Lekarz zdiagnozował tętniaka. W Poznaniu nie przyjęli go na oddział

Pacjent z rozległym tętniakiem udowym nie został przyjęty na oddział szpitala w Poznaniu, przez co do innej placówki trafił już w stanie krytycznym. Zmarł pomimo pilnej operacji. Jego rodzina nagłaśnia dziś błędy, które ich zdaniem zostały popełnione przez pracowników służby zdrowia.

Lekarz zdiagnozował tętniaka. W Poznaniu nie przyjęli go na oddziałLekarz zdiagnozował tętniaka. W Poznaniu nie przyjęli go na oddział
Źródło zdjęć: © East News, kadr z programu "Interwencja"
Aleksandra Zaborowska

Od szpitala do szpitala

Pan Eugeniusz Kowalski został zabrany przez pogotowie 11 maja z powodu złego samopoczucia. Na początku trafił do szpitala w Pile, gdzie usłyszał diagnozę: rozległy tętniak udowy o wielkości 7,5 cm na 4 cm. Został także poinformowany przez lekarza, że tętniaki powyżej dwóch centymetrów zagrażają życiu i najbezpieczniej poddać je zabiegowi laparoskopowemu, który może zostać wykonany w Poznaniu.

Tu interweniowała rodzina, która natychmiast zaczęła szukać w Poznaniu lekarza, którzy przyjąłby pacjenta w szpitalu. **Według relacji świadków ze szpitala w Pile, lekarz diagnozujący był zaangażowany w poszukiwania i rozmawiał przez telefon ze specjalistami z Poznania wyjaśniając przypadek.*

Zdecydowano się więc na przewiezienie pacjenta do Poznania, oddalonego od Piły o ponad dwie godziny jazdy.

Przychodzą z diagnozą, nie ufają medykom. Lekarze gorzko o pacjentach

Odmowa przyjęcia na oddział w Poznaniu

Pan Eugeniusz został przewieziony na poznański SOR późnym wieczorem. Według relacji jego córek i żony w programie "Interwencja", pacjent musiał czekał godzinę na przyjęcie przez lekarza, mimo że SOR był pusty. Dopiero po tym czasie pojawiło się dwóch lekarzy, którzy, zdaniem bliskich chorego pacjenta, zlekceważyli przypadek.

- Żadnego tomografu, żadnych badań. Mój tata cały czas leżał - trzy godziny na tym łóżku transportowym. I tylko go popukali po brzuchu, to całe badanie było. Po dwóch godzinach wrócili i dali nam kartę odmowy przyjęcia na oddział. Napisano na niej, że tata ma brzuch niebolesny, bez cech pęknięcia tętniaka i że ma sobie przyjść na planowane przyjęcie do szpitala - powiedziała Monika Pać, jedna z córek pacjenta, w programie "Interwencja".

Pilna operacja

Lekarze odesłali pacjenta z powrotem do szpitala w Pile, skazując go na kolejne dwie godziny w podróży. Gdy mężczyzna dotarł na miejsce, pilscy lekarze zadecydowali o natychmiastowej konieczności przeprowadzenia operacji.

- Przyjechaliśmy o drugiej w nocy. Doktor od razu na wejściu stwierdził, że musi tatę operować, by ratować życie. Ale stwierdził, że tu jest tylko 5 procent szans, a w Poznaniu miał 70 procent - relacjonowaław "Interwencji" druga córka pacjenta Urszula Kowalska.

Pomimo przeprowadzonej operacji, pacjent zmarł trzy dni później. Przedstawiciele pilskiego szpitala nie mają wątpliwości: mężczyzna wymagał pilnej opieki ze strony specjalistycznej placówki, którą był szpital w Poznaniu. Tam jednak został zlekceważony.

- Było to schorzenie, które wymagało natychmiastowego leczenia w placówce innej, specjalistycznej, jaką był oddział Szpitala Klinicznego w Poznaniu (...) Już wtedy jego sytuacja była bardzo krytyczna, trzeba było te procedury włączyć szybko - zaznaczał Jan Wolszczak, pełnomocnik do spraw praw pacjenta Szpitala Specjalistycznego w Pile.

Zdaniem przedstawicieli Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Poznaniu prowadzone jest postępowanie wyjaśniające okoliczności sprawy, które ma na celu określenie, czy doszło do błędu lekarskiego. Jak podkreślają jednak władze szpitala w Pile, poznańscy lekarze mieli obowiązek zbadać pacjenta przed podjęciem decyzji o jego odesłaniu do innej placówki, ale w karcie brak informacji o wykonanych badaniach i powodach odmowy przyjęcia na oddział.

Aleksandra Zaborowska, dziennikarka Wirtualnej Polski

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Źródło artykułu: WP abcZdrowie
Wybrane dla Ciebie
Prosta recepta na długowieczność. Ekspert tłumaczy, co ma największy wpływ
Prosta recepta na długowieczność. Ekspert tłumaczy, co ma największy wpływ
Hanna Bieluszko o chorobie. "Nie chcę trzymać mojego raka w tajemnicy"
Hanna Bieluszko o chorobie. "Nie chcę trzymać mojego raka w tajemnicy"
Stłuszczenie wątroby można cofnąć. Lekarze wskazują, co działa najlepiej
Stłuszczenie wątroby można cofnąć. Lekarze wskazują, co działa najlepiej
Kolejki do lekarzy po nowemu. Zmiany już od 1 lipca
Kolejki do lekarzy po nowemu. Zmiany już od 1 lipca
Lekceważony objaw raka. Pojawia się tylko w nocy
Lekceważony objaw raka. Pojawia się tylko w nocy
Julia Kamińska o kolejkach do lekarzy. "Wyskoczyło mi ponad 500 dni oczekiwania"
Julia Kamińska o kolejkach do lekarzy. "Wyskoczyło mi ponad 500 dni oczekiwania"
Makłowicz tego nie zje z grilla. "Droga do samobójstwa"
Makłowicz tego nie zje z grilla. "Droga do samobójstwa"
Te wiosenne grzyby zawierają białko i witaminy. Nie jedz ich na surowo
Te wiosenne grzyby zawierają białko i witaminy. Nie jedz ich na surowo
Pojawia się przed śmiercią. Dominujący motyw w snach
Pojawia się przed śmiercią. Dominujący motyw w snach
Obniża cukier i cholesterol. Prawdziwy superfood w kuchni
Obniża cukier i cholesterol. Prawdziwy superfood w kuchni
"Chcemy lekarzy, nie manekinów". Pacjentki stanęły w obronie kierownika oddziału
"Chcemy lekarzy, nie manekinów". Pacjentki stanęły w obronie kierownika oddziału
Ostrzegają turystów. Na tatrzańskich szlakach pojawiły się jadowite węże
Ostrzegają turystów. Na tatrzańskich szlakach pojawiły się jadowite węże