Trwa ładowanie...

Koronawirus w Polsce. Pielęgniarz Przemysław Błaszkiewicz pokazuje na zdjęciach walkę z pandemią

- Jesteśmy gotowi na wszystko, co się stanie - mówi Przemysław Błaszkiewicz, który od marca walczy na pierwszej linii frontu, ratując pacjentów z COVID-19. Na trzy miesiące musiał wyprowadzić się z domu. Teraz przywykł już do pracy w trybie awaryjnym.

Zobacz film: "Druga fala koronawirusa a rok szkolny. Dr Sutkowski wie, że to wyzwanie dla lekarzy rodzinnych"

1. Szpital jak z apokaliptycznych filmów

Przemysław Błaszkiewicz pracuje na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w szpitalu im. J. Strusia w Poznaniu, który od marca stał się szpitalem jednoimiennym. Skala emocji, która cały czas towarzyszy personelowi medycznemu jest tak duża, że pielęgniarz postanowił dokumentować pracę załogi, bo mało kto poza szpitalem zdaje sobie sprawę, jak wyglądają ich codzienne zmagania.

Przemysław Błaszkiewicz
Przemysław Błaszkiewicz (www.flickr.com/photos/27136936@N04)

Jak sam podkreśla, znalazł się w oku cyklonu. Pierwsze zdjęcie zrobił na początku kwietnia. Te najlepsze z najlepszych - publikuje na swoim Instagramie.

- Sceneria szpitala zmieniła się diametralnie. Nikt z nas nie przypuszczał, że nasz szpital może stać się z dnia na dzień szpitalem zakaźnym, wyglądem przypominającym apokaliptyczne filmy o globalnych zarazach. Ta scenografia była inspirująca. Stworzyłem własną procedurę bezpiecznego wniesienia sprzętu fotograficznego do "strefy brudnej" i staram się dokumentować najciekawsze wydarzenia - opowiada Przemysław Błaszkiewicz.

Jego zdjęcia dobitnie pokazują, z jakim wyzwaniami na co dzień muszą mierzyć się medycy.

- Pracujemy mechanicznie, zakładamy kombinezony, wiemy, że mamy kontakt z ludźmi z potwierdzonym koronawirusem. Taki pacjent często kaszle, wymiotuje, pobieramy mu krew, mamy kontakt z jego wydzielinami. Jest oczywiście jakieś ryzyko, ale na co dzień się o tym nie myśli. Poza tym w tej pracy zawsze byliśmy narażeni na czynniki zakaźne, a to jest kolejny z nich. Tak do tego teraz podchodzę - tłumaczy.

Zobacz także: Pielęgniarz o pracy w czasie epidemii koronawirusa. Marcin Wieliczko opowiada, jak pracuje się z pacjentami chorującymi na COVID-19

(zdj. Przemysław Błaszkiewicz)

- Od początku pandemii pracujemy w trzech parach rękawiczek, w kombinezonie, który nie oddycha, w goglach, które parują i niewiele się w nich widzi. Kombinezon utrudnia komunikację, praktycznie się nie słyszymy, ciężko nam się rozpoznać, kiedy wszyscy jesteśmy w kombinezonach, czasami dochodzi do komicznych sytuacji, kiedy proszę, np. ordynatora jednego z oddziałów, żeby mi pomógł przenieść pacjenta.

Pielęgniarz przyznaje, że najtrudniejsza była praca w czasie upałów.

- Kiedy temperatury przekraczały 30 stopni, wylewaliśmy pot z kombinezonów, jak ściągałem ochraniacze od butów, to potrafiłem wylać szklankę wody na posadzkę - wspomina.

2. Przez koronawirusa musiał wyprowadzić się z domu

Pandemia wpłynęła nie tylko na jego sytuację zawodową, ale i prywatną. Jego żona była w ciąży, dlatego w kwietniu postanowił wyprowadzić się z domu, żeby nie narazić jej na zakażenie. Dopiero po trzech miesiącach wrócił do najbliższych.

- Baliśmy się wszyscy. Mój przypadek nie był odosobniony. Kiedy to się zaczęło - wiele osób było przerażonych. Było sporo niewiadomych. My jako personel szpitala jednoimiennego byliśmy rzuceni na pierwszą linię frontu. Reakcje były różne. Zdarzały się osoby, które rezygnowały z pracy - opowiada pielęgniarz. - Decyzja o wyprowadzce z domu była bardzo trudna, spotykaliśmy się z żoną tylko w parku w maseczkach. Dopiero po urodzeniu synka wróciłem do domu, ale przyznaję, że jeżeli pojawia się u mnie jakikolwiek lęk, to właśnie o najbliższych - dodaje.

Mężczyzna podkreśla, że od marca szpital jaki znali do tej pory, w zasadzie przestał istnieć. Dla niego najbardziej wstrząsające są obrazy młodych ludzi, którzy trafiają do szpitala w ciężkim stanie z powodu COVID-19. Jak zły sen wspomina przypadek 40-letniej kobiety ze skrajną niewydolnością oddechową. Mimo respiratora i blisko trzech tygodni intensywnego leczenia, nie udało się jej uratować.

- To był książkowy przypadek: miała duszności, kaszel, temperaturę, wróciła z zagranicy. Miała w zasadzie tyle lat co ja, może dlatego tak to zapamiętałem. Widziałem wiele osób młodych... 20-latków, którzy też ciężko przechodzili COVID-19. Przykro jest patrzeć, jak ci pacjenci są zagubieni, jak dowiadują się, że są chorzy, jak widać, że nie wiedzą, w którą stronę to pójdzie - przyznaje Błaszkiewicz.

Zobacz także: Koronawirus. Lekarze i pracownicy służby zdrowia pokazują blizny od sprzętu ochronnego

3. Medycy przygotowują się na kolejną falę koronawirusa

Przemysław Błaszkiewicz przyznaje, że szpital przygotowuje się na zwiększoną liczbę pacjentów jesienią.

- Od lipca, sierpnia - zgodnie ze statystykami, widzimy wyraźnie, że liczba pacjentów, którzy trafiają do szpitala, sukcesywnie rośnie. Nie mamy wątpliwości, że jesienią będziemy mieli bardzo dużo pracy. Jesień, zima zawsze są okresem wzmożonych chorób zakaźnych. W tej chwili w Poznaniu, jeżeli ktoś trafia do lekarza rodzinnego albo wzywa karetkę i ma którykolwiek z objawów wskazujących na zakażenie koronawirusem, trafia do naszego szpitala. Proszę sobie wyobrazić, jeżeli jesienią pojawią się liczne przypadki duszności, gorączki, co się może wydarzyć - mówi pielęgniarz.

Czy to znaczy, że jesienią służbę zdrowia czeka paraliż?

- Trwają przygotowania. Zwiększamy liczbę łóżek, powiększamy "strefę brudną", szpital szykuje się na większy ruch w najbliższych miesiącach. Na ten moment zasoby, którymi dysponujemy są wystarczające. Nie boję się ciężkiej pracy. Jesteśmy gotowi na wszystko, ale co się stanie - trudno powiedzieć. Myślę, że nie ma co bać się na wyrost - kończy pielęgniarz.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.