BMI nie pokazuje całego obrazu
Przez lata podstawą rozpoznawania otyłości był wskaźnik BMI, obliczany na podstawie masy ciała i wzrostu. Wynik wynoszący co najmniej 30 zwykle wskazuje na otyłość. BMI nie mówi jednak, ile tkanki tłuszczowej ma dana osoba, gdzie się ona gromadzi ani czy wpływa już na jej zdrowie.
Dlatego międzynarodowa komisja ekspertów w 2025 roku zaproponowała, by przy ocenie otyłości uwzględniać także inne pomiary, na przykład obwód talii lub stosunek obwodu talii do wzrostu. Gdy jest to potrzebne, ilość tkanki tłuszczowej można ocenić bezpośrednio.
Prof. Bożena Muszyńska: Grzyby to żywność pierwszej kategorii
Kolejnym krokiem jest sprawdzenie stanu zdrowia pacjenta. To propozycja nowych kryteriów diagnostycznych.
Otyłość kliniczna i przedkliniczna
Eksperci proponują rozróżnienie dwóch stanów. Otyłość kliniczna oznacza nadmiar tkanki tłuszczowej, który powoduje zaburzenia pracy narządów lub istotnie utrudnia wykonywanie codziennych czynności. Do jej rozpoznania nie wystarczy więc sam wynik na wadze: trzeba ocenić, czy stwierdzone problemy zdrowotne rzeczywiście wynikają z otyłości.
Otyłość przedkliniczna oznacza nadmiar tkanki tłuszczowej przy zachowanej funkcji narządów. Nie świadczy to o braku zagrożenia. Ryzyko wystąpienia chorób w przyszłości może być podwyższone, dlatego również w tej grupie znaczenie mają ocena indywidualnego ryzyka i dalsza obserwacja.
Badanie ponad 2,3 tys. pacjentów
Przydatność tego podziału sprawdzono w badaniu opublikowanym w 2026 roku w "JAMA Network Open". Naukowcy przeanalizowali dane 2316 osób poddanych operacjom bariatrycznym w ośrodkach w Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Francji i Brazylii. Według zastosowanych kryteriów 73,8 proc. zakwalifikowano do grupy z otyłością kliniczną, a 26,2 proc. do grupy z otyłością przedkliniczną.
W obu grupach wartości BMI były podobne. Osoby zakwalifikowane do grupy z otyłością kliniczną miały jednak większe obciążenie zdrowotne i wyższe szacowane ryzyko sercowo-naczyniowe. Wynik pokazuje, że samo BMI może nie wystarczyć do oceny stanu zdrowia osoby rozważającej operację. Badanie dotyczyło pacjentów bariatrycznych, więc jego wyników nie można bezpośrednio odnosić do wszystkich osób z otyłością.
– To badanie pokazuje, że rozróżnienie otyłości klinicznej i przedklinicznej ma znaczenie nawet wśród kandydatów do operacji z bardzo wysokim BMI, ponieważ samo BMI nie mówi nam, u kogo występuje już aktywna choroba – wyjaśnił prof. Francesco Rubino, współautor badania, w komunikacie King’s College London.
Nowe podejście może pomóc lekarzom trafniej oceniać potrzeby pacjentów i ustalać cele leczenia. Określony wynik BMI ani zakwalifikowanie do jednej z dwóch grup nie przesądza jednak samodzielnie o wyborze terapii.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.