Polacy mówią "dość". Chcą zakazu sprzedaży alkoholu po 22:00

Mateusz Różański
Ustawa antyalkoholowaPolacy są zwolennikami ustawy antyalkoholowej
Źródło zdjęć: © WP abcZdrowie • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI

Całkowity zakaz reklamy i sprzedaży alkoholu w godzinach 22:00–6:00. To zmiany, które ma wprowadzić tzw. ustawa antyalkoholowa. Wirtualna Polska zapytała Polaków o to, co o niej myślą. Okazuje się, że zdecydowana większość popiera te propozycje.

Ogromna większość uczestników badania na Ogólnopolskim Panelu Badawczym Ariadna – aż 69 proc. – poparła pomysł wprowadzenia tzw. nocnej prohibicji na terenie całego kraju. Z tego prawie połowa (około 48 proc.) popiera go zdecydowanie, a co piąty respondent wybrał odpowiedź "raczej popieram".

Sprzeciw wyraziło zaledwie 15 proc. ankietowanych, z czego zdecydowany sprzeciw zgłosiło 8 proc. Polaków. Prawie identyczne wyniki dotyczą reklamy alkoholu. Zakaz promowania w telewizji i internecie zdecydowanie popiera połowa badanych. A raczej popiera – prawie co piąty (19 proc.). Przeciwko było zaledwie 14 proc. uczestników badania, z tego 5 proc. wyraziło zdecydowany sprzeciw.

Prohibicja ponad podziałami

Wyniki te pokrywają się z tym, jak nad ustawą antyalkoholową głosowali posłowie. Za jej przyjęciem 8 października opowiedziało się 400 posłów, a przeciw było zaledwie 29.

– Zawdzięczamy ten krok wyłącznie temu, że za rok mamy wybory – skomentował te wyniki psychoterapeuta Robert Rutkowski. Jego zdaniem, co potwierdzają dane z badania, ludzie w Polsce są zwolennikami nocnej prohibicji.

– Mógłbym panu godzinami opowiadać o tym, co ludzie na tzw. prowincji mówią mi prosto w oczy. Przychodzą do mnie ze łzami w oczach, opowiadają o ojcach, matkach, mężach, dzieciach. Do małych miejscowości, liczących po kilka tysięcy mieszkańców, na moje spotkania potrafi przybyć po 500–600 osób. A po wykładzie schodzę ze sceny i stoję jeszcze godzinę czy dwie, rozmawiając z każdym, kto potrzebuje pomocy. Ja wiem, czego ci ludzie pragną i czego żądają od państwa – mówił w wywiadzie dla WP abcZdrowie Robert Rutkowski.

Zdaniem psychoterapeuty prawdziwym, skrajnym i dewastującym radykalizmem jest żądanie, aby substancja o takim ciężarze gatunkowym była dostępna przez 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, na każdym rogu ulicy. – To była absolutna patologia, a nie żaden standard – dodał.

Również reklama alkoholu w dowolnej formie jest, zdaniem specjalistów od uzależnień, czymś, co powinno zniknąć z przestrzeni publicznej.

– Na terapii uświadamiamy pacjentów, aby unikali wyzwalaczy, a nieograniczony dostęp i ciągły kontakt z reklamami niewątpliwie nimi są – tłumaczył w rozmowie z WP abcZdrowie Jacek Kraus, psycholog, specjalista w dziedzinie psychoterapii uzależnień. – Z drugiej strony, cel firm produkujących alkohol jest jasny: chodzi o maksymalizację sprzedaży i zysków. Reklamy pokazują alkohol – zwłaszcza piwo – jako niegroźny dodatek do wolnego czasu, tradycję czy zwyczaj. To stoi w całkowitej sprzeczności z tym, czego uczymy w trakcie terapii – podkreślił psychoterapeuta.

Jego zdaniem reklamowanie piwa jako przyjemnego, orzeźwiającego napoju do wypicia w miłym towarzystwie sprzyja wpadaniu w nałóg.

– Szczególnie niepokojące jest to w przypadku kobiet, które w uzależnienie często wchodzą właśnie poprzez alkohole smakowe i piwa. Ich słodki smak uśpił czujność i osłabił krytycyzm. Przypominamy pacjentom, że liczy się czysta dawka alkoholu – wypicie kilku piw dziennie przekłada się na ilość wódki zagrażającej życiu. Reklama promująca te produkty jako "bezpieczne" wprowadza pacjentów w błąd i utrudnia proces leczenia – wyjaśnił Jacek Kraus.

Ustawa antyalkoholowa jest już w Senacie, gdzie 28 października zajmą się nią Komisja Zdrowia oraz Komisja Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej.

Jak azbest i promieniowanie

Na potrzebę ograniczenia sprzedaży i reklamy alkoholu wskazują też lekarze, powołując się m.in. na jego rakotwórcze właściwości.

Już w 2023 r. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uznała alkohol za substancję toksyczną, psychoaktywną i wywołującą uzależnienie. Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem już w 1988 r. zaklasyfikowała go jako kancerogen grupy 1 – jest to grupa najwyższego ryzyka, do której należą również azbest, promieniowanie i tytoń.

– Etanol jest w organizmie metabolizowany do aldehydu octowego, który ma działanie kancerogenne. Aldehyd octowy może wiązać się z białkami i DNA, prowadząc do uszkodzeń materiału genetycznego oraz mutacji komórkowych. Jeżeli takie mutacje dotyczą mechanizmów odpowiedzialnych za kontrolę wzrostu i podziału komórek, mogą sprzyjać rozwojowi zmian nowotworowych – tłumaczyła w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Katarzyna Zatońska, kierownik Zakładu Badań Populacyjnych i Profilaktyki Chorób Cywilizacyjnych Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Według danych WHO spożycie alkoholu odpowiada za blisko 4 proc. wszystkich nowych przypadków nowotworów na świecie i stanowi potwierdzoną przyczynę siedmiu rodzajów raka.

– Spożycie alkoholu zwiększa ryzyko nowotworów złośliwych w wielu lokalizacjach – mówimy tu przede wszystkim o jamie ustnej, gardle, krtani, przełyku, wątrobie, jelicie grubym oraz odbytnicy – tłumaczył dr hab. n. med. Paweł Koczkodaj, profesor instytutu, kierownik Pracowni Prewencji Pierwotnej i Polityki Zdrowotnej w Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie. – Spożywanie alkoholu istotnie podnosi również ryzyko zachorowania na raka piersi. Jednym z możliwych mechanizmów jest jego wpływ na gospodarkę hormonalną, w tym podwyższanie stężenia estrogenów i wydłużanie ekspozycji tkanek na ich działanie, co ma znaczenie w rozwoju części tego typu nowotworów – informował prof. Koczkodaj.

Nie ma bezpiecznej dawki

Lekarze podkreślają, że nie istnieje coś takiego jak bezpieczna dawka alkoholu. Wywiera on niszczący wpływ na praktycznie cały organizm: wątrobę, układ krwionośny, a nawet stawy. Szczególnie dewastująco działa jednak na układ nerwowy.

– Gdyby nie alkohol, mielibyśmy na oddziałach neurologicznych znacznie mniej pracy. W zasadzie nie ma obszaru w naszej dziedzinie, na który alkohol nie wywierałby negatywnego wpływu. Prawie zawsze mamy na oddziale pacjentów z zespołem zależności alkoholowej (ZZA) – informował w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Jarosław Sławek, kierownik Kliniki Neurologii, Chorób Neurozwyrodnieniowych i Neuroimmunologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego oraz Klinicznego Oddziału Neurologii i Oddziału Udarowego w Szpitalu św. Wojciecha w Gdańsku.

Nocna prohibicja działa

Dlatego środowisko medyczne oraz eksperci zdrowia publicznego jednogłośnie popierają ustawę antyalkoholową i zawarty w niej zakaz nocnej sprzedaży.

– Z punktu widzenia zdrowia publicznego wspieramy rozwiązania, które mogą prowadzić do ograniczenia spożycia alkoholu. Przykładem są właśnie ograniczenia nocnej sprzedaży. Mogą one zmniejszać liczbę sytuacji, w których po wypiciu alkoholu podejmujemy spontaniczną decyzję o zakupie kolejnej porcji i kontynuowaniu picia. Każde działanie, które realnie ogranicza konsumpcję alkoholu w populacji, ma znaczenie dla zmniejszenia jego zdrowotnych konsekwencji – podkreślała prof. Zatońska, która wraz z innymi pracownikami uczelni wystosowała apel o wprowadzenie nocnej prohibicji we Wrocławiu.

Obecnie zakaz nocnej sprzedaży alkoholu w sklepach i na stacjach benzynowych obowiązuje już w ponad 200 polskich samorządach, m.in. w Krakowie, Bydgoszczy, Gdańsku, Szczecinie, we Wrocławiu, w Kielcach, w Częstochowie, w Opolu i w Warszawie.

Badanie dotyczące ograniczenia sprzedaży alkoholu przeprowadzono w dniach 16–18 października na Ogólnopolskim Panelu Badawczym Ariadna, na reprezentatywnej próbie 1040 dorosłych Polaków, kontrolowanej ze względu na wiek, płeć oraz wielkość miejscowości zamieszkania.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie