100 tys. obserwujących i lekarz, którego nie było. Fikcyjny ekspert nabrał setki tysięcy osób
Na Instagramie przez pewien czas działał profil dr Adriana Halewskiego, który przedstawiał się jako lekarz i publikował filmy z poradami zdrowotnymi. Konto szybko zdobyło ponad 100 tys. obserwujących. Autor przekonywał, że jeden suplement diety, shilajit, może pomóc na bardzo różne problemy zdrowotne. Cała sprawa okazała się jednak oszustwem.
W tym artykule:
Lekarz bez prawa wykonywania zawodu
Według ustaleń portalu Demagog osoba występująca jako dr Adrian Halewski w ogóle nie istnieje. Sprawdzenie w Centralnym Rejestrze Lekarzy Naczelnej Izby Lekarskiej nie wykazało, by ktoś o takim nazwisku miał prawo wykonywania zawodu lekarza w Polsce. Mimo to profil był prowadzony w sposób sugerujący fachową wiedzę medyczną i zachęcał odbiorców do traktowania publikowanych treści jak autentycznych porad lekarskich.
Demagog zwrócił też uwagę, że podobne konta pojawiały się w innych językach, między innymi po angielsku, niemiecku, włosku i czesku. To wskazuje, że nie był to pojedynczy przypadek, ale element szerszego, międzynarodowego schematu.
Kluczowym elementem przekazu była promocja shilajitu jako środka o niemal cudownym działaniu. Nie ma jednak wiarygodnych dowodów naukowych potwierdzających takie właściwości tej substancji.
Uwaga na fałszywe strony banków. Ekspert o trikach cyberprzestępców
Shilajit jest sprzedawany jako suplement diety, a to oznacza, że nie przechodzi on takiej samej ścieżki oceny skuteczności oraz standaryzacji składu jak produkty lecznicze. Jego skład może się znacząco różnić w zależności od producenta, a prawo zabrania przypisywania suplementom właściwości leczenia chorób.
Zobacz także: Lekarze ostrzegają przed pseudoboreliozą. "Ryzyko uszkodzenia szpiku, trzustki, wątroby, nerek, jelit"
AI vs. prawdziwy autorytet
Demagog zwrócił także uwagę na sam profil. Analiza nagrań sugerowała, że postać lekarza mogła zostać wygenerowana przez AI. Wskazywano m.in. na brak naturalnych reakcji, takich jak mruganie czy oddychanie, a także na nienaturalne oświetlenie. Dodatkowo narzędzia do wykrywania treści syntetycznych wskazywały, że zdjęcia profilowe były prawdopodobnie wygenerowane komputerowo.
W komentarzach pod materiałami pojawiały się pytania, które jednoznacznie pokazują, że część użytkowników traktowała treści jak realne porady lekarskie. Takie oszustwa są szczególnie niebezpieczne dla osób chorych, starszych lub zdesperowanych, które szukają prostych odpowiedzi na skomplikowane problemy zdrowotne.
Jak podkreśla Demagog, takie przypadki pokazują, jak łatwo w mediach społecznościowych stworzyć fałszywy autorytet i dotrzeć z niebezpiecznymi treściami zdrowotnymi do osób szczególnie podatnych na obietnice szybkiej poprawy zdrowia.
Dominika Najda, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródła
- Demagog
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.