Liczba przypadków rośnie. Objawy mogą przypominać chłoniaka

Wzrost zachorowań na gruźlicę notowany jest na całym świecie. Szacuje się, że nawet jedna trzecia populacji jest nosicielem prątka gruźlicy, który ją wywołuje. - Wydawało się, że będzie to choroba z czasem zapomniana, niestety nadal stanowi istotne zagrożenie - alarmuje dr Tomasz Karauda. Dodaje, że objawy mogą przypominać chłoniaka.

(Nie)zapomniana choroba znowu atakuje. Niestety nadal stanowi ogromne zagrożenie(Nie)zapomniana choroba znowu atakuje. Niestety nadal stanowi ogromne zagrożenie
Źródło zdjęć: © Getty Images / East News
Anna Klimczyk

(Nie)zapomniana choroba

24 marca obchodzimy Światowy Dzień Gruźlicy. To doskonała okazja, aby wzbogacić swoją wiedzę na temat tej choroby, ponieważ liczba przypadków rośnie.

Gruźlica należy do najczęstszych chorób zakaźnych na świecie i stanowi globalne zagrożenie dla zdrowia publicznego. Występuje we wszystkich krajach i grupach wiekowych. Według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) każdego roku na gruźlicę zapada około 10 milionów osób.

W Polsce chorują głównie dorośli, a liczba zachorowań u dzieci jest znacznie mniejsza.

- Dorośli chorują częściej z uwagi na okresy obniżonej odporności. Osoby, u których gruźlica przechodzi w fazę aktywną, najczęściej mają nabyte niedobory odporności. Do tej grupy należą np. zakażeni wirusem HIV, bezdomni, alkoholicy, palacze, osoby, które przyjmują leki obniżające odporność czy osoby z chorobami nowotworowymi - mówi w rozmowie z WP abcZdrowie dr Tomasz Karauda z Kliniki Pulmonologii USK im. N. Barlickiego nr 1 w Łodzi, specjalista chorób wewnętrznych, lekarz oddziału chorób płuc.

Co trzeci jest nosicielem

Jak podaje Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc, w 2023 roku zarejestrowano w Polsce 4231 przypadków gruźlicy, w tym 4077 gruźlicy płuc. Zachorowało 45 dzieci i 60 nastolatków.

Wzrost zachorowań jest notowany na całym świecie. Jakie są główne przyczyny tego zjawiska?

- Wydawało się, że będzie to choroba z czasem zapomniana, niestety nadal stanowi istotne zagrożenie. Jesteśmy jedną globalną wioską, mamy łatwość przemieszania się i żyjemy w dużych zagęszczeniach. Dlatego chorzy identyfikowani są w różnych krajach. Wyzwaniem jest również rosnący sprzeciw wobec szczepień. W Europie najwięcej zachorowań notuje się w Ukrainie. Jest to spowodowane poziomem medycyny, zaangażowaniem w identyfikację chorych i czujnością obywateli - wyjaśnia specjalista chorób wewnętrznych i dodaje, że do Polski przyjeżdżają zakażeni pacjenci z całego świata.

- Pamiętam pacjenta z Rwandy, który tak intensywnie i długo prątkował, że wprawił w zaskoczenie lekarzy, którzy od lat leczą gruźlicę w naszym kraju - wspomina lekarz.

Gruźlica jest chorobą zakaźną, wywołaną przez prątki wchodzące w skład Mycobacterium tuberculosis complex. Zmiany gruźlicze mogą występować w różnych narządach ciała, ale najczęstszą postacią jest gruźlica płuc. Źródłem zakażenia są osoby chore na gruźlicę, w fazie prątkowania. Szacuje się, że nawet jedna trzecia populacji jest nosicielem prątka gruźlicy.

- Do zarażenia gruźlicą dochodzi, gdy przebywamy z osobą prątkującą. Po przedostaniu się bakterii do organizmu choroba rozwija się u ok. 10 proc. zakażonych. Pozostałe osoby mogą być nosicielami prątka gruźlicy i przez całe życie na nią aktywnie nie zachorować. Gruźlica szerzy się zazwyczaj drogą kropelkową, choć do zarażenia może dojść także drogą pokarmową - tłumaczy dr Karauda.

Mylona z nowotworem

Lekarz wskazuje, że dużym problemem jest często późne rozpoznanie choroby. Wszystko przez mało charakterystyczne objawy.

- Z gruźlicą powinny nam się kojarzyć takie objawy, jak podwyższona temperatura, utrata masy ciała, nocne poty, kaszel. Te symptomy są też charakterystyczne dla chorób nowotworowych np. dla chłoniaka. Dlatego czasami pacjent jest diagnozowany pod kątem nowotworu, a finalnie okazuje się, że przyczyną dolegliwości jest gruźlica - przyznaje specjalista chorób wewnętrznych.

Do objawów gruźlicy zaliczamy także:

Dr Karauda dodaje, że najważniejsze w walce z gruźlicą są aktywna identyfikacja chorych, szybkie zdiagnozowanie choroby i wprowadzenie właściwego leczenia.

- Leczenie zazwyczaj trwa sześć miesięcy. W jego pierwszej fazie, która trwa dwa miesiące, przyjmuje się cztery preparaty lecznicze. Przez kolejne cztery miesiące trwa faza kontynuacji. Największym zagrożeniem dla pacjentów jest gruźlica lekooporna, którą leczy się trudniej i nierzadko dłużej - podsumowuje ekspert.

Anna Klimczyk, dziennikarka Wirtualnej Polski

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie
Uzależnienie, nasilenie objawów, a nawet zgon. Leki bez recepty nie takie bezpieczne
Uzależnienie, nasilenie objawów, a nawet zgon. Leki bez recepty nie takie bezpieczne
Pobudka o 5 rano? Nie każdemu będzie służyć
Pobudka o 5 rano? Nie każdemu będzie służyć
Rzadka choroba. Na świecie kilkanaście przypadków, połowa w Polsce
Rzadka choroba. Na świecie kilkanaście przypadków, połowa w Polsce
Mogą przyspieszać starzenie. Najbardziej narażeni mężczyźni
Mogą przyspieszać starzenie. Najbardziej narażeni mężczyźni
Sól powoduje nie tylko nadciśnienie. Nawet lekarze nie wiedzą o problemie
Sól powoduje nie tylko nadciśnienie. Nawet lekarze nie wiedzą o problemie
Tych leków może zabraknąć. GIF przekazał komunikat o dostępności
Tych leków może zabraknąć. GIF przekazał komunikat o dostępności
Sinsay wycofuje produkt. Może nasilać reakcje alergiczne
Sinsay wycofuje produkt. Może nasilać reakcje alergiczne
MZ podzieliło pieniądze na in vitro. "Krzywdzące dla pacjentów"
MZ podzieliło pieniądze na in vitro. "Krzywdzące dla pacjentów"
Choroby rzadkie to problem nawet 3 mln Polaków. Na diagnozę czekają średnio 4 lata
Choroby rzadkie to problem nawet 3 mln Polaków. Na diagnozę czekają średnio 4 lata
Zmarł Ryszard Łopuch, współtwórca samorządu lekarskiego. NIL składa kondolencje
Zmarł Ryszard Łopuch, współtwórca samorządu lekarskiego. NIL składa kondolencje
Test zamiast chemioterapii. "Jedna trzecia pacjentek w ogóle jej nie potrzebowała"
Test zamiast chemioterapii. "Jedna trzecia pacjentek w ogóle jej nie potrzebowała"
Ponad 537 tys. zł kary dla szpitala w Świdnicy. NFZ wskazuje na nieprawidłowości przy transporcie pacjentki
Ponad 537 tys. zł kary dla szpitala w Świdnicy. NFZ wskazuje na nieprawidłowości przy transporcie pacjentki