Trwa ładowanie...

Powikłania po COVID-19. "Ich płuca wyglądają jak bulgocząca zupa". Dr Rasławska o problemach ozdrowieńców

Mają problem z oddychaniem, zapominają, jak nazywają się ich znajomi, tracą równowagę, a przejście kilku metrów jest dla nich jak maraton. Dr Krystyna Rasławska, zastępca dyrektora ds. lecznictwa szpitala MSWiA w Głuchołazach, zajmuje się ozdrowieńcami, którzy walczą z długotrwałymi skutkami COVID-19. Lekarka przyznaje, że po raz pierwszy widzi tak zniszczone przez chorobę płuca.

Zobacz film: "Koronawirus. Prof. Simon "Ten wirus się nigdy nie skończy. On się utrwalił""

spis treści

Artykuł jest częścią akcji Wirtualnej Polski #DbajNiePanikuj

1. Powikłania po COVID-19. Płuca wyglądają jak bulgocząca zupa

Specjaliści z ośrodka w Głuchołazach od lat zajmują się rehabilitacją pacjentów z zaburzeniami oddechowymi. Teraz specjalizują się w leczeniu długofalowych skutków COVID-19. Jako pierwsi w kraju opracowali unikalny program rehabilitacji ozdrowieńców. Dr Krystyna Rasławska mówi wprost, że tak ogromnych zmian w płucach nie widzieli nigdy wcześniej.

- Właściwie każdy z naszych pacjentów ma w mniejszym lub większym stopniu zmiany pocovidowe w płucach. Jeśli mamy do czynienia z ograniczeniem w nabieraniu powietrza, to może to świadczyć o zmianach śródmiąższowych w płucach. W opisach zdjęć radiologicznych czytamy, że zmiany w płucach po COVID mają charakter matowej szyby, co w uproszczeniu może świadczyć o świeżości zmian śródmiąższowych. Nie wiemy jednak, w jakim to pójdzie kierunku. Musimy być gotowi na to, że będzie dochodzić do włóknienia, bliznowacenia i przebudowy tkanki płucnej. W tych zaawansowanych przypadkach płuca osób, które przeszły COVID na zdjęciu rentgenowskim są podobne do bulgoczącej zupy. To jest opis niemedyczny, ale pomaga uzmysłowić skalę problemu. Ciemne tło to zdrowy miąższ płuc, a na nim pojawiają się zmiany o różnym kształcie i strukturze - tłumaczy dr n. med. Krystyna Rasławska, zastępca dyrektora ds. lecznictwa szpitala MSWiA w Głuchołazach.

Płuca chorego na COVID-19
Płuca chorego na COVID-19 (Cardiothoracic Imaging)

- W tej chwili środowisko specjalistów skłania się ku temu, żeby podejmować stosunkowo wcześnie decyzję o próbie leczenia farmakologicznego, takiego jakie stosujemy w znanych chorobach śródmiąższowych płuc, a które mogłoby uchronić przed pogłębieniem się tych zmian. W przeciwnym wypadku może dojść do zmian nieodwracalnych i wtedy nic już nie będziemy w stanie zrobić, a pacjent mając 50 lat stanie się inwalidą oddechowym - ostrzega lekarka.

Dr Rasławska przyznaję, że uszkodzenie układu oddechowego przez koronawirusa może, na zasadzie efektu domina, prowadzić do kolejnych problemów.

- Zaburzenia gazometryczne to niedotlenienie całego organizmu. Mamy wtedy do czynienia z hipoksją tkanek, a hipoksja tkanek to problem niewydolności wielonarządowej, m.in. spowolnienie procesów myślowych. Mgła mózgowa to też częsty objaw naszych pacjentów. Tak jak po udarach występują u nich pewne ubytki w pamięci. Pacjenci mówią, że brakuje im słów albo zapominają, jak ktoś ma na imię - wyjaśnia pulmonolog.

dr Krystyna Rasławska
dr Krystyna Rasławska (arch. prywatne)

2. Z jakimi schorzeniami najczęściej zmagają się ozdrowieńcy?

Dr Rasławska przyznaje, że dopiero po wielu tygodniach, a nawet miesiącach mogą się pojawić zaburzenia świadczące o uszkodzeniu kolejnych organów przez koronawirusa.

- Jeśli chodzi o inne dolegliwości spoza układu oddechowego, pacjenci mają problemy z układem kostno-stawowym, z wydolnością mięśniową. Większość z nich w trakcie COVID, odczuwała ogromne zmęczenie, które bardzo długo się utrzymuje. Często słyszymy takie historie: "Biegałem w maratonach, ćwiczyłem, uprawiałem sporty, a teraz na nic nie mam siły", czyli utrzymuje się u nich taka męczliwość, która w zasadzie niczym nie jest wytłumaczalna. W tych przypadkach to przywracanie kondycji jest długoterminowe. Druga sprawa to problemy neurologiczne, zaburzenia równowagi, zawroty głowy, które również zdarzają się dość często. Pacjenci narzekają na bóle kostno-mięśniowe, również na bóle w klatce piersiowej, kłujące, uciskowe. To czasami wymaga weryfikacji w kierunku schorzeń kardiologicznych, czy nie ma zmian dławicowych - tłumaczy dr Rasławka.

Badanie wydolności oddechowej spirometrem
Badanie wydolności oddechowej spirometrem (123rf)

Lekarka zwraca uwagę na jeszcze jedną niepokojącą obserwację: spora grupa ozdrowieńców ma objawy zaburzeń gospodarki węglowodanowej.

- Obserwujemy, że młode osoby, które wcześniej nie miały zdiagnozowanej cukrzycy, zaczynają mieć podwyższone wskaźniki glikemii, podwyższony poziom glukozy we krwi. Pozostaje pytanie, czy mieli te problemy już wcześniej, ale nie zdawali sobie z nich sprawy, czy doszło np. do uszkodzenia trzustki pod wpływem choroby. To też jest możliwe. To jest dla nas wielka zagadka, jakie będą odległe powikłania, których jeszcze nie znamy, bo to będzie się ujawniało przez miesiące i najbliższe lata - przyznaje ekspert.

Lekarka alarmuje i ostrzega zwłaszcza młode osoby, żeby nie lekceważyły zagrożenia związanego z zakażeniem. Wiele z nich nawet w ciężkim stanie próbuje uniknąć szpitala, a konsekwencje tego mogą być tragiczne.

- Późne zgłaszanie się do szpitali w okresie ostrej infekcji młodych wynika z tego, że nie chcą się przyznać nawet przed samym sobą, że jest aż tak źle. To jest takie przeciąganie struny, niestety może to spowodować, że przegapią ten ostateczny moment. Później taki pacjent niestety umiera, bo są rozwinięte masywne zmiany w jego płucach i lekarze mają już bardzo ograniczone możliwości pomocy - ostrzega dr Rasławska.

3. Ośrodek rehabilitacji pacjentów po COVID w Głuchołazach

Do Głuchołazów przyjeżdżają ozdrowieńcy z całej Polski. Jednorazowo w ośrodku może przebywać 90 pacjentów. Po przyjęciu przechodzą testy sprawności, które oceniają stan wydolności ich organizmu i na tej podstawie są kwalifikowani do stosownego modelu rehabilitacji.

- Najbardziej charakterystyczną grupą są młodzi, aktywni mężczyźni, do tej pory byli aktywni umysłowo i fizycznie, uprawiali sporty, a teraz są przerażeni swoją niemocą. Mieliśmy pacjenta, który biegał 40-kilometrowe maratony, a teraz ma problem ze spacerem. U blisko 50 proc. pacjentów widzimy silny lęk i skłonności depresyjne, ciężko im się pogodzić z obecnym stanem - mówi dr Rasławska.

Lekarka przyznaje, że ozdrowieńcy, którzy do nich trafiają są bardzo zdeterminowani, żeby jak najszybciej wrócić do pełni sił. Pobyt w ośrodku trwa do 3 tygodni, ale później z reguły muszą kontynuować terapię.

- To nie jest tak, że po rehabilitacji u nas wszyscy pacjenci od razu wracają do normalnego funkcjonowania. Widzimy, że ta rehabilitacja jest bardzo skuteczna w zakresie poprawy komfortu życia, poprawy tolerancji wysiłku, redukcji duszności i innych dolegliwości, ale pewne rzeczy jeszcze wymagają leczenia i kontynuacji wyuczonych ćwiczeń w warunkach ambulatoryjnych - dodaje lekarka.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.