USA: 1200 proc. więcej hospitalizacji z powodu suplementu. "Niepokojący trend"
Reklamowany jako środek na energię, lepszy nastrój i ból, dla wielu miał być "naturalną" alternatywą dla leków. Tymczasem w USA gwałtownie rośnie liczba zgłoszeń zatruć, hospitalizacji i zgonów związanych z kratomem. Lekarze ostrzegają, że łatwo dostępny produkt może prowadzić do poważnych powikłań, a w niektórych przypadkach także do uzależnienia.
Znaczący wzrost zatruć kratomem
Kratom, roślinna substancja wytwarzana z liści drzewa rosnącego w Azji Południowo-Wschodniej, od kilku lat zyskuje w Stanach Zjednoczonych ogromną popularność. Jest sprzedawany jako proszek, kapsułki albo skoncentrowany płyn i bywa promowany jako sposób na poprawę samopoczucia, zwiększenie energii czy łagodzenie bólu. Coraz więcej danych pokazuje jednak, że za wizerunkiem "naturalnego suplementu" kryją się poważne zagrożenia dla zdrowia.
Najnowsza analiza wykazała, że liczba zgłoszeń do amerykańskich centrów zatruć dotyczących kratomu wzrosła w latach 2015-2025 z 258 do 3434 rocznie. To skok o blisko 1200 proc. Jeszcze szybciej rosła liczba hospitalizacji związanych wyłącznie z tą substancją – z 43 przypadków w 2015 roku do 538 w 2025 roku, czyli o ponad 1150 proc.
- Dane pokazują niepokojący trend – powiedział dr Chris Holstege, badacz i dyrektor Blue Ridge Poison Center przy University of Virginia Health System. Jak dodał, podobne zjawisko widać nie tylko w statystykach krajowych, ale też w codziennej praktyce lekarzy. - Ten trend widoczny w danych ogólnokrajowych obserwujemy także w naszej lokalnej praktyce klinicznej – do UVA Health trafia coraz więcej pacjentów z poważnymi powikłaniami związanymi z produktami zawierającymi kratom.
Z czym wiąże się przyjmowanie kratomu?
Za działanie kratomu odpowiadają przede wszystkim dwa związki psychoaktywne – mitraginina oraz 7-hydroksymitragynina, nazywana także 7-OH. Oddziałują one na te same receptory w mózgu co opioidy, takie jak kodeina czy morfina. To właśnie dlatego działanie tej substancji zależy od dawki. W mniejszych ilościach może pobudzać, poprawiać koncentrację i nastrój, a w większych działać uspokajająco, przeciwbólowo i euforyzująco.
Po kratom sięgają osoby, które próbują samodzielnie radzić sobie z przewlekłym bólem, lękiem, depresją, a czasem także z objawami odstawienia opioidów. Problem w tym, że produkt nie jest obojętny dla organizmu. Może wywoływać nudności, wymioty, zaparcia, senność, suchość w ustach, świąd, utratę apetytu i bóle mięśni. Przy przewlekłym stosowaniu albo łączeniu z innymi substancjami ryzyko staje się znacznie większe.
Lekarze zwracają uwagę, że poważniejsze powikłania obejmują uszkodzenia narządów, wzrost ciśnienia tętniczego, przyspieszoną akcję serca, psychozę, zaburzenia oddychania, drgawki, rozpad mięśni, objawy odstawienne i rozwój uzależnienia. Szczególnie niebezpieczne są produkty zawierające syntetyczne lub chemicznie wzmacniane 7-OH, które mogą działać silniej niż naturalne liście kratomu.
Brak ścisłej kontroli
Dodatkowym problemem jest brak ścisłej kontroli nad składem takich preparatów. Produkty z kratomem nie są standaryzowane, więc konsumenci często nie wiedzą, co naprawdę kupują. W części z nich wykrywano toksyczne metale i groźne bakterie, w tym Salmonellę.
Badacze podkreślają, że jeszcze gorzej wygląda sytuacja wtedy, gdy kratom jest stosowany razem z innymi środkami. Liczba hospitalizacji w takich przypadkach wzrosła w ciągu dekady z 40 do 549. W samym 2025 roku 60 proc. zatruć wielosubstancyjnych wiązało się z ciężkimi następstwami zdrowotnymi, a połowa wymagała leczenia szpitalnego. W latach 2015-2025 odnotowano co najmniej 233 zgony związane z kratomem, z czego 184 dotyczyły jednoczesnego użycia innych substancji.
- Chcemy, aby społeczeństwo miało świadomość, że te produkty zawierają substancje chemiczne o różnym stężeniu, takie jak mitraginina i 7-hydroksymitragynina, które mają złożone działanie farmakologiczne i mogą powodować interakcje z lekami oraz niepożądane skutki u ludzi – ostrzegł dr Holstege.
W USA trwa już dyskusja nad zaostrzeniem przepisów dotyczących szczególnie silnych produktów z 7-OH. Amerykańska Agencja Żywności i Leków chce, by substancja została zakwalifikowana do najbardziej restrykcyjnej grupy środków o wysokim potencjale nadużywania.
- 7-OH to opioid, który może być silniejszy niż morfina – stwierdził komisarz FDA Marty Makary.
Źródło: nypost.com
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.