Hones zmagała się z rakiem włóknistoblaszkowym (FLC) – rzadką odmianą raka wątroby, który osiągnął już 4. stadium zaawansowania. Słysząc, że klasyczna chemioterapia nie przyniesie w jej przypadku rezultatu, uznała, że woli przeżyć pozostałe 6–24 miesiące bez wycieńczającego leczenia. Ponieważ zawodowo zajmowała się pomocą dzieciom i rodzinom, postanowiła przekazać swoje ciało nauce. Wtedy lekarze zadali jej pytanie: "Skoro i tak jesteś gotowa na wszystko, dlaczego nie spróbujesz wziąć udziału w badaniu klinicznym nad eksperymentalną terapią?"
Zgodziła się, chociaż do propozycji podchodziła z dużą rezerwą. To był kwiecień 2024 r. Zaledwie pięć miesięcy później doszło do pełnej remisji choroby. Stan ten utrzymuje się do dziś.
Wirus rozprzestrzenia się szybciej niż kiedykolwiek. Tysiąc ofiar epidemii
Jak działają szczepionki przeciwnowotworowe?
To nie był cud – to była terapeutyczna szczepionka przeciwnowotworowa.
Tradycyjna chemioterapia czy radioterapia atakują komórki nowotworowe bezpośrednio, niszcząc jednak przy okazji także zdrowe tkanki pacjenta. Szczepionki przeciwnowotworowe działają inaczej: "uczą" układ odpornościowy (limfocyty T) rozpoznawania unikalnych białek nowotworowych (tzw. neoantygenów) i ich samodzielnej eliminacji. Dzięki temu organizm zyskuje pamięć immunologiczną i może zwalczać nawroty choroby nawet po latach.
– Przeżywamy moment, w którym – dzięki łączeniu szczepionek z innymi metodami leczenia – możemy realnie sprawić, że rak stanie się chorobą w pełni wyleczalną. Jesteśmy na progu fundamentalnej zmiany w onkologii – podkreśla Kristen Dahlgren, założycielka i dyrektor w Parker Institute for Cancer Immunotherapy (PICI).
To, nad czym naukowcy pracowali przez lata, a o czym marzyli pacjenci na całym świecie, staje się rzeczywistością.
Firma Moderna ogłosiła sukces badań III fazy nad spersonalizowaną szczepionką przeciw czerniakowi (stosowaną w skojarzeniu z pembrolizumabem). To pierwszy tego typu preparat mRNA, który przeszedł ostatni etap przed złożeniem wniosku do Amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków (FDA). Równolegle trwają testy kliniczne nad szczepionkami skierowanymi przeciw rakowi płuc, pęcherza moczowego, nerek, trzustki i żołądka.
Choć większość ludzi kojarzy szczepionki z profilaktyką chorób wirusowych (np. przeciw grypie czy polio), w onkologii kluczową rolę odgrywają szczepionki terapeutyczne – stosowane u osób już chorujących, by zapobiec nawrotom lub zniszczyć istniejące guzy.
W praktyce naukowej rozróżnia się dwa główne typy takich preparatów.
Pierwsza z nich to uniwersalne szczepionki gotowe (off-the-shelf). Celują w specyficzne anomalie genetyczne występujące u większości pacjentów z danym typem nowotworu. Eksperymentalny preparat, który Molly Hones otrzymała w szpitalu Johns Hopkins, działał właśnie w ten sposób – rak FLC niemal zawsze wykazuje tę samą unikalną mutację.
Drugie to szczepionki spersonalizowane. Większość nowotworów rozwija się w sposób nieprzewidywalny, kumulując unikalne dla danej osoby mutacje. Aby stworzyć taki preparat, lekarze sekwencjonują DNA z biopsji guza konkretnego pacjenta i projektują lek precyzyjnie wymierzony w jego indywidualne komórki. Wyzwaniem pozostają wysokie koszty (produkcja jednej dawki przekracza obecnie 100 000 USD) oraz czas potrzebny na jej przygotowanie.
Determinacja pacjentów
Dla wielu pacjentów udział w próbach klinicznych to wyścig z czasem. Ari Nakata, matka dwójki dzieci, dwa lata po diagnozie raka piersi i przejściu klasycznego leczenia dowiedziała się, że choroba powróciła ze zwielokrotnioną siłą. Mimo że jej rutynowe markery nowotworowe z krwi wskazywały na remisję, rezonans magnetyczny ujawnił przerzuty do kręgosłupa, kości, płuc i wątroby.
Nie poddała się. Własnoręcznie transportowała próbki swoich tkanek w suchym lodzie między szpitalami, szukając badania klinicznego, którego rygorystyczne kryteria kwalifikacji spełniałaby.
Ostatecznie zakwalifikowała się do badania nad szczepionką na Uniwersytecie Waszyngtońskim. Podawanie preparatu wymagało elektroporacji – przyłożenia krótkiego impulsu elektrycznego, który tymczasowo zwiększa przepuszczalność błony komórkowej, umożliwiając wniknięcie szczepionki do komórek.
Nakata otrzymała sześć dawek (po jednej co miesiąc). Wyniki okazały się ogromnym sukcesem: 24 z 59 wytypowanych przez lekarzy zmian nowotworowych odpowiedziały na leczenie.
– Nie miałam właściwie żadnych skutków ubocznych poza lekkim bólem nóg przez kilka dni po podaniu. Wyniki są świetne i dają mi ogromną nadzieję – wyznaje Nakata, która dziś czuje się bardzo dobrze i odzyskuje siły.
Przyszłość onkologii
Eksperci podkreślają, że szczepionki nie zastąpią całkowicie dotychczasowych metod leczenia, lecz staną się kluczowym elementem terapii skojarzonych. Na przykład nadchodzące szczepionki firmy Moderna są łączone z inhibitorami punktów kontrolnych (immunoterapią), które blokują mechanizmy maskujące komórki nowotworowe przed układem odpornościowym.
Dla pacjentów takich jak Molly Hones sukcesy tych badań to powód do głębokiego wzruszenia:
– Myślę o tych wszystkich modlitwach i nadziejach, które ludzie pokładali w walce z rakiem przez ostatnie dekady. Część z nich nie mogła zostać spełniona w tamtym czasie... Ale dziś, patrząc na rozwój szczepionek przeciwnowotworowych, mam poczucie, że te nadzieje w końcu zaczynają się urzeczywistniać – podsumowuje młoda kobieta.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.