sytuacji jest wiele, zdarzają się nawet w przypadku osób bardzo świadomych zdrowotnie. To ogromny problem – dodaje.

3. Nie dbają o wątrobę

Dr Potocki zwraca uwagę na jeszcze jedną kwestię, która pokazuje, że w przypadku WZW duża świadomość, unikanie potencjalnego ryzyka zakażenia i niezwlekanie ze szczepieniem są najlepszym sposobem na ochronę przed nowotworem.

- Od około dekady dysponujemy również bardzo skutecznymi tzw. bezpośrednimi lekami przeciwko WZW B i C. Jednak pozostałe po wyleczonym zakażeniu uszkodzenie miąższu wątroby, choć w mniejszym stopniu, to jednak wciąż predysponuje do rozwoju raka - mówi.

Eksperci tłumaczą, że aby zminimalizować ryzyko, wystarczą dwa kroki – testowanie w kierunku wirusów powodujących WZW, a następnie szczepienie w przypadku osób, których z racji wieku nie obejmował obowiązek szczepienia przeciw WZW typu B.

- My, onkolodzy, w ramach przygotowania pacjenta do leczenia, zgodnie z wytycznymi staramy się uzupełniać szczepienia zalecane. Tymczasem na palcach jednej ręki mogę policzyć procent pacjentów, którzy przychodzą do mnie zaszczepieni przeciw WZW. Ogromna większość osób, które dziś chorują na nowotwory, to ludzie urodzeni w latach 40.-70. ubiegłego wieku. Nie objął ich program szczepień obowiązkowych, więc nigdy nie przyjęli szczepionki – zwraca uwagę dr Potocki.

Prof. Jaroszewicz dodaje, że dużym problemem, który dodatkowo zwiększa ryzyko nowotworu wątrobowokomórkowego, jest styl życia Polaków. Nie dbamy o nasze wątroby.

Czynnikiem ryzyka jest choroba stłuszczeniowa wątroby, która dotyka pacjentów z zaburzeniami lipidowymi, cukrzycą typu 2 czy nadwagą.

- Takich pacjentów w Polsce jest najwięcej – szacuje się, że zespół metaboliczny może mieć 22-25 proc. Polaków, BMI powyżej 30, traktowane jako otyłość, ma ponad 20 proc. Polaków, a do tego nadciśnienie, cukrzyca, zaburzenia lipidowe – wylicza prof. Jaroszewicz.

- Dodatkowym ryzykiem w przypadku raka wątrobowokomórkowego jest choroba alkoholowa, która przyspiesza postęp nowotworu. U zakażonych wirusem HBV kilkunasto-, a nawet kilkudziesięciokrotnie szybciej rozwija się rak. W przypadku samego zakażenia HBV rak może rozwinąć się po 20-25 latach choroby, jeśli ktoś pije alkohol i ma wirusa, to nowotwór wątroby może pojawić się po już po pięciu czy siedmiu latach – podsumowuje.

Karolina Rozmus, dziennikarka Wirtualnej Polski

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Skorzystaj z usług medycznych bez kolejek. Umów wizytę u specjalisty z e-receptą i e-zwolnieniem lub badanie na abcZdrowie Znajdź lekarza.

Polecane dla Ciebie
Pomocni lekarze