7 lat bez Kory. Lata błędnych diagnoz i spóźnione rozpoznanie raka

Siedem lat temu Polska pożegnała Korę Jackowską, jedną z najbardziej charyzmatycznych artystek w historii polskiej sceny. Jej śmierć była nie tylko końcem pewnej epoki, ale też głośnym świadectwem dramatycznej walki z rakiem jajnika, chorobą podstępną i trudną do wczesnego wykrycia.

Siedem lat bez Kory. Lata błędnych diagnoz i spóźnione rozpoznanie raka jajnikaSiedem lat bez Kory. Lata błędnych diagnoz i spóźnione rozpoznanie raka jajnika
Źródło zdjęć: © Facebook
Dominika Najda

Późna diagnoza i dramatyczna walka o leczenie

Choroba Kory przez lata pozostawała nierozpoznana, mimo że artystka skarżyła się na silne bóle w dolnej części brzucha. Dolegliwości były przez lekarzy błędnie interpretowane jako problemy żołądkowe.

Nawet po zabiegach chirurgicznych nikt nie poszukiwał przyczyn w kierunku nowotworu. Dopiero gdy stan Kory gwałtownie się pogorszył, a prywatne badania nie wykazały nieprawidłowości, późniejsza diagnostyka ujawniła brutalną prawdę – rak jajnika w czwartym stadium, rozprzestrzeniony po otrzewnej.

Diagnoza padła w 2013 roku, a życie wokalistki natychmiast zmieniło się w nieustającą walkę. Kora przeszła serię operacji i cykli chemioterapii. Leczyła się w szpitalach w całym kraju – od Warszawy przez Bydgoszcz, Poznań, Gliwice, aż po Rzeszów i Zakopane.

7 wczesnych objawów raka jajnika

Jej partner, Kamil Sipowicz, wziął na siebie rolę koordynatora całego procesu leczenia – umawiał wizyty, zdobywał leki, negocjował z lekarzami i toczył batalię o dostęp do nowoczesnych terapii. To on sam określił siebie mianem "menedżera choroby", bo bez jego działań wiele z opcji terapeutycznych nie byłoby możliwych.

Jednym z kluczowych punktów w terapii był olaparib – lek przedłużający życie u pacjentek z rakiem jajnika z mutacją w genie BRCA, w zaawansowanym stadium choroby. W Polsce nie był wtedy refundowany, a miesięczny koszt terapii sięgał 23 tys. złotych.

Dzięki zbiórkom i wsparciu przyjaciół udało się zdobyć środki, ale walka o każdą dawkę była obciążająca fizycznie, psychicznie i finansowo. Kora przyjmowała codziennie kilkanaście tabletek, zmagała się z brakiem apetytu, spadkiem masy ciała, skrajnym wyczerpaniem i depresją.

Chemioterapia, mimo użycia specjalnego hełmu chłodzącego, powodowała ból i cierpienie trudne do opisania.

Siła mimo cierpienia

Mimo tak dramatycznych doświadczeń Kora nie skupiała się wyłącznie na sobie. Walczyła, by dostęp do leków takich jak olaparib był możliwy także dla innych kobiet, które dowiadują się o raku jajnika dopiero w jego zaawansowanym stadium.

Dzięki wsparciu fanów i fundacji udało się zebrać około 200 tys. złotych na jej leczenie, a niewykorzystane środki przekazano innym pacjentkom.

Ostatnie tygodnie życia artystka spędziła na Roztoczu, w swoim ukochanym domu, w otoczeniu rodziny i przyjaciół. Była skrajnie osłabiona, ale do końca pozostała wierna swojej sile charakteru – próbowała planować, żyć normalnie, walczyć o kontrolę nad codziennością, nawet gdy ciało odmawiało posłuszeństwa.

Do samego końca towarzyszyli jej najbliżsi, czuwając, by mogła odejść w spokoju, w miejscu, które kochała. Kora odeszła 28 lipca 2018 roku.

Historia Kory jest symbolem odwagi, ale także ostrzeżeniem. Rak jajnika często daje niespecyficzne objawy, które łatwo zbagatelizować lub pomylić z innymi dolegliwościami. Jej doświadczenie pokazuje, jak