ADHD istnieje i nie czyta komentarzy w internecie [OPINIA]

400 tys. – tyle według szacunków w polskich szkołach jest dzieci z ADHD (zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi). I cokolwiek byśmy o tym myśleli – w naszym najlepszym interesie jest to, by trafiały one na rynek pracy, a nie do więzienia.

ADHDDla dzieci z ADHD szkolna klasa nie jest najbardziej przyjazną przestrzenią
Źródło zdjęć: © Getty Images | marten johner
Mateusz Różański

Zacznijmy od tego, że, jak już napisałem w tytule, występowanie ADHD jest przyjętym przez naukę faktem i jest potwierdzone w międzynarodowych systemach klasyfikacji chorób i zaburzeń: ICD i DSM. I choć internetowa mądrość głosi, że jego odkrywca miał nazwać je zmyśloną chorobą, to jest to mniej więcej taka sama prawda jak to, że wiewiórka po czesku to drevny kocur.

Bogaty na Mount Everest, biedny za kratki

Prawdą jest również, że to, jak urządziliśmy sobie świat, niekoniecznie odpowiada potrzebom i możliwościom poznawczym osób z ADHD. To przekłada się na to, że duża ich część, zamiast w pocie czoła pracować na nasze PKB, odbywa karę pozbawienia wolności.


WIDEO
O ADHD dowiedziała się w wieku 31 lat. Psycholożka opisuje pierwsze sygnały

Według australijskich badań, choć w szkołach jedno na 20 dzieci jest osobą z ADHD (ok. 5 proc.), to wśród więźniów jest to co czwarty osadzony. Potwierdzają to badacze. Prof. Edmund Sonuga-Barke z King's College London, sam będący osobą z ADHD, powiedział mi w wywiadzie zdanie, które zawsze przychodzi mi na myśl, gdy piszę o ADHD – a które usłyszał kiedyś od mężczyzny odsiadującego wyrok. "Jeśli masz ADHD i jesteś bogaty, to wspinasz się na Mount Everest, a jeśli jesteś biedny, to trafiasz do więzienia".

Spotkanie w Sejmie

Dlatego bardzo dobrze, że o potrzebach osób z ADHD mówi się w polskim Sejmie, gdzie zespół prowadzony przez Marcina Józefaciuka zorganizował spotkanie na temat sytuacji dzieci i dorosłych z ADHD – obecnej sytuacji i drogi do skutecznego wsparcia. Milczeniem pominę fakt, ilu parlamentarzystów stawiło się na tym spotkaniu. 

Lepiej skupić się na problemach, które na nim poruszono. A ich nie brakuje. Są przede wszystkim związane ze szkołą, dlatego w posiedzeniu uczestniczyli głównie rodzice dzieci z ADHD, ale też psycholodzy i samorzecznicy. 

Kara za neurotyp

Jak zauważył Jan Gawroński, samorzecznik w spektrum autyzmu reprezentujący Biuro Rzecznika Praw Dziecka, osoby neuroatypowe już na samym wstępie życia karane są za to, jak pracuje ich układ nerwowy. A osoby z ADHD mają problem z utrzymaniem uwagi i nadpobudliwością ruchową. 

Stąd usiedzenie w ławce na lekcji przez 45 minut bywa wyzwaniem ponad siły. I owszem – możemy przyjąć, że zgodnie z "zasadą glajchszaltu" (słowem "glajchszaltować" potocznie określa się zrównywanie, ujednolicanie – red.) czy "urawniłowki" (sztuczne zrównywanie – red.) szkoła powinna przykrawać i dopasowywać wszystkich do z góry założonej formy. Tylko metoda "prokrustowego łoża" nie sprawdziła się nawet w mitologii (Prokrustes miał zwabiać podróżnych i układać ich na łożu, dopasowując do niego ich wzrost – jeśli byli za niscy, to ich naciągał, jeśli za wysocy – odcinał im część nóg – red.).

Tymczasem polska szkoła – jak zauważali uczestnicy debaty – nie do końca widzi potrzeby tej grupy osób neuroatypowych. Brakuje rozwiązań mogących ułatwić uczniom z ADHD funkcjonowanie w placówkach. A to dlatego, że diagnoza ADHD nie jest podstawą do otrzymania orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego i nie przekłada się – tak jak to ma miejsce choćby w przypadku autyzmu – na przekazywanie szkołom dodatkowych środków w ramach subwencji oświatowej. 

Autyzm i ADHD w jednej głowie

Tymczasem, wbrew stereotypom, te dwie, zdawałoby się, przeciwstawne formy neuroróżnorodności bardzo często się ze sobą łączą. 

