Polka jest lekarką w Szwajcarii. Mówi o "absolutnym micie"

– Nadal zdarza się przekonanie, że na przykład 25-latka "nie może" mieć raka piersi – przyznaje Magdalena Roedel, radiolożka, specjalizująca się w senologii, czyli badaniu gruczołu piersiowego. Autorka edukacyjnego profilu "Piersi z pewnością", która od 15 lat pracuje w Szwajcarii, wskazuje pierwsze alarmujące objawy.

MammografiaMagdalena Roedel specjalizuje się w badaniu gruczołu piersiowego
Źródło zdjęć: © Archiwum prywatne, Getty Images
Katarzyna Prus

Materiał powstał w ramach akcji "Dwie minuty dla życia" WP abcZdrowie i WP kobieta. W październiku wspólnie nagłaśniamy temat profilaktyki raka piersi, ponieważ nadal pozostaje on najczęściej diagnozowanym nowotworem złośliwym wśród Polek.

W mediach społecznościowych krążą sensacyjne wpisy o tym, że Szwajcaria zakazała mammografii. Jak to jest z tym badaniem?

To absolutny mit. W 2014 r. Swiss Medical Board opublikował kontrowersyjny raport, w którym odradzał tworzenie nowych programów screeningowych, wskazując na nadrozpoznawalność, wyniki fałszywie dodatnie i niepotrzebne leczenie. Ale do zakazu mammografii nigdy nie doszło. Szwajcarska Liga Walki z Rakiem zaleca mammografię w ramach programów przesiewowych kobietom od 50. roku życia, co dwa lata.


WIDEO
Objaw raka wzięła za ukąszenie owada. "Chorują i umierają młode kobiety"

Czyli z tego badania można nadal korzystać, a twierdzenie, że mammografii zakazano, bo jest szkodliwa, to bzdura?

Mammografia to bezpieczne badanie i w Szwajcarii jest standardem profilaktyki raka piersi. Dostęp do mammografii jest zorganizowany inaczej niż w Polsce. Wynika to z podziału na kantony, które mają własne przepisy także dotyczące opieki medycznej i profilaktyki.

W Polsce działa ogólnokrajowy program przesiewowy dla kobiet między 45. a 74. rokiem życia, a w Szwajcarii programy populacyjne prowadzą poszczególne kantony: obecnie 18 z 26. Nie oznacza to oczywiście, że w pozostałych kantonach kobiety nie mają dostępu do badania. Można je wykonać na podstawie skierowania od lekarza.

Tam, gdzie jest dostęp do screeningu, badanie jest za darmo, tak jak w Polsce?

Nie jestem ekspertką od finansowej ani administracyjnej strony profilaktyki raka piersi. Z tego, co mi jednak wiadomo, w programie przesiewowym pacjentka pokrywa jedynie niewielką część kosztu badania.

Poza programem koszt zależy od indywidualnego ubezpieczenia pacjentki. Orientacyjnie mammografia kosztuje ok. 180-250 CHF (ok. 849-1180 zł - red.), a USG piersi ok. 100-250 CHF (ok. 470-1180 zł - red.), w zależności od placówki i kantonu.

Szwajcarskie programy obejmują kobiety od 50. roku życia. W Polsce ten wiek został obniżony do 45 lat, a Amerykanie zalecają badania nawet od 40. roku życia. To ma racjonalne uzasadnienie: rak piersi jest coraz częściej diagnozowany u młodszych kobiet. W diagnostyce, już poza programem przesiewowym, zdarzają się też bardzo młode pacjentki, w pojedynczych przypadkach nawet dwudziestokilkuletnie.

A jak jest z frekwencją?

Według raportu Swiss Cancer Screening w latach 2019-2021 udział w programach wynosił 47,3 proc. wśród zaproszonych kobiet w wieku 50-69 lat (ze względu na inną organizację programu przesiewowego nie da się tego porównać z Polską, niemniej jednak tylko co trzecia Polka robi mammografię - red.).

Jednocześnie obserwuję, że aspekt finansowy bywa istotny i zdarza się, że z tego powodu kobiety odkładają badania. Dotyczy to szczególnie kantonów bez programu przesiewowego, gdzie za badanie trzeba zapłacić więcej.

Zdarzało się, że widziałam zmianę w mammografii, konieczna była np. biopsja, a pacjentka wahała się właśnie z powodów finansowych. Dalsza diagnostyka, w tym biopsja, również może wiązać się z kosztami po stronie pacjentki, zależnie od jej ubezpieczenia.

A jeśli ktoś nie płaci rachunków za leczenie, to zostaje automatycznie bez pomocy?

Składki rosną i dla części osób są dużym obciążeniem. Zdarzało mi się, że pacjentka potrzebowała dalszej diagnostyki piersi, a miała zaległości w płatnościach. Sprawy administracyjne związane z dalszą diagnostyką i leczeniem wymagały wtedy wsparcia placówek socjalnych, dzięki któremu pacjentka mogła je kontynuować. Odpowiedzialność za pacjenta jest kluczowa i w Szwajcarii odgrywa dużą rolę.

Młode Szwajcarki mają świadomość, że mogą zachorować?

Z mojej perspektywy Szwajcarki są pod tym względem podobne do Polek. Świadomość rośnie, ale nadal spotykam młode kobiety, które nie biorą pod uwagę, że rak piersi może dotyczyć również ich. U wielu młodych pacjentek obserwuję też ogromny, czasem wręcz paraliżujący strach przed badaniem i jego wynikiem.

Ten lęk wpływa na ich zachowanie. Kiedy byłam początkującą lekarką, diagnostyka piersi była dla mnie bardzo stresująca. Nie zawsze rozumiałam reakcje pacjentek - zdarzało mi się odbierać ich zdenerwowanie czy nieufność jako "trudny charakter". Z czasem zrozumiałam, że często kryje się za tym strach.

Nauczyłam się lepiej z nimi rozmawiać. Wiem, że kobieta, która od trzech nocy nie śpi w oczekiwaniu na wynik, potrzebuje przede wszystkim spokojnego wyjaśnienia, krok po kroku: co robimy, dlaczego i co oznaczają kolejne etapy diagnostyki. Tłumaczę, że samo badanie nie oznacza diagnozy raka. Nawet telefon z informacją, że potrzebna jest dodatkowa diagnostyka, nie przesądza o nowotworze.

Widzę, że taka rozmowa pomaga: napięcie stopniowo maleje, a pacjentki zaczynają się otwierać i zadawać pytania. Dlatego wsparcie lekarza i sposób, w jaki przekazuje informacje, mają ogromne znaczenie.

A wstyd? Polscy lekarze twierdzą, że wiele kobiet właśnie z tego powodu też rezygnuje z badań.

W mojej praktyce wstyd rzadko stanowi barierę, ale nie oznacza to, że go nie ma. Dla części pacjentek rozebranie się do badania jest trudne, również ze względów kulturowych lub religijnych. Jestem wtedy szczególnie uważna na ich komfort i poczucie intymności. Jeśli pacjentka chce, podczas badania diagnostycznego może towarzyszyć jej mąż lub inna bliska osoba. W naszej placówce inaczej wygląda to podczas zabiegów - rodzina w nich nie uczestniczy, ponieważ musimy zapewnić odpowiednie warunki pracy i bezpieczeństwo pacjentki.

Wielu szwajcarskich pacjentów, których spotykam, otwarcie komunikuje swoje potrzeby i oczekiwania wobec opieki medycznej. Duże znaczenie ma dla nich także punktualność. Nawet krótkie, nieprzewidziane opóźnienie może wywołać zastrzeżenia, dlatego staramy się informować o jego przyczynie i przewidywanym czasie oczekiwania.

Z polskimi pacjentami mam obecnie mniej bezpośredniego kontaktu, więc ostrożnie podchodzę do porównań. U wielu z nich bardzo doceniam zrozumienie i wdzięczność za naszą pracę. Niezależnie jednak od kraju każda pacjentka potrzebuje szacunku, poczucia bezpieczeństwa i spokojnego wyjaśnienia, co będzie się działo podczas badania.

A jak jest z czujnością onkologiczną lekarzy, szczególnie jeśli chodzi o młode pacjentki?

Jest różnie. Znam lekarzy bardzo czujnych, którzy każdą, nawet niewielką zmianę traktują poważnie. Kierują do mnie wiele pacjentek i u większości nie znajduję nic niepokojącego. Są też lekarze, od których skierowań jest mniej, ale częściej potwierdzamy nowotwór, choć samo to nie świadczy jeszcze o zbyt późnym kierowaniu.

Nadal zdarza się przekonanie, że na przykład 25-latka "nie może" mieć raka piersi. Wtedy łatwiej uznać zmianę za coś niegroźnego, choćby torbiel, jeszcze przed jej właściwą oceną. Młody wiek nie powinien być powodem bagatelizowania objawu. Na szczęście w mojej praktyce rzadko spotykam takie podejście wśród lekarzy.

Bardzo ważna jest tu rola radiologa. Diagnostyka piersi to dziedzina wymagająca szczególnego doświadczenia. Kiedy widziało się raka piersi u młodych kobiet, takie przypadki pozostają w pamięci i zwiększają czujność. Jeśli obraz budzi moje wątpliwości, dalsza diagnostyka jest konieczna, niezależnie od wieku pacjentki.

Ogromne znaczenie ma również sposób przekazania rozpoznania. Już podczas studiów uczono nas, że złej wiadomości powinno towarzyszyć wyjaśnienie, co będzie dalej. Jeśli to możliwe, staram się unikać sytuacji, w której pacjentka dowiaduje się o nowotworze tuż przed weekendem i zostaje sama z diagnozą, bez planu i możliwości rozmowy z lekarzem. Nie oznacza to jednak odkładania pilnej informacji.

Jako radiolog nie ustalam leczenia, ale mogę wyjaśnić wynik, wskazać następny krok i pomóc sprawnie skierować pacjentkę do zespołu, który omówi z nią możliwości terapii. Czasami przekazujemy rozpoznanie podczas wspólnego spotkania pacjentki z lekarzami różnych specjalności, aby od razu wyjaśnić jej kolejne etapy postępowania. To nie usuwa strachu, lecz pomaga odzyskać poczucie wsparcia.

Zna pani przypadki opóźnionej diagnozy, gdy zmianę uznawano za niegroźną ze względu na młody wiek pacjentki?

Podczas wielu lat pracy trudno nie zetknąć się z historiami opóźnionego rozpoznania. Przyczyny bywają różne i leżą po obu stronach.

Zdarza się, że zmiana zbyt długo uchodzi za niegroźną, także w ocenie lekarza, zwłaszcza u bardzo młodej kobiety. Zdarza się też, że pacjentka długo zwleka ze zgłoszeniem się na badanie, bo boi się jego wyniku. Nie mówię tego, żeby kogokolwiek oceniać, lecz żeby pokazać, jak ważna jest czujność i jak silną barierą potrafi być lęk.

Pamiętam młodą pacjentkę, która przyszła na badanie po śmierci bliskiej osoby z powodu raka piersi. Było to dla niej ogromne obciążenie psychiczne, szczególnie bała się biopsji. Okazało się, że sama również ma zmianę nowotworową. Na szczęście wykryliśmy ją na etapie nieinwazyjnym.

Takie historie przypominają mi, jak ważne są zarówno czujność diagnostyczna, jak i spokojna rozmowa, która pomaga pacjentce przejść przez badania mimo strachu. Moim celem jest mniej strachu i więcej wiedzy. Chcę, żeby kobiety lepiej rozumiały swoje piersi, wiedziały, kiedy zgłosić się do lekarza i czuły się pewniej podczas diagnostyki. Dlatego też powstał mój profil "Piersi z pewnością" na Instagramie i TikToku.

Jakich sygnałów nie wolno więc bagatelizować?

Najbardziej znanym objawem jest nowy guzek wyczuwalny w piersi. Każdą taką zmianę trzeba wyjaśnić odpowiednio dobranymi badaniami diagnostycznymi.

Uwagę powinny zwrócić również nowe zmiany wyglądu piersi: zagłębienie lub wciągnięcie skóry, tzw. skórka pomarańczowa, nowo powstałe wciągnięcie brodawki czy wyraźna zmiana wielkości lub kształtu jednej piersi. Naturalna, utrzymująca się od lat asymetria jest czymś innym niż zmiana, która pojawiła się niedawno.

Oceny wymagają także utrzymujące się zaczerwienienie, łuszczenie lub swędzenie brodawki, szczególnie jednostronne, oraz samoistna wydzielina – zwłaszcza krwista lub przezroczysta, z jednej piersi. Rak piersi często nie boli, ale ból nie wyklucza nowotworu. Nie powinien więc decydować o tym, czy zgłosimy się na badanie.

Wyjaśnienia wymaga również nowy guzek pod pachą, nawet jeśli w samej piersi nie wyczuwamy żadnej zmiany. Nie musi oznaczać nowotworu – może to być na przykład węzeł chłonny powiększony po szczepieniu. W czasie pandemii COVID-19 widziałam wiele takich przypadków u bardzo przestraszonych pacjentek. Znaczenie mają wywiad, obraz badania i, jeśli jest wskazana, kontrola.

Te objawy nie są równoznaczne z rakiem, ale są powodem, żeby zgłosić się do lekarza i wyjaśnić ich przyczynę.

Można zachorować w trakcie ciąży i karmienia piersią?

Tak. Ważne, żeby nie traktować ciąży i karmienia piersią jako "okresu ochronnego". Rak piersi może ujawnić się również wtedy. Mówimy wtedy o raku piersi związanym z ciążą (ang. pregnancy-associated breast cancer – red.), najczęściej definiowanym jako rak rozpoznany w czasie ciąży lub w ciągu roku po porodzie. To rzadka sytuacja, ale rak piersi należy do najczęstszych nowotworów rozpoznawanych w tym okresie.

Piersi w ciąży i podczas karmienia naturalnie się zmieniają, dlatego nową zmianę łatwo przypisać hormonom czy laktacji, a to może opóźnić rozpoznanie. To odrębna kwestia od tego, że karmienie piersią zmniejsza ryzyko zachorowania w perspektywie całego życia.

Jeśli zmiana uznawana za stan zapalny nie ustępuje mimo leczenia, trzeba ponownie ją ocenić i wykonać diagnostykę obrazową. Jeżeli konieczna jest biopsja, karmienie piersią samo w sobie nie stanowi przeciwwskazania.

A jak wygląda w Szwajcarii dostęp do nowoczesnego leczenia?

Leczenie onkologiczne w Szwajcarii jest na wysokim poziomie, a pacjenci mają dostęp do nowoczesnych terapii finansowanych z obowiązkowego ubezpieczenia podstawowego. Dotyczy to również immunoterapii i terapii celowanych, jeżeli spełnione są warunki refundacji dla danego leku i wskazania.

Zajmuję się diagnostyką, a nie leczeniem, więc mogę mówić o tym ogólnie. Ważną zaletą systemu jest to, że ubezpieczyciel oferujący ubezpieczenie podstawowe musi przyjąć pacjenta niezależnie od jego stanu zdrowia.

Zakres gwarantowanych świadczeń jest taki sam u wszystkich ubezpieczycieli. Rozpoznanie nowotworu nie pozbawia więc pacjenta możliwości uzyskania tego ubezpieczenia.

Z mojej perspektywy internetowe zbiórki na leczenie, tak częste w Polsce, należą tu do rzadkości. Nie oznacza to jednak, że każda najnowsza terapia jest automatycznie finansowana. Trudności mogą pojawić się na przykład przy leku spoza listy refundacyjnej albo stosowanym poza zatwierdzonymi wskazaniami. W takich sytuacjach lekarz występuje o indywidualną zgodę na pokrycie kosztów. Istnieje taka możliwość, ale decyzja nie zawsze jest pozytywna.

W określonych przypadkach możliwe jest również pokrycie kosztów leczenia za granicą, jeśli niezbędna terapia nie jest dostępna w Szwajcarii. Wymaga to uzasadnienia medycznego i wcześniejszego uzgodnienia z ubezpieczycielem.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie