Trwa ładowanie...

Przypadków clostridiozy jest sześć razy więcej. "Narastająca epidemia"

 Katarzyna Prus
14.05.2024 18:01
Groźna bakteria atakuje. Zgonów jest 10 razy więcej niż ponad dekadę temu
Groźna bakteria atakuje. Zgonów jest 10 razy więcej niż ponad dekadę temu (Getty Images, East News)

Clostridioza to już w Polsce plaga. Alarmujące statystyki wskazują nie tylko na wzrost zakażeń groźną bakterią, ale również śmiertelnych przypadków. - Przy osłabionej odporności wystarczy jedna infekcja wymagająca leczenia antybiotykami, by doszło do ciężkiej clostridiozy i zgonu - ostrzega dr n. med. Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. zagrożeń epidemicznych.

spis treści

1. Dziesięć razy więcej zgonów

Clostridioides difficile to groźne bakterie, która mogą wywołać ciężkie, a nawet śmiertelne infekcje układu pokarmowego, a ich ofiarą najczęściej pada organizm osłabiony długą chorobą i leczeniem.

Statystyki wyraźnie wskazują, że problem jest bardzo poważny, nie tylko ze względu na groźne dla życia konsekwencje, ale też alarmującą skalę.

Zobacz film: "#dziejesienazywo: Stosowanie antybiotyków"

"W ciągu ostatnich 11 lat liczba zakażeń Clostridium difficile wzrosła prawie 6-krotnie, natomiast liczba zgonów aż 10-krotnie" - alarmuje w serwisie X Łukasz Pietrzak, farmaceuta i analityk, powołując się na dane NFZ i GUS.

- W przypadku clostridiozy możemy już mówić o narastającej epidemii, bo to problem powszechny, który nie jest tylko związany z zakażeniami szpitalnymi. Dotyczy Polski, ale i całej Europy, w szczególności Środkowo-Wschodniej, gdzie rozprzestrzeniły się wysoko toksynotwórcze szczepy bakterii Clostridioides difficile. Te szczepy wytwarzają więcej toksyn powodujących znacznie cięższy przebieg infekcji, które uszkadzają jelita, prowadząc nawet do ich perforacji i może okazać się śmiertelny - zaznacza w rozmowie z WP abcZdrowie dr n. med. Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. zagrożeń epidemicznych.

Na te groźne infekcje narażeni są przede wszystkim seniorzy, zwłaszcza ci, którzy zmagają się z kilkoma chorobami przewlekłymi i muszą przyjmować różne leki, w tym antybiotyki.

Infekcja Clostridioides difficile może uszkadazać jelita
Infekcja Clostridioides difficile może uszkadazać jelita (Getty Images)

- W sytuacji tak osłabionej odporności wystarczy jedna infekcja wymagająca leczenia antybiotykami, by doszło do ciężkiej clostridiozy i zgonu - przyznaje lekarz.

2. Błędne koło antybiotyków

Na wzrost zakażeń i zgonów związany ze starzeniem się społeczeństwa (przybywa starszych osób z obniżoną odpornością) nakładają się inne czynniki, m.in. nadużywanie antybiotyków, a także choroby nowotworowe.

- Zagrożeni są także młodzi ludzie, osłabieni infekcjami lub antybiotykoterapią, często stosowaną na wyrost lub wręcz bezzasadnie. Pamiętajmy, że każda antybiotykoterapia może sprawić, że szczep bakterii Clostridioides difficile może się uzjadliwić. Bakterie zaczną się wówczas błyskawicznie namnażać i produkować toksyny. W ten sposób bronią się przed antybiotykami, które postrzegają jako swoje zagrożenie - tłumaczy dr Grzesiowski.

Tymczasem leczenie clostridiozy opiera się przede wszystkim na podawaniu antybiotyków.

- Takie leczenie stosujemy w pierwszej kolejności, jest to antybiotykoterapia celowana i zazwyczaj przynosi dobre korzyści. Z drugiej jednak strony antybiotyki zawsze osłabiają organizm, więc w pewnym sensie mamy do czynienia z błędnym kołem, bo wzrost zakażeń jest związany przede wszystkim z nadużywaniem antybiotyków. Te bakterie nie tak łatwo wyeliminować - wskazuje w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Joanna Zajkowska z Kliniki Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku i podlaska konsultant w dziedzinie epidemiologii.

- U części pacjentów nie ma oczekiwanych efektów. Infekcje mogą nawracać, przez co trzeba sięgać po dodatkowe środki. To może być przeszczep mikrobioty jelitowej, nawet kilkukrotny, a w skrajnych przypadkach - radykalne leczenie operacyjne polegające na wycięciu uszkodzonej części jelita - dodaje ekspertka.

Oprócz wodnistych biegunek, silnych wzdęć, bólu brzucha i gorączki, u chorych może dojść do niedrożności jelit i całkowitego zahamowania perystaltyki.

- Toksyny produkowane przez bakterie Clostridiodes difficile mogą powodować dramatyczne zmiany w jelitach. Najpoważniejszą konsekwencją jest patologiczne rozdęcie i powstanie tzw. mega jelita. Stan zapalny jest wówczas na tyle poważny, że wymaga operacji - tłumaczy prof. Zajkowska.

Z kolei przeszczep kału (nazywany też przeszczepem mikrobioty jelitowej czy bakterioterapią fekalną) to skuteczna metoda wyrównania zaburzonej równowagi mikrobioty jelitowej, w której zaczynają dominować szkodliwe bakterie. Chory dostaje bakterie pobrane od zdrowego dawcy.

- Choć nazwa tej procedury wielu może odstraszać, dla pacjenta nie jest traumatyczna ani inwazyjna. Polega na podaniu spreparowanej w warunkach laboratoryjnych flory bakteryjnej. Podaje się ją przed sondę bezpośrednio do dwunastnicy z pominięciem żołądka, by kwasy żołądkowe nie zniszczyły przeszczepianych pacjentowi pożytecznych bakterii - tłumaczy prof. Zajkowska.

3. "Zarazić można się wszędzie"

Dr Grzesiowski tłumaczy, że groźną bakterią można się zarazić praktycznie wszędzie.

- Choć bakterie Clostridioides difficile to wiodąca przyczyna zakażeń szpitalnych, to nie jedyne źródło infekcji. Bakterie są powszechne w środowisku, możemy je znaleźć np. w naturalnych nawozach. Wystarczy więc, że zjemy owoc czy warzywo, które były uprawiane przy wykorzystaniu takich nawozów - zaznacza lekarz.

- Innym niebezpiecznym źródłem są bezobjawowi nosiciele. Taki mechanizm obserwujemy często u seniorów, którzy opiekują się najmłodszymi wnukami. Dzieci do lat dwóch są bardzo często bezobjawowymi nosicielami bakterii, które im nie zagrażają, ale dla starszej osoby mogą być bardzo niebezpieczne - dodaje ekspert.

Lekarz ostrzega też, że czynnikiem, który sprzyja rozwojowi tych groźnych bakterii w jelitach, i tym samym osłabia naturalną barierę ochronną organizmu, są inhibitory pompy protonowej (IPP). Te leki, podobnie jak antybiotyki, są często nadużywane i stosowane długotrwale bez kontroli lekarza.

Przed konsekwencjami długotrwałego zażywania tych leków ostrzega też prof. Ewa Stachowska. Wskazuje, że sprzyja to clostridiozie i innym infekcjom jelitowym.

"IPP mogą wpływać na skład mikrobioty jelitowej i modulować odpowiedź immunologiczną. Długotrwałe stosowanie IPP zwiększa ryzyko infekcji C. difficile i z dużą dozą prawdopodobieństwa przerost bakterii w jelicie cienkim, czyli SIBO" - ostrzega na Instagramie ekspertka.

Zaznacza, że w ochronie przed zakażeniem może pomóc probiotykoterapia.

"Polecam mój ulubiony szczep chroniący przed zakażeniem C. difficile, czyli L. Plantarum 299V. To jeden z najstarszych, najlepiej przebadanych i najbezpieczniejszych szczepów probiotycznych na rynku" - dodaje prof. Stachowska.

Katarzyna Prus, dziennikarka Wirtualnej Polski

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Potrzebujesz konsultacji z lekarzem, e-zwolnienia lub e-recepty? Wejdź na abcZdrowie Znajdź Lekarza i umów wizytę stacjonarną u specjalistów z całej Polski lub teleporadę od ręki.

Polecane dla Ciebie
Pomocni lekarze