Zmiany w badaniach cholesterolu. Rewolucja dla pacjentów
Sposób oceny poziomu cholesterolu zmienia się wraz z rozwojem wiedzy medycznej. Lekarze coraz częściej zwracają uwagę nie tylko na "dobry" i "zły" cholesterol, ale także na inne wskaźniki, które dokładniej pokazują ryzyko zawału serca i udaru mózgu. W przyszłości może to oznaczać również zmiany w samym lipidogramie.
Profil lipidowy czekają zmiany
Przez wiele lat ocena gospodarki lipidowej opierała się przede wszystkim na oznaczeniu cholesterolu całkowitego oraz jego dwóch najważniejszych frakcji – LDL i HDL. Obecnie eksperci wskazują jednak, że taki model przestaje wystarczać.
Zgodnie z zapowiedziami Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego z profilu lipidowego w przyszłości mają zniknąć HDL, czyli tzw. "dobry" cholesterol, oraz cholesterol całkowity, będący sumą stężeń frakcji HDL i LDL. Nie oznacza to, że parametry te przestaną być oznaczane z dnia na dzień, ale ich znaczenie przy podejmowaniu decyzji terapeutycznych ma stopniowo maleć. Coraz większy nacisk będzie natomiast kładziony na cholesterol LDL, cholesterol nie-HDL, apolipoproteinę B (apoB) oraz lipoproteinę(a) – parametry, które lepiej odzwierciedlają rzeczywiste ryzyko rozwoju miażdżycy.
Pierwsze zmiany są już widoczne w programie profilaktycznym "Moje Zdrowie", finansowanym przez NFZ. W jego ramach osoby dorosłe mogą wykonać oznaczenie lipoproteiny(a), które – zgodnie z rekomendacjami ekspertów – warto wykonać przynajmniej raz w życiu. Badanie ma szczególne znaczenie, ponieważ poziom Lp(a) jest w dużej mierze uwarunkowany genetycznie i tylko w niewielkim stopniu zależy od stylu życia.
Coraz częściej lekarze zlecają także oznaczenie apoB, zwłaszcza pacjentom z cukrzycą typu 2, otyłością, zespołem metabolicznym czy podwyższonym stężeniem triglicerydów. Dzięki temu mogą dokładniej ocenić liczbę cząsteczek odpowiedzialnych za rozwój miażdżycy.
Czy "dobry" i "zły" cholesterol to już przeszłość?
Określenia "dobry" i "zły" cholesterol na stałe weszły do języka potocznego, jednak współczesna wiedza medyczna pokazuje, że taki podział jest zbyt dużym uproszczeniem. – Powinniśmy odejść od takiego podziału – podkreśla prof. Piotr Dobrowolski, kierownik Samodzielnej Poradni Lipidowej Narodowego Instytutu Kardiologii w wypowiedzi dla Polskiej Agencji Prasowej.
Ekspert zwraca uwagę, że cholesterol sam w sobie nie jest szkodliwy. To substancja niezbędna do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Bierze udział m.in. w produkcji hormonów, witaminy D, kwasów żółciowych oraz budowie błon komórkowych i osłonek mielinowych komórek nerwowych.
Czym różni się LDL od HDL?
Lipoproteiny LDL transportują cholesterol z wątroby do komórek organizmu. Gdy ich stężenie jest zbyt wysokie, cholesterol zaczyna odkładać się w ścianach naczyń krwionośnych, prowadząc do tworzenia blaszek miażdżycowych. Z czasem może to doprowadzić do zwężenia tętnic, a w konsekwencji zwiększyć ryzyko zawału serca, udaru mózgu czy innych chorób układu krążenia.
HDL pełni natomiast odwrotną funkcję – pomaga usuwać nadmiar cholesterolu z tkanek i transportuje go do wątroby. Przez wiele lat uważano, że im wyższy poziom tej frakcji, tym lepiej. Dziś wiadomo już, że wysoki poziom HDL nie zawsze oznacza mniejsze ryzyko chorób sercowo-naczyniowych. Dlatego lekarze coraz większą uwagę poświęcają innym parametrom, które dokładniej pokazują liczbę cząsteczek sprzyjających rozwojowi miażdżycy.
Co ważne, specjaliści podkreślają, że dwóch pacjentów z identycznym poziomem LDL może mieć zupełnie inne ryzyko sercowo-naczyniowe. Znaczenie mają bowiem również wiek, nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, otyłość, wywiad rodzinny czy wyniki badań takich jak apoB i lipoproteina(a). To właśnie dlatego współczesna lipidologia odchodzi od oceniania zdrowia na podstawie jednego parametru. Coraz większą rolę odgrywa całościowa ocena pacjenta, która pozwala lepiej dobrać leczenie i skuteczniej zapobiegać chorobom serca oraz naczyń.
Wysoki cholesterol nie boli
Dlaczego obserwowanie cholesterolu ma takie znaczenie? Podwyższony poziom przez wiele lat może nie powodować żadnych objawów. Często pierwszym sygnałem problemu jest dopiero zawał serca lub udar mózgu. – Podwyższone stężenie cholesterolu nie boli – przypomina prof. Piotr Dobrowolski. Jak podkreśla, obniżanie jego poziomu to inwestycja w przyszłość, ponieważ zmniejsza ryzyko poważnych incydentów sercowo-naczyniowych nawet kilkanaście czy kilkadziesiąt lat później.
Eksperci przypominają, że podstawą profilaktyki pozostają zdrowa dieta, regularna aktywność fizyczna i utrzymanie prawidłowej masy ciała. U części pacjentów konieczne jest jednak również leczenie farmakologiczne, które skutecznie ogranicza ryzyko rozwoju miażdżycy i jej groźnych powikłań.
Źródła:
- Polska Agencja Prasowa
- Gazeta Prawna
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.