– Przeglądy i systematyczne opracowania podają różne liczby zależnie od populacji i metod, ale zgodnie pokazują, że ADHD jest jedną z najczęstszych współwystępujących trudności u osób autystycznych. W jednym z nowszych przeglądów systematycznych podano, że ADHD dotyczy około 30–40 proc. dzieci autystycznych, a inne opracowania pokazują jeszcze wyższe wskaźniki, nawet rzędu 50–70 proc. u części badanych populacji – odpowiadała na pytanie WP abcZdrowie o zjawisko tzw. AuDHD dr Ewa Dobiała, psychiatrka i superwizorka Sekcji Naukowej Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. 

Ekspertka wskazała, że część osób opisuje to wręcz jako życie w nieustannym napięciu między "za dużo" a "za mało", między przeciążeniem a poszukiwaniem stymulacji. AuDHD jest więc doświadczeniem jakościowo innym niż samo ADHD albo sam autyzm. W rozmowie z WP abcZdrowie dr Dobiała przyznała, że dla klinicystów pytanie nie brzmi już "czy autyzm i ADHD mogą współwystępować?", tylko raczej: "jak dobrze umiemy to rozpoznać i odróżnić od samego autyzmu albo samego ADHD?"

O tym samym dyskutowano też podczas debaty, zwracając uwagę na fakt, że choć mówi się wręcz o fali diagnoz ADHD, wciąż są problemy z ich standardami. To przekłada się na to, że trudno nie tyle dopasować wsparcie do uczniów, co nawet uzasadnić jego potrzebę. Sam poseł Józefaciuk powiedział, że wedle informacji przekazanych mu przez Ministerstwo Edukacji Narodowej ma nawet istnieć zjawisko naddiagnozowania autyzmu (pytanie o to na pewno wyślemy do resortu edukacji – przyp. aut.) – właśnie po to, by móc zapewnić wsparcie dzieciom mającym samo tylko ADHD, choćby w postaci nauczyciela wspomagającego.

Orzecznictwo funkcjonalne

Rodzice dalej czekają na realne wdrożenie orzecznictwa funkcjonalnego w szkołach, które wynika z rozporządzenia ministra edukacji, a które według słów uczestników debaty nie działa.

– Celem tych zmian jest to, aby wsparcie trafiało do dziecka, które go potrzebuje, niezależnie od tego, czy jego sytuację można łatwo wpisać w formalne ramy dokumentacji medycznej. Bo potrzeba pomocy może dotyczyć zarówno ucznia z ADHD, z doświadczeniem traumy, z FAS, jak i wielu innych sytuacji, których nie da się zamknąć w prostych kategoriach. System powinien być na tyle elastyczny, by reagować na potrzeby, a nie wyłącznie na nazwy diagnoz – mówiła o tych planach ministerstwa wiceminister oświaty Izabela Ziętka w wywiadzie udzielonym magazynowi "Integracja". Tymczasem takie bardziej elastyczne i nastawione na potrzeby konkretnego dziecka, a nie na kategorię diagnostyczną, orzecznictwo byłoby idealnym wstępem do zmiany sytuacji osób z ADHD.

Zmieniając początek, zmieniasz całą drogę

Bo wszystko sprowadza się nie do tego, czy chcemy chronić dzieci przed konsekwencjami ich czynów, czy spełniać zachcianki tzw. roszczeniowych rodziców, ale do tego, by sprawić, by człowiek już na wstępie nie był przekreślany, a jego docelowym miejscem życia nie był zakład penitencjarny.

Przez ostatnich 14 lat liczba dorosłych z rozpoznaniem ADHD zwiększyła się prawie ośmiokrotnie. Nie świadczy to jednak o tym, że psychiatrzy i psycholodzy dali się porwać nowej modzie – choć czym innym są oczywiście autodiagnozy na podstawie rolek z TikToka czy Instagrama – ale o tym, że zrobiliśmy się bardziej czuli na to, jak pracuje i funkcjonuje nasz układ nerwowy. 

Dlatego o swoim ADHD mówi mocno lewicowy aktywista Jan Śpiewak i reprezentujący zupełnie odmienny światopogląd publicysta i influencer polityczny Rafał Ziemkiewicz. Cokolwiek byśmy o tych dwóch panach nie sądzili, to ich losy mimo wszystko są czymś, czego życzylibyśmy tym 400 tys. dzieci z ADHD bardziej niż odsiadki. A do tego potrzebują one, byśmy odpowiednio wcześnie zobaczyli je i ich potrzeby.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie