Robią to codziennie, wierząc w zdrowotne mity. "Normy w badaniach przekroczone o setki"

Dbanie o zdrowie to nie jeden dobry nawyk, ale suma codziennych wyborów dotyczących diety, aktywności fizycznej, używek i snu. – To nie jest targowisko, że na przykład palę papierosy, ale jeżdżę na rowerze, czy dobrze się odżywiam, ale piję jedno piwko po pracy. To tak nie działa – zaznaczył w nowym odcinku programu "O zdrowiu przy kawie" Michał Domaszewski, lekarz rodzinny.

Podstawą dbania o zdrowie są codzienne nawyki Podstawą dbania o zdrowie są codzienne nawyki
Źródło zdjęć: © WP abcZdrowie
Katarzyna Prus

Dbanie o zdrowie to fundament

Piękno to nie tylko wygląd zewnętrzny, ale przede wszystkim zdrowie. Choć z podejściem do profilaktyki czy zdrowych nawyków nadal nie jest idealnie, coraz częściej dostrzegamy ich rolę.

Z opublikowanego niedawno raportu dotyczącego postrzegania piękna w kontekście zdrowia wynika, że nawet połowa z nas uważa, że kluczem do rozumienia piękna w ciągu najbliższych lat będzie dobra kondycja fizyczna. Zaraz za nią znalazło się zdrowie psychiczne, a na kolejnych miejscach: zdrowe odżywianie, odpowiednia ilość snu i profilaktyka.


WIDEO
Robią to codziennie, wierząc w zdrowotne mity. "Normy w badaniach przekroczone o setki"

– Mam coraz więcej pacjentów, którzy przychodzą, bo nie chcą zachorować, a nie dlatego, że już zachorowali. Chcą zadbać o siebie, zanim będzie za późno – przyznał w rozmowie z Katarzyną Prus w nowym odcinku programu "O zdrowiu przy kawie" Michał Domaszewski, lekarz rodzinny, ekspert w leczeniu otyłości.

Przyznał, że świadomość pacjentów zmienia się na plus w kwestii badań profilaktycznych; zaczynamy dostrzegać ryzyko poważnych chorób przewlekłych jak otyłość i przestajemy wierzyć w mity, np. te dotyczące prozdrowotnego wpływu alkoholu. Z drugiej jednak strony jest jeszcze wiele do zrobienia w kwestii dbania o zdrowie psychiczne, które zaniedbują szczególnie mężczyźni. Często nie chcą się nawet przyznać, że mają problem.

Szkodliwe mity

Tymczasem o problemach ze zdrowiem warto rozmawiać otwarcie, tym bardziej że wokół nich krąży wiele mitów. – W promocji zdrowia jest bardzo dużo biznesu. Takiego niezdrowego biznesu – przyznał dr Domaszewski. I podkreślił, że "można na tym dobrze zarobić".

– Niektórzy chcą promować rzeczy, które są kompletnie niepotrzebne albo są po prostu zwyczajnym scamem (z ang. oszustwo – red.). To jest niestety powszechny, funkcjonujący głównie w mediach społecznościowych proceder – dodał.

Bardzo złudne jest też przekonanie, że można nadrobić złe nawyki dobrymi. – To nie jest targowisko, że na przykład palę papierosy, ale jeżdżę na rowerze, czy dobrze się odżywiam, ale piję jedno piwko po pracy. To tak nie działa – zaznaczył lekarz. Podkreślił, że zdrowie powinno się postrzegać jako całokształt, a nie wybierać konkretnych sfer, o które dbamy, zaniedbując jednocześnie inne.

Ma to między innymi związek ze stereotypowym postrzeganiem alkoholu. Wielu Polaków uważa, że przysłowiowe "jedno piwko" po pracy nie zaszkodzi albo że piwo to nie alkohol.

– Mam bardzo dużo pacjentów, którzy na pytanie, czy piją alkohol, mówią o jednym czy dwóch piwkach, ale 'na odstresowanie się'. Nie rozumieją, że dwa piwka po pracy to jest 14 tygodniowo, więc rocznie to jest gigantyczna ilość – zauważył.

Tymczasem, jak zwrócił uwagę lekarz, nawet 46 proc. Polaków nie postrzega piwa jako alkohol. Jeśli jednak pijemy je regularnie, od lat, zdrowie może poważnie ucierpieć.

– W badaniach widzę charakterystyczne odchylenia i wiem, że ten pacjent pije alkohol. Wątroba wysuwa się tutaj na prowadzenie, ale też lipidogramy są złe, trójglicerydy często u piwoszy są przekroczone czasem nawet o setki. To są przeważnie pacjenci w wieku 40–50, którzy piją ‘na odstresowanie’ od lat – przyznaje Domaszewski.

Podkreśla, że sam nie pije od siedmiu lat i przyniosło mu to mnóstwo korzyści. – Główna zmiana to poprawa snu. Pamiętajmy, że alkohol ułatwia zasypianie, ale pogarsza jakość snu. Forma fizyczna – bez porównania – przyznał. – Regularne picie alkoholu szkodzi hormonom stresu. Kortyzol będzie wyższy u tego, kto się odstresowuje regularnie dwoma piwkami, niż u tego, kto tego nie robi – zaznaczył.

Badaj się i nie lekceważ "czerwonych flag"

Jeśli chcemy faktycznie zadbać o zdrowie, a nie tylko o tym mówić, warto przede wszystkim postawić na regularne badania. Polscy pacjenci mogą między innymi skorzystać z bezpłatnych badań na NFZ w ramach programu "Moje Zdrowie". Warto się skontrolować przynajmniej raz w roku.

– Tak jak robimy przegląd samochodu, tak powinniśmy zrobić przegląd siebie. Proponuję wprowadzić taką tradycję: dzień przed urodzinami zrobić badania i wiedzieć, że kolejny rok życia upłynął w zdrowiu albo z jakimiś wyzwaniami zdrowotnymi, z którymi trzeba sobie poradzić. Zaznaczył, że warto zrobić co najmniej badania krwi i moczu, nie traktując tego jak przykry obowiązek, ale urodzinowy prezent.

Profilaktyka to także reagowanie na każdy niepokojący objaw, a nie czekanie, aż "samo przejdzie". Dr Domaszewski przytoczył historię jednego ze swoich pacjentów, który ponad rok miał chrypkę, ale ją lekceważył i zwlekał z badaniami. – To był rak krtani. W końcu rodzina go zmusiła, żeby poszedł do lekarza. Pacjent wyleczył się z nowotworu, ale nie wiadomo, co byłoby, gdyby jeszcze z tym czekał – zwrócił uwagę ekspert.

Każdy objaw, który utrzymuje się powyżej dwóch tygodni, należy wyjaśnić z lekarzem. "Czerwoną flagą" może być kaszel, ale też zmiany skórne. – Czasem zmiany skórne, niecharakterystyczne mogą odpowiadać za nowotwór złośliwy. I to może być czasem jedyny symptom i tacy pacjenci też mi się zdarzali. Skóra pokazuje czasem, że w organizmie jest poważny problem. Dlatego trzeba wyjaśnić wszystko, co pojawiło się nagle i nie wiadomo skąd – przyznał Domaszewski.

Zdrowotny sabotaż

Bardzo złudne potrafi być utożsamianie zdrowego wyglądu z faktycznym zdrowiem. Warto mieć świadomość, że nie każdy problem daje od razu zauważalne objawy.

– Młode, zadbane kobiety bardzo często mają niedobór żelaza, który wychodzi w badaniach. Nie ma dnia w przychodni, żeby taka pacjentka do mnie nie przyszła. Skarży się np. na to, że nie może się wyspać albo że zaczęły wypadać jej włosy; to mogą być też subiektywne odczucia. Z zewnątrz nic jeszcze nie widać – wyjaśnia lekarz.

– Gdyby jednak z tym poczekała, mogłaby pojawić się anemia albo zaburzenia koncentracji, zawroty głowy czy kołatania serca. Nie zawsze kojarzymy to z niedoborem żelaza. Co ciekawe, często w badaniach samo żelazo jest w normie, ale pacjenci nie wiedzą, że decydentem w takiej sytuacji będzie ferrytyna, która często jest za niska – zaznacza ekspert.

Dodał, że poziom żelaza zależy też od naszych codziennych nawyków dietetycznych. Nie chodzi jednak tylko o produkty, które eliminujemy z diety, ale też te, których może być za dużo. – Nie wchłoniemy tyle żelaza, ile potrzeba, jeśli pijemy dużo kawy. To sabotaż – zaznaczył dr Domaszewski.

Takim sabotażem może być też niedosypianie, które jest powszechne. – Ludzie nie łączą tego z tym, że obniża im się odporność. Miałem pacjenta, który ma już trzecią infekcję w ciągu miesiąca. Kiedy go zapytałem, ile śpi, to okazało się, że 4–5 godzin. Nic więc dziwnego, że chorował, bo bardzo obniżył swoją odporność – zauważył lekarz.

Więcej dowiesz się, oglądając WIDEO.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie