Trwa ładowanie...

Sylwester Wilk, uczestnik Ninja Warrior Polska, stracił nogę w wypadku

12 sierpnia. Dzień, który zmienił życie 23-letniego sportowca, trenera i uczestnika programu Ninja Warrior Polska. W wyniku niefortunnego wypadku stracił nogę. Nie stracił za to woli walki, a swoją historią chce inspirować innych do działania.

Zobacz film: "Prawdziwa miłość do piłki nożnej - taki jest Amp Futbol"

Adriana Nitkiewicz, WP abcZdrowie: Czym zajmowałeś się przed wypadkiem?

Sylwester Wilk: Przez ostatnie trzy lata startowałem w biegach OCR, czyli w biegach z przeszkodami. W tym roku na Mistrzostwach Europy zdobyłem brązowy medal. Mój drugi zawód, ten, z którego się utrzymywałem, to trener. Miałem opinię, że męczę ludzi i nie znam umiaru, ale zawsze miałem takie podejście, że skoro wymagam dużo od siebie, to dużo też wymagam od innych.

Co byś dzisiaj robił, gdyby nie doszło do wypadku?

Mnie zawsze było pełno. Tu pojechałem na zawody, coś tam niechcący wygrałem, wróciłem, poprowadziłem jakiś trening. Pewnie robiłbym to dalej i szykowałbym się do kolejnych zawodów, bo planowałem jeszcze kilka startów w tym sezonie.

Pamiętasz, co robiłeś tego dnia?

Byłem w pracy, wieczorem miałem dwa treningi do poprowadzenia. Skończyłem około dwudziestej pierwszej. Ostatnio zacząłem jeździć motocyklem, żeby zaoszczędzić na czasie. Pojechałem coś zjeść na mieście i wracałem do mieszkania. Nie zakładałem, że coś się stanie.

Ale się stało.

Z daleka zobaczyłem samochód, który parkuje równolegle po prawej stronie. To była droga jednokierunkowa. Zacząłem się od niego oddalać, zjeżdżać na lewe pasy, żeby go ominąć z bezpiecznej odległości. W pewnym momencie kierowca wykonał nagły manewr i samochód stanął w poprzek jezdni, zasłaniając wszystkie pasy. Hamowałem i trąbiłem, tylko tyle mogłem zrobić. Nie wyhamowałem. Samochód się zatrzymał. To był ułamek sekundy. On już wiedział, że w niego uderzę, ja też wiedziałem. Jedyne, co miałem w głowie, to żeby wyjść z tego jak najlepiej. Po uderzeniu przeleciałem nad samochodem, upadłem na asfalt i kilka razy się przeturlałem. Spojrzałem na prawą nogę. Była praktycznie urwana, ale jeszcze się trzymała. Zacząłem krzyczeć.

Czułeś ból?

Czułem ogromny ból, ale pierwsze, co mi przyszło do głowy, to to, że ta noga musi się natychmiast znaleźć w szpitalu. Ktoś zadzwonił po karetkę. Cały czas byłem świadomy. Wiedziałem, że mężczyzna tamuje mi nogę paskiem, wiedziałem, że dziewczyna trzyma mnie za rękę, rozmawia ze mną, w tym czasie druga dzwoni do moich rodziców. Ja w transie dyktuję numer telefonu. Wiedziałem, że te osoby się mną zajmują i to dało mi moc, żeby przetrwać. Potem się okazało, że tętnica była urwana, żyły pozrywane, więc miałem kilka minut zanim bym się wykrwawił. Ci ludzie uratowali mi życie.

Co robił w tym czasie kierowca samochodu?

Podobno też dzwonił po karetkę, ale nie widziałem go w gronie osób, które stały nade mną. Nie dziwię się, bo zapewne był w szoku.

Sylwek odnosił sukcesy w biegach z przeszkodami
Sylwek odnosił sukcesy w biegach z przeszkodami (Instagram)

Co się działo w szpitalu?

Wzięli mnie na stół operacyjny i złożyli mi tę nogę, tylko że tętnica była tak poszarpana, że trzeba było ją przedłużać. Po operacji nie byłem w stanie nawet ruszyć głową. Nad łóżkiem stali rodzice. Pytam, czy mam nogę. Mama mówi, że mam. Przyszedł lekarz i powiedział, że nie ma pewności, czy jest przepływ krwi, nie wiadomo, czy to, co zmontowali, działa i będzie drugi zabieg, który to sprawdzi. Z kolejnej operacji wybudzono mnie tylko po to, żeby powiedzieć, że noga jest martwa i do niczego się nie przyda, że trzeba ją amputować i chcą to zrobić w ciągu godziny. Wtedy włączył mi się tryb sportowca. Powiedziałem: ”Dobrze, tnijcie, ale tak, żebym mógł jeszcze biegać”. Jak się zastanawiam, po co mi było kilkanaście lat treningów, to myślę, że właśnie po to, żeby w takim momencie mieć siłę.

Jak wyglądał twój powrót do zdrowia?

Pierwszego dnia po operacji przyszedł rehabilitant i powiedział: ”Sylwek, wstajemy”. Ja mu mówię: ”Ale pan wie, że ja nie mam nogi?”. Złapał mnie, podniósł, prawie straciłem przytomność i padłem na łóżko. To była terapia szokowa, ale zadziałało, bo po dwóch dniach byłem w stanie sam usiąść, choć rękę miałem jeszcze w gipsie. Następnego dnia pomyślałem, że jak jestem w stanie sam się podnieść, to sam wstanę z łóżka. I każdego dnia dawałem sobie zadania, żeby zrobić coś, czego nie robiłem poprzedniego.

Kiedy wróciłeś do domu?

Wypisano mnie ze szpitala po sześciu dniach od amputacji. Powrót do domu oznaczał kolejne wyzwania. Przy pierwszym przejściu od drzwi do łóżka tata mnie prawie niósł, musiałem się trzymać jego i kuli. Później spróbowałem przejść się tylko o kuli, a potem stwierdziłem, że jak gdzieś mam blisko, do stołu czy do łazienki, to już nawet kul nie biorę, tylko skaczę i jestem.

W jaki sposób zamierzasz wrócić do sportu?

W klinice wstępnie oszacowaliśmy, że przy moich aktywnościach potrzebne będą dwie protezy i kilka wymiennych stóp. Jednak zanim pomyślimy o protezie, to musimy tę nogę do niej przygotować. Nie jest tak, że włożę nogę w protezę i od razu będę w stanie chodzić. Nikt z nas nie chodzi codziennie na kolanach kilku kilometrów. Aktualnie jestem na etapie rehabilitacji i czekam, aż zagoi się rana po amputacji.

Zdążysz na igrzyska?

Igrzyska, które odbywają się za rok, są niepewne. Jeśli się nie wyrobię, to wtedy moim głównym celem zostaną Mistrzostwa Świata. Inspiruję się historią Jerzego Górskiego, który został mistrzem świata w triathlonie. Moim idolem jest też Robert Karaś. Igrzyska olimpijskie, w moim przypadku paraolimpijskie, to zwieńczenie drogi sportowca. Jeśli się nie uda w przyszłym roku, będę celować w rok 2024. Będę miał wtedy 28 lat, będę po 4 latach treningu na protezie i jest bardzo prawdopodobne, że się tam znajdę.

Sportowiec zamierza wrócić do treningów. Chce wystartować na igrzyskach paraolimpijskich
Sportowiec zamierza wrócić do treningów. Chce wystartować na igrzyskach paraolimpijskich (Facebook)

Oprócz tego, że chcesz trenować siebie, chcesz jeszcze dalej trenować innych?

Oczywiście. Jak już się nauczę dobrze poruszać na protezie, to nic nie będzie stało na przeszkodzie, żeby wrócić do trenowania. Co prawda, był moment zawahania zaraz po amputacji. Byłem pewien, że wrócę do biegania, ale nie wiedziałem, jak ludzie zareagują, czy będą chcieli trenować z gościem, który nie ma nogi. Okazało się jednak, że mam wręcz przewagę nad innymi trenerami, bo moja ambicja jest tak wysoka, że ludzi to motywuje. Wyobraźmy sobie sytuację, że ktoś u mnie na treningu mówi, że nie daje rady. Mogę mu tylko powiedzieć: ”Stary, nie żartuj sobie, jedziesz dalej”.

Zdarza ci się gorszy dzień?

Dzień nie. Po wypadku dostałem tak dużo energii od ludzi, że teraz nie mam prawa wstać rano i powiedzieć, że jest źle. Oczywiście zdarzają się trudne momenty. Sport tutaj odegrał sporą rolę, bo dzięki niemu mam zwiększony próg odporności na ból. Niestety od jakiegoś czasu zmagam się z bólami fantomowymi, czyli boli mnie noga, której nie mam, najbardziej stopa. Po amputacji nerwy zostały skrócone i mózg nie wie, jak ma się zachować. Myśli, że mam nogę i wysyła sygnały do stopy, której nie ma. Czasami te bóle przeradzają się w ataki.

Masz żal do kierowcy?

Nie. Zdaję sobie sprawę z tego, że trzeba na chwilę wyłączyć myślenie, żeby zawracać na drodze jednokierunkowej, nie patrząc w lusterko. Wiem, że to był jego błąd, ale żal do niego nic by mi nie dał, byłaby to emocja, z której nic pozytywnego bym nie czerpał. Nie odwrócę tego, co się stało. Teraz muszę skupić się na robocie, którą mam do zrobienia. Wrócić do zdrowia, do treningów i zacząć wygrywać kolejne zawody. To jest moje zadanie, a nie myślenie o tym, że kierowca popełnił błąd. Jak go spotkam, podam mu rękę i zapytam, co u niego. Trzeba przebaczać. Jestem osobą wierzącą i staram się podchodzić do ludzi z miłością.

Sylwek zbiera pieniądze na rehabilitację i protezy, które umożliwią mu start na igrzyskach paraolimpijskich. Link do zbiórki znajduje się TUTAJ.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.