Przez 10 lat sprawdzali, co piją. Badacze mówią, co niszczy stawy

Mateusz Różański
dAlkohol niszczy nie tylko wątrobę i układ nerwowy, ale też stawy
Źródło zdjęć: © Licencjodawca

Przez lata uważano, że głównymi wrogami naszych stawów są wiek, brak ruchu, urazy oraz nadwaga. Okazuje się, że niszczący wpływ na nie ma też alkohol i to niezależnie od dawki.

Najnowsze badanie populacyjne opublikowane w renomowanym czasopiśmie naukowym Osteoarthritis and Cartilage pokazuje mało znaną do tej pory przyczynę rozwoju choroby zwyrodnieniowej stawów. Z ustaleń południowokoreańskich naukowców wynika, że regularne sięganie po alkohol – nawet w umiarkowanych ilościach – bezpośrednio wiąże się ze wzrostem ryzyka wystąpienia tej bolesnej i nieodwracalnej choroby. 

Jak przebiegało badanie?

Za przełomowym odkryciem stoi zespół badaczy w składzie: Seoyeon Cho, Sangmin Yong, Eunhee Ha, Jin-Hong Kim oraz Yi-Jun Kim. Naukowcy wzięli pod lupę zanonimizowane dane medyczne pochodzące z południowokoreańskiego Narodowego Funduszu Ubezpieczeń Zdrowotnych (NHIS).


WIDEO
Jak żyć dłużej w dobrym zdrowiu? Kardiolog mówi, co zrobić już teraz

Główną analizę poziomu spożycia alkoholu przeprowadzono na potężnej próbie ponad 1,2 mln dorosłych w wieku od 40 lat wzwyż, a częstotliwość sięgania po trunki zbadano u niemal 2,2 mln osób. 

Uczestników obserwowano bez przerwy przez blisko dekadę, rejestrując dane zebrane w latach 2009–2023. Aby mieć pewność, że analizują wyłącznie nowe przypadki, naukowcy wykluczyli z badania wszystkich, u których wcześniej zdiagnozowano jakiekolwiek schorzenia stawów lub urazy. W efekcie tak skrupulatnej selekcji w ciągu ponad dziewięciu lat obserwacji odnotowano dokładnie 571 077 nowych zachorowań.

Informacje o nawykach badanych pozyskiwano ze szczegółowych kwestionariuszy wypełnianych podczas rutynowych, narodowych badań przesiewowych. Naukowcy mierzyli zarówno tygodniową częstotliwość picia, jak i średnią ilość alkoholu wypijaną przy jednej okazji. Aby ujednolicić przeliczniki, przyjęli standardową miarę 8 gramów czystego etanolu na kieliszek, odpowiadającą porcji tradycyjnego koreańskiego trunku soju.

Na tej podstawie podzielili uczestników na grupy: od całkowitych abstynentów, przez osoby pijące mało (poniżej 10 g etanolu dziennie) oraz umiarkowanie (do 30 g u mężczyzn i 20 g u kobiet), aż po osoby pijące dużo. Głównym celem badaczy było rozstrzygnięcie, czy alkohol uszkadza stawy bezpośrednio, czy może jego wpływ jest jedynie efektem ubocznym otyłości bądź stłuszczenia wątroby.

Waga i stan wątroby nie decydują

Wyniki opublikowane na łamach czasopisma nie pozostawiają złudzeń i układają się w jednoznaczną zależność typu dawka-odpowiedź: im więcej i częściej pijemy, tym szybciej niszczymy własne stawy. Po skrupulatnym uwzględnieniu wieku, aktywności fizycznej, palenia tytoniu, dochodów oraz chorób przewlekłych okazuje się, że u osób pijących mało ryzyko rozwoju choroby zwyrodnieniowej rośnie o 3,7 proc., u pijących umiarkowanie o 8,1 proc., natomiast w grupie sięgającej po duże ilości alkoholu sięga aż 18,6 proc. w porównaniu z abstynentami.

Co najbardziej zadziwiające, wyniki te nie zmieniły się nawet wtedy, gdy analizę ograniczono wyłącznie do osób z prawidłową masą ciała oraz idealnymi wynikami enzymów wątrobowych. Dowodzi to ponad wszelką wątpliwość, że alkohol niszczy chrząstkę stawową w bezpośrednim mechanizmie, całkowicie niezależnym od nadwagi czy wydolności narządowej.

Kobiety bardziej narażone

Badanie wykazało przy tym wyraźną dysproporcję płciową – kobiety okazały się znacznie bardziej wrażliwe na toksyczny wpływ trunku. Podczas gdy u mężczyzn pijących śladowe ilości ryzyko pozostawało bliskie zeru, u kobiet nawet niewielka dawka alkoholu podnosi prawdopodobieństwo choroby o 6,3 proc. Co więcej, destrukcyjny wpływ alkoholu zaobserwowano we wszystkich typach stawów – od biodrowych i kolanowych po drobne stawy dłoni.

W oficjalnym podsumowaniu swojej pracy autorzy badania nie pozostawiają wątpliwości co do powagi sytuacji. Informują w nim, że spożycie alkoholu było powiązane ze wzrostem zapadalności na chorobę zwyrodnieniową stawów w sposób zależny od dawki. Zależność ta utrzymywała się po uwzględnieniu ograniczeń związanych z wątrobą oraz masą ciała, co sugeruje, że nie można jej wyjaśnić wyłącznie dysfunkcją wątroby ani otyłością. Wyniki te identyfikują spożycie alkoholu jako czynnik powiązany z rozwojem choroby zwyrodnieniowej stawów, co wymaga dalszych badań jako potencjalnie modyfikowalny element ryzyka.

Co to oznacza dla pacjentów?

Dotąd chorobę zwyrodnieniową stawów postrzegano jako nieuchronny wyrok i naturalny efekt starzenia się organizmu. Choć badanie południowokoreańskiego zespołu miało charakter obserwacyjny, jego potężna skala i wyjątkowa spójność wyników dają jasny sygnał całemu środowisku medycznemu. Rezygnacja z wieczornego kieliszka wina czy kufla piwa przestaje być wyłącznie kwestią dbania o serce i sylwetkę – staje się jednym z najważniejszych, modyfikowalnych kroków, jakie możemy podjąć, aby zachować sprawność i życie bez bólu na długie lata.

Źródło: sciencedirect.com

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie