„Czuję, że umieram” – pewnego razu z ogromnego bólu, którego żadne leki nie mogły opanować, bezsilności życia, które na starcie zostało złamane przez chorobę, Mateusz przywitał w progu mamę. Odpowiadać na najtrudniejsze pytania jest coraz trudniej. „Synu będzie lepiej, to minie, morfina złagodzi ból” – czuję, że to puste słowa, ale przecież innych nie ma. Nie mogę obiecać, że wyzdrowieje, nie mogę obiecać, że mam pieniądze, za które mogę wykupić go z choroby. Właściwie nie mogę zrobić nic – choć widok łez za wszelką cenę pragnie skrywać, bezsilność rozrywa ich życie na kawałki.