Trwa ładowanie...

"Grad śmierci". Ukraińcy twierdzą, że Putin użył wyjątkowo brutalnej broni

Użycie broni fosforowej wiąże się ze szczególnym okrucieństwem. Niestety Putin nie zawahał się jej użyć
Użycie broni fosforowej wiąże się ze szczególnym okrucieństwem. Niestety Putin nie zawahał się jej użyć (Getty Images)

- Broń fosforowa penetruje ciało: może dojść do mięśni, kości, może przepalić ciało na wylot - tłumaczy ppłk dr Bartłomiej Zoń z Wojskowego Instytutu Medycznego. Eksperci wskazują, że ten rodzaj broni powoduje, że ofiary umierają w ogromnym cierpieniu, dlatego jej stosowanie jest zakazane przez międzynarodowe traktaty. - Nawet jeżeli jeden-dwa centymetry takiego fosforu spadną np. na udo, to są w stanie przepalić nogę na wylot, paląc wszystko łącznie z kośćmi - ostrzega lekarz.

spis treści

1. Broń fosforowa przepala ciało na wylot

Ministerstwo Obrony Ukrainy opublikowało w mediach społecznościowych nagranie, które ma być dowodem na użycie przez Rosjan broni fosforowej.

To nie pierwszy raz, kiedy padają takie zarzuty, mimo że konwencja genewska zabrania używania pocisków fosforowych na terenach zaludnionych.

Zobacz film: "Lekarze o polskiej lekomani. Pacjenci wierzą, że pigułka pomoże na wszystko"

- Jest to broń, która działa podobnie jak napalm, który Amerykanie stosowali w Japonii w czasie drugiej wojny światowej. Obecnie broni fosforowej można używać wyłącznie jako amunicji pomocniczej: dymnej bądź oświetlającej. Wybuch takiego ładunku powoduje wytworzenie przy spalaniu bardzo dużej ilości gęstego dymu. Fosfor pali się bardzo intensywnie białym światłem. Nie można stosować broni fosforowej do bezpośredniego atakowania celów zlokalizowanych blisko obiektów cywilnych. Poziom okrucieństwa tej broni jest tak ogromny, że społeczność międzynarodowa uznaje ją za absolutnie niehumanitarną - mówi dr Łukasz Tolak, ekspert ds. broni masowego rażenia z Collegium Civitas.

- W związku z tym teoretycznie się jej nie używa, ale w praktyce mamy doniesienia na temat tego, że jest w tej chwili stosowana w Ukrainie, były takie doniesienia m.in. z Chersonia, z Charkowa i z innych miejsc. Taką broń stosowano jeszcze podczas wojny w Wietnamie, są też dowody na to, że używała jej armia izraelska na początku XXI w. - dodaje naukowiec.

Broń fosforowa to szczególny wariant broni - pociski są napełnione substancją zapalającą, najczęściej jest to biały fosfor, który jest silnie trujący. Śmiertelna dawka to zaledwie 0,1 gramów.

- Fosfor jest niebezpieczny z dwóch powodów. Po pierwsze związki fosforu są bardzo reaktywne, to znaczy wchodzą w reakcje chemiczne z bardzo wieloma substancjami m.in. z białkami, kwasami nukleinowymi, lipidami. To oznacza, że jeśli się dostaną do naszego organizmu, to powodują reakcje chemiczne, które niszczą wiele cząsteczek biologicznych. Natomiast jeszcze gorsza jest druga "właściwość" fosforu - przy zetknięciu z wodą przekształca się w kwas fosforowy, który jest substancją żrącą, niszczącą tkanki organizmu - tłumaczy prof. dr hab. Grzegorz Węgrzyn, wybitny biolog molekularny, twórca leku na chorobę Sanfilippo.

- To jest jeden z najgroźniejszych rodzajów broni, do tego stosunkowo prostej w użyciu, a siła rażenia może być bardzo duża. Fosfor zamienia się w kwas przy zetknięciu z wodą, a przecież nasza skóra jest wilgotna, jak wdychamy powietrze - to tam też jest para wodna, w związku z czym woda jest w zasadzie wszędzie w naszym organizmie. A do tego ta broń działa bardzo brutalnie. Ofiary nie giną od razu, tylko jest to skazywanie osób dotkniętych takim atakiem na długie cierpienia - dodaje prof. Węgrzyn.

Ukraina oskarża Rosję o użycie broni fosforowej
Ukraina oskarża Rosję o użycie broni fosforowej (Getty Images)

Eksperci podkreślają, że użycie broni fosforowej wiąże się ze szczególnym okrucieństwem. Nawet jeżeli ofiarom uda się przeżyć atak, najczęściej później umierają w wyniku dotkliwych poparzeń.

- Jedno, to są bezpośrednie skutki działania fosforu, który przykleja się do ubrania, do ciała i pali się dotąd - aż się cały nie wypali. To jest przerażające. Rozpylony fosfor rozgrzewa się nawet powyżej 1000 stopni Celsjusza. Proszę sobie wyobrazić, że on penetruje głęboko ciało tam, gdzie padnie: może dojść do mięśni, do kości, może przepalić ciało na wylot. Jeżeli nie odetnie się dopływu tlenu, to będzie się palić dotąd aż się wypali, niszcząc po drodze wszystko. Nawet jeżeli jeden-dwa centymetry takiego fosforu spadną np. na udo - są w stanie przepalić nogę na wylot, paląc wszystko łącznie z kością - wyjaśnia ppłk dr Bartłomiej Zoń, specjalista chirurg, chirurg plastyk z Oddziału Klinicznego Chirurgii Plastycznej, Rekonstrukcyjnej i Leczenia Oparzeń Wojskowego Instytutu Medycznego.

Do tego pozostają również skutki długofalowe, bo jak przypomina doktor Zoń, opary palącego się fosforu działają toksycznie m.in. na układ oddechowy.

- Wydziela się kwas fosforowy, który jest toksyczny dla układu oddechowego, czyli fosfor ma podwójnie negatywne oddziaływanie dla organizmu - tłumaczy lekarz.

2. Jest jak "grad śmierci"

Jakie są skutki rażenia takich pocisków, dobrze oddają relacje ze strefy gazy, gdzie użyto broni fosforowej.

"Pacjenci ze stosunkowo niewielkimi ranami oparzeniowymi, które powinny być możliwe do przeżycia, umierali niespodziewanie" - tak opisywano tragiczne wydarzenia sprzed 13 lat na łamach "The Guardian". Jeden z mężczyzn, który przeżył atak, wspominał później, że jego ciało zmieniło się tak, że "własny siostrzeniec zaczął się go bać".

Broń fosforowa działa podobnie do kasetowej. Kiedy głowica pocisku ulega detonacji, umieszczony w niej fosfor jest wystrzeliwany we wszystkie strony, to powoduje, że obszar jej oddziaływania może być bardzo rozległy. Eksperci, opisując jej użycie, mówią o "deszczu albo gradzie śmierci".

- Bardziej nazwałbym to "gradem śmierci". Bomby fosforowe, które go rozpylają, w przeciwieństwie do napalmu, który ma postać żelu, przypominają grudki. W dodatku fosfor ma zdolność lipofilną, czyli ze swojej natury chemicznej automatycznie przykleja się do skóry - wyjaśnia ppłk dr Zoń.

Ekspert tłumaczy, że jedyną szansą na uratowanie ofiar takiego ataku jest odcięcie dopływu tlenu do fosforu i jak najszybsze pozbycie się toksycznych substancji z ciała.

- Jedynym ratunkiem, jeżeli ktoś zostanie taką bronią trafiony, jest po pierwsze odcięcie dopływu tlenu do tego fosforu, po drugie mechaniczne usunięcie tego fosforu w odpowiednich warunkach - najlepiej na sali operacyjnej. Jeżeli go nie usuniemy, to będzie się palił dotąd, aż się wypali całkowicie - mówi chirurg.

- Dodatkowo wysoko toksyczne są również opary powstające w procesie spalania, które powodują, że nawet niewielkie rany mogą spowodować zatrucie organizmu i śmierć. Bardzo trudno jest takiego pacjenta uratować, nawet jeżeli przeżył porażenie taką bronią, wdychanie tego dymu powoduje porażenie śluzówek - przypomina dr Tolak

3. Fosfor pali wszystko, co napotka na swojej drodze

Teren, na który spadły pociski fosforowe, może być skażony przez długi czas.

- Fosfor może się utrzymywać na terenie, gdzie został zrzucony przez dziesiątki, nawet setki lat. Jeżeli nie będzie miał warunków do zapłonu, bo będzie np. przysypany ziemią, to może przetrwać aż do chwili, kiedy uzyska dopływ tlenu - wtedy sam się wypali. Były opisywane sytuacje, kiedy fragmenty fosforu odnaleziono po wielu latach. Nawet nad Morzem Bałtyckim miała miejsce historia, że ktoś znalazł taką grudkę przypominającą bursztyn i włożył ją do kieszeni i to nagle zaczęło się dymić. Niestety ten fosfor wtopił się temu człowiekowi - w udo. To musiała być pozostałość jeszcze po czasach wojennych - przypomina dr Zoń.

Prof. Węgrzyn dodaje, że rozrzucony fosfor może stanowić zagrożenie również dla obszarów przylegających do epicentrum ataku.

- Oczywiście fosfor oddziałuje najsilniej w miejscu zrzucenia, ale wiatr może go częściowo roznieść po okolicy - oczywiście w mniejszym stężeniu im dalej od epicentrum miejsca zrzucenia. Dopóki fosfor się nie rozłoży, to ten teren będzie skażony. Na tym terenie zginą też zwierzęta, a rośliny będą wypalone, tam już nic nie urośnie przez lata - mówi prof. Węgrzyn. - Istnieje jeszcze jedno ryzyko, jeśli dostanie się do wody, to może spowodować skażenie np. rzeki. On będzie się rozcieńczał, ale na pewnym odcinku powstanie skażenie - dodaje naukowiec.

Katarzyna Grzęda-Łozicka, dziennikarka Wirtualnej Polski

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Potrzebujesz konsultacji z lekarzem, e-zwolnienia lub e-recepty? Wejdź na abcZdrowie Znajdź Lekarza i umów wizytę stacjonarną u specjalistów z całej Polski lub teleporadę od ręki.

Polecane dla Ciebie
Pomocni lekarze