"Polski Czarnobyl". Pracownikom wypadały zęby, dziś budują tu uzdrowiska. W Bydgoszczy tyka bomba ekologiczna
Podczas gdy oczy całej Polski zwrócone są na katastrofę w Odrze, naukowcy i lokalni działacze społeczni alarmują o tykającej bombie ekologicznej w Bydgoszczy. Niektórzy określają ją jako największe zagrożenie tej skali w Europie. Chodzi o dawne Zakłady Chemiczne Zachem w Bydgoszczy. Teren może obejmować ponad 45 km kw. zanieczyszczonej ziemi i wód, zwłaszcza podziemnych. - Ta woda nie nadaje się do podlewania ani roślin, ani trawnika. Normy skażenia są przekroczone kilkadziesiąt razy. Tymczasem niektórzy ludzie budują studnie i tę wodę piją, kąpią się w niej lub podlewają nią uprawy rolne. Żaden z urzędów skutecznie nie ostrzega o niebezpieczeństwie, jakie się z tym wiąże – alarmuje prof. Mariusz Czop z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Jak dodaje naukowiec, chmura toksyn pozachemowskich nieuchronnie migruje i obecnie znajduje się zaledwie 100 metrów od Wisły. Instytucje rządowe milczą w tej sprawie.