Osocze za rachunki. Coraz więcej Amerykanów sprzedaje własną plazmę
Coraz więcej Amerykanów oddaje osocze odpłatnie nie z altruizmu, lecz z konieczności: by mieć na czynsz, jedzenie i podstawowe rachunki. Jak podaje NBC News, w ubiegłym roku USA zarobiły na tym rynku miliardy, a punkty poboru wyrastają już nie tylko w biedniejszych dzielnicach, ale też na przedmieściach i w miejscach kojarzonych z klasą średnią.
4,7 mld dolarów za osocze
W Stanach Zjednoczonych szybko rośnie liczba osób, które odpłatnie oddają osocze krwi, żeby podreperować domowe finanse. Motywacja jest prosta: rosnące koszty życia sprawiają, że nawet gospodarstwa domowe z klasy średniej szukają dodatkowego źródła dochodu. Według NBC News w ubiegłym roku Amerykanie zarobili w ten sposób 4,7 mld dolarów.
Skala zjawiska jest ogromna. W punktach poboru plazmy w całych USA ma pojawiać się każdego dnia około 200 tys. osób. W samym zeszłym roku sprzedano około 62,5 mln litrów osocza, co oznacza wzrost o ponad 30 proc. w porównaniu z 2022 rokiem. Równolegle rośnie też sama infrastruktura: w kraju działa obecnie około 1200 takich placówek.
Zmienia się również geografia tego biznesu. NBC News zwraca uwagę, że punkty poboru nie są już domeną wyłącznie najbiedniejszych rejonów. Coraz częściej powstają w podmiejskich galeriach handlowych oraz w miasteczkach uniwersyteckich, czyli tam, gdzie łatwo o stały napływ potencjalnych dawców i gdzie jeszcze niedawno sama idea sprzedawania części własnej krwi mogła brzmieć jak społeczny margines, a nie strategia przetrwania.
Jednocześnie Stany Zjednoczone pozostają kluczowym graczem na globalnym rynku plazmy. To największy eksporter na świecie: z USA ma pochodzić około 70 proc. osocza wykorzystywanego do produkcji leków. Eksperci podkreślają, że bez finansowej zachęty trudno byłoby zaspokoić zapotrzebowanie na plazmę na taką skalę. W większości krajów świata odpłatne oddawanie osocza w ogóle nie jest dozwolone, co dodatkowo wzmacnia dominację amerykańskiego modelu.
Warto dodać, że w Polsce można oddać osocze, ale nie sprzedaje się go jak w USA. Odbywa się to w ramach honorowego krwiodawstwa.
Godzina dwa razy w tygodniu
Jak wygląda cały proces? Amerykańskie przepisy pozwalają oddawać osocze dwa razy w tygodniu. Sama procedura trwa około godziny i polega na pobraniu krwi, odfiltrowaniu osocza i zwróceniu pozostałych składników do organizmu. Najczęściej zgłaszane skutki uboczne to zmęczenie oraz zawroty głowy.
Firmy działające w branży przekonują, że system jest korzystny dla obu stron: pacjenci dostają leki, a dawcy – pieniądze, które w coraz większej liczbie domów mają po prostu zasypać dziury w budżecie.
W tle pozostaje jednak pytanie, które w USA wraca wraz z każdą falą podwyżek i inflacji: co mówi o kondycji klasy średniej sytuacja, w której "dodatkowy etat" coraz częściej oznacza fotel w punkcie poboru plazmy.
Źródło: PAP
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.