Prof. Łukasz Małek: Czasami traktujemy serce trochę jak silnik samochodu

Serce bije nieprzerwanie przez całe nasze życie. Odgrywa w organizmie kluczową rolę – m.in. dostarcza komórkom tlen i składniki odżywcze. Mimo to nie zawsze odpowiednio o nie dbamy. O mitach, niepokojących objawach, a przede wszystkim o profilaktyce rozmawiamy z kardiologiem sportowym i autorem książki "Kardio. Instrukcja obsługi twojego zdrowego serca", prof. Łukaszem Małkiem.

Jak dbać o serce? Jak dbać o serce? Na zdjęciu prof. Łukasz Małek
Źródło zdjęć: © Materiały własne • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Angelika Grabowska

Angelika Grabowska, dziennikarka WP abcZdrowie: Z jaką intencją napisał pan profesor książkę "Kardio" Czy można mówić, że jest to próba zwrócenia większej uwagi na rolę profilaktyki?

Prof. Łukasz Małek, specjalista kardiologii i kardiologii sportowej: Tak. Profilaktyka zawsze była, ale niestety traktowano ją trochę po macoszemu. System opieki zdrowotnej w Polsce jest tak zorganizowany, że płaci się przede wszystkim za procedury. Mamy wybitnych specjalistów, którzy potrafią wymienić zastawkę, wszczepić stymulator czy wykonać ablację. Natomiast brakuje lekarzy, którzy zajmowaliby się pacjentem bardziej holistycznie i prewencyjnie, bo taka opieka nie jest odpowiednio wyceniona.

Przez lata pracy w Narodowym Instytucie Kardiologii widziałem wiele osób, które trafiały do nas po prostu za późno. W takim przypadku to już gaszenie pożarów, czyli leczenie chorób, które zdążyły się rozwinąć. Dużo lepiej byłoby przesunąć nacisk na profilaktykę, żeby tych stentów, stymulatorów czy wymian zastawek potrzeba było mniej. I taka była też idea tej książki. Od lat zajmuję się promowaniem aktywności fizycznej, również wśród pacjentów z chorobami serca. Chciałem pokazać, jak bardzo profilaktyka jest istotna, a jednocześnie wciąż niedoceniana.

Wspomniał pan profesor o aktywności fizycznej, jak zatem znaleźć złoty środek pomiędzy brakiem ruchu a przetrenowaniem? I czy można w ogóle przesadzić ze sportem?

Tak jak ze wszystkim, tak samo ze sportem można przesadzić. Obserwuję dziś często dwie skrajne grupy. Z jednej strony są osoby całkowicie nieaktywne albo aktywne tylko sporadycznie, na przykład podczas wakacji. Z drugiej strony są osoby, które trenują bardzo intensywnie i stale starają się poprawiać swoje wyniki. Często są to osoby w średnim wieku, które próbują trochę nadrobić czas, kiedy z różnych powodów nie podejmowały aktywności fizycznej.

Oba podejścia mogą szkodzić. Bardzo intensywne, czasami wręcz katorżnicze uprawianie sportu w średnim lub starszym wieku nie jest zalecane. Organizm ma już za sobą wiele lat eksploatacji, a często dochodzą do tego różnego rodzaju choroby czy obciążenia. Dlatego w książce staram się pokazać taki złoty środek. Aktywność fizyczna jest dla każdego, nie ma złego wieku na to, żeby zacząć i właściwie nigdy nie powinno się z niej rezygnować. Trzeba ją jednak dopasować do wieku, stanu zdrowia, możliwości i czasu potrzebnego na regenerację.

A co z rodzajem ćwiczeń? Samo kardio jest wystarczające, czy powinniśmy dodać do niego także inne elementy?

Tytuł książki to "Kardio", więc można byłoby pomyśleć, że właśnie kardio jest najważniejsze. Rzeczywiście światowe zalecenia zdrowotne i kardiologiczne przede wszystkim rekomendują ćwiczenia dynamiczne, angażujące wiele grup mięśni, o umiarkowanej lub większej intensywności. To powinno być podstawą regularnej aktywności fizycznej. Ale sprawność człowieka jest bardziej złożona. Ważny jest także m.in. trening siłowy. Do tego dochodzą ćwiczenia równowagi, stabilizacji, elastyczności i rozciągania.

Nie można więc powiedzieć, że jeden rodzaj aktywności jest najlepszy i wystarczający. Kardio powinno dominować, ale żeby osiągnąć pełnię korzyści z aktywności fizycznej, trzeba uzupełniać je także innymi formami ruchu.

A co doradziłby pan profesor osobom, które ze względu na swoją pracę bardzo długo siedzą?

To kolejna bolączka naszych czasów – mówi się nawet o tzw. teorii trzech krzeseł. Do pracy jedziemy na siedząco, potem spędzamy w niej kolejne godziny za biurkiem, a po powrocie siadamy przed ekranem, by np. obejrzeć serial. Brak ruchu sam w sobie jest poważnym czynnikiem ryzyka, dlatego powinniśmy skracać czas spędzany w pozycji siedzącej. Warto przeplatać go przerwami na aktywność fizyczną – na przykład wstać co godzinę na 5–10 minut. Nie muszą to być intensywne ćwiczenia, wystarczy nawet krótki spacer.

Nie powinniśmy też polegać wyłącznie na technologii. Współcześnie możemy zamówić wszystko do domu. Trzeba się jednak zastanowić, czy to służy naszemu zdrowiu. Może jednak warto pójść do tego sklepu albo wybrać chociaż dalszy paczkomat, pojechać do pracy rowerem czy pójść pieszo. Powinniśmy tego szukać i planować to w naszych grafikach.

Zostańmy przy temacie technologii. W książce pisze pan profesor m.in. o smartwatchach. Można powiedzieć, że miały być dobrodziejstwem, a stały się przekleństwem?

To jest trochę miecz obosieczny. Miały to być urządzenia, które motywują do zmiany stylu życia, między innymi do aktywności. Niestety, okazuje się, że jeśli nie mamy przygotowania merytorycznego, które staram się w tej książce zawrzeć, to ciężko nam jest potem właściwie odczytać wszystkie dane z zegarka. U osób, które mają automatycznie ustawione różne alarmy, może to powodować lęki. W konsekwencji dochodzi nawet do efektu odwrotnego. Smartwatch może zniechęcać do ruchu, bo np. po aktywności pokazuje nieprawidłowe parametry. No i obawiając się, przestajemy uprawiać sport albo udajemy się do lekarza i zaczynamy robić badania, które nie zawsze są wskazane.

Wiadomo, że stres negatywnie wpływa na zdrowie. Czy sam silny lęk, np. podczas ataku paniki, jest w stanie spowodować zawał?

Bardzo silny stres jest trudnym do zmierzenia, ale udowodnionym czynnikiem ryzyka różnych chorób serca. Rzadko sam w sobie prowadzi do poważnego zdarzenia, ale jeśli nakłada się na inne czynniki ryzyka, może zwiększać prawdopodobieństwo zawału czy innych problemów sercowych.

Dobrym przykładem są badania dotyczące kibiców podczas mundialu w Niemczech. W momentach dużego napięcia emocjonalnego, zwłaszcza kiedy reprezentacja przegrywała, obserwowano większą liczbę zawałów. Oczywiście nie dotyczyło to wyłącznie osób zdrowych, ale stres był czynnikiem, który dodatkowo zwiększał ryzyko. Silny emocjonalny stres może też prowadzić do tzw. zespołu złamanego serca, który przebiega podobnie do zawału, choć nim nie jest.

Na czym dokładnie polega zespół złamanego serca?

Hipoteza jest taka, że pod wpływem bardzo silnych, najczęściej negatywnych emocji, na przykład po stracie bliskiej osoby albo innym dramatycznym wydarzeniu, dochodzi do gwałtownego wyrzutu hormonów stresowych z nadnerczy. Ta fala hormonów może przejściowo upośledzić pracę mięśnia sercowego, który zaczyna się gorzej kurczyć.

Wówczas mogą pojawić się objawy takie jak w zawale, czyli ból w klatce piersiowej, zmiany w EKG, uwolnienie markerów sercowych. Na szczęście, jeśli nie dojdzie do poważnych powikłań i pacjent jest odpowiednio leczony, serce często wraca do pełnej sprawności w ciągu kilku tygodni.

Ostatnio coraz częściej można usłyszeć o młodych osobach, które przeszły zawał serca lub udar. Z czego to wynika?

Niedawno ogłoszono wstępne wyniki dużego badania zdrowia Polaków WOBASZ 3. Pokazują, że u młodych osób rośnie częstość czynników ryzyka i chorób. Nadciśnienie tętnicze ma już około 10 proc. osób między 20. a 35. rokiem życia. Wynika to głównie z coraz gorszego stylu życia. Oczywiście są młodzi ludzie bardzo aktywni, ale mamy też dużą grupę osób, które dzięki współczesnej technologii mogą funkcjonować niemal bez ruchu. Do tego dochodzą otyłość, stres, także informacyjny, zła higiena życia, niewystarczający sen i regeneracja. To prawdopodobnie jedne z czynników, które stoją za rosnącą liczbą problemów zdrowotnych również u osób młodych.

Często mówi się, że choroby serca rozwijają się po cichu. Czy faktycznie mogą przez długi czas przebiegać bezoobjawowo, czy po prostu bagatelizujemy różne sygnały?

Jest i tak, i tak. Natomiast wiele czynników ryzyka nas nie boli, np. palenie papierosów, nadciśnienie czy wysoki cholesterol. Nawet jeśli mamy nadwagę lub otyłość, to może bardziej się męczymy, ale poza tym często przez lata nie mamy żadnych objawów. Z drugiej strony mogą pojawiać się niecharakterystyczne sygnały. Ból głowy albo zmęczenie łatwo zrzucić na zmęczenie czy stres. Przez to nie szukamy innych czynników ryzyka, które mogą się pod tym kryć.

A co z jednym z najbardziej charakterystycznych objawów, czyli kłuciem w sercu? Powinno nas niepokoić?

Nie ma chyba osoby, która przynajmniej raz w życiu nie odczuła jakiegoś kłucia w okolicy serca. To często jeden z objawów stresu. Nie są szczególnie charakterystyczne dla chorób serca, zwłaszcza jeśli zmieniają się podczas oddychania albo wraz z pozycją ciała. Dolegliwości sercowe objawiają się inaczej. Są to nie bóle kłujące, tylko gniotące, uciskowe.

Można zatem powiedzieć, że to jeden z mitów. W książce pojawia się ich dużo, a czy są jakieś, które słyszy pan profesor szczególnie często w gabinecie?

Jeden z najczęstszych dotyczy tego, czy istnieje taka częstość pracy serca, przy której trzeba już zwolnić albo całkowicie przerwać wysiłek. Czasami traktujemy serce trochę jak silnik samochodu, który można "zatrzeć", jeśli za bardzo go rozpędzimy. Tymczasem zdrowe serce ma swoją maksymalną częstość pracy i nie da się go w ten sposób "przekręcić". Po prostu pojawia się zmęczenie, organizm wysyła sygnały i sami musimy zwolnić.

Drugi częsty mit dotyczy drobnych zmian zastawkowych widocznych w badaniu echo. Wiele osób widzi w opisie niewielką niedomykalność i od razu uważa, że ma chore serce. Tymczasem takie śladowe zmiany są bardzo częste i w wielu przypadkach są po prostu wariantem normy, a nie chorobą. Jeśli nie ma innych nieprawidłowości ani objawów, nie należy z tego powodu traktować się jak osoby chorej na serce.

Na koniec poproszę pana profesora o wymienienie trzech najważniejszych rzeczy, które mógłby zrobić każdy z nas, żeby zadbać o swoje serce.

Przede wszystkim trzeba być regularnie aktywnym fizycznie. Regularnie to znaczy codziennie albo co drugi dzień. To nie musi być trenowanie, ale warto zaplanować aktywność na dany dzień i ją zrealizować. Druga rzecz to dbanie o odpowiednie odżywianie. To nie znaczy, że nie możemy sobie czasami pozwolić na różne rzeczy. Ale co do zasady, nasza dieta powinna być zbliżona do diety śródziemnomorskiej. Nie powinniśmy się też przejadać. No i trzecia rzecz to pamiętanie o regeneracji. Nasz organizm potrzebuje snu dobrej jakości każdej nocy, aby móc prawidłowo funkcjonować.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie