Odwołanie prof. Ewy Helwich. "To MZ nie poinformowało nadzoru neonatologicznego"
Decyzja Ministerstwa Zdrowia o odwołaniu prof. dr hab. n. med. Ewy Helwich z funkcji konsultantki krajowej w dziedzinie neonatologii wywołała duże poruszenie w środowisku lekarskim. Profesor pełniła tę funkcję nieprzerwanie od 2001 roku, a jej kadencja miała trwać do 2028 roku.
"To MZ nie poinformowało nadzoru neonatologicznego"
W pierwszych doniesieniach brakowało szczegółowego uzasadnienia decyzji. Później pojawiły się informacje, że resort jako oficjalny powód wskazywał brak współpracy oraz działania mogące zagrozić programowi szczepień noworodków. Sama prof. Helwich w rozmowie z Rynkiem Zdrowia przedstawiła jednak inną wersję wydarzeń.
Emocje wokół szczepionek. W Sejmie o obowiązkowym szczepieniu dzieci
Była konsultantka krajowa twierdzi, że źródłem konfliktu było wprowadzenie nowego badania przesiewowego u noworodków bez odpowiedniego przygotowania systemu. - Nie mogę tego potwierdzić. W moim przekonaniu jest dokładnie odwrotnie - to MZ nie poinformowało Nadzoru Neonatologicznego, którym kierowałam do czasu mojego odwołania, że wprowadza nowe badanie do pobrania na bibułę po urodzeniu jako przesiew w kierunku chorób wrodzonych, których następstwom można zapobiegać. W tym przypadku chodziło o wrodzony ciężki niedobór odporności (SCID) - wskazała.
Badanie SCID zostało włączone do screeningu noworodkowego we wrześniu 2025 roku. Choroba jest rzadka, ale bez wczesnej diagnozy może prowadzić do śmierci dziecka w ciągu pierwszych dwóch lat życia.
Kluczowy spór dotyczył tego, że w Polsce noworodki są szczepione przeciw gruźlicy szczepionką BCG jeszcze przed wypisem ze szpitala, natomiast wynik badania przesiewowego w kierunku SCID może być dostępny dopiero po kilkunastu dniach. - W efekcie doszło do absurdu, który polega na tym, że na oddziale najpierw podaje się noworodkowi żywą szczepionkę przeciwgruźliczą, a dopiero później otrzymujemy wynik badania weryfikującego, czy dziecko jest chore na wrodzony ciężki niedobór odporności - powiedziała prof. Helwich.
Jak podkreślała, kolejność procedur powinna być odwrócona, ponieważ SCID jest przeciwwskazaniem do podania żywej szczepionki. - Zaszczepienie pacjenta, który ma SCID, żywą szczepionką (…) może wywołać u niego ciężką postać gruźlicy
List do szpitali i informowanie rodziców
W rozmowie z Rynkiem Zdrowia prof. Helwich przyznała, że skierowała pismo do szpitali, wskazując na konieczność informowania rodziców o nowym badaniu i możliwości czasowego odroczenia szczepienia. - Rodzice powinni wiedzieć, że mogą poczekać ze szczepieniem na gruźlicę do czasu, gdy będą mieli wyniki badania na odporność. Na to wskazuje dobro pacjentów - zaznaczyła i dodała, że przed wysłaniem pisma konsultowała się z zespołem ds. szczepień przy Ministerstwie Zdrowia.
Profesor wskazała również na przykład dziecka z Rzeszowa, które zostało zaszczepione, wypisane do domu, a dodatni wynik SCID pojawił się dopiero po tygodniu lub dwóch. - Ta historia potwierdza, że wprowadzenie badania bez zmiany organizacji szczepień sprawia, że jego potencjalne korzyści są w praktyce poważnie ograniczone - oceniła. Jej zdaniem sytuacja wywołała niepokój wśród neonatologów.
Ekspertka podkreśla jednak, że w tym sporze kluczowe jest bezpieczeństwo pacjentów. Jej zdaniem resort powinien był wcześniej stworzyć jasne procedury, zanim badanie przesiewowe weszło do praktyki klinicznej. - Ostatecznie chodzi jednak o stan zdrowia i życie - konkretnego dziecka.
Na razie nie wiadomo, kiedy zostanie wskazana nowa osoba na stanowisko konsultanta krajowego w neonatologii. Sprawa odwołania prof. Helwich stała się natomiast symbolem szerszego problemu - jak wdrażać nowe badania przesiewowe, nie osłabiając jednocześnie obowiązkowych szczepień i nie przerzucając odpowiedzialności na lekarzy pracujących na oddziałach noworodkowych.
Źródła: MZ, Rynek Zdrowia
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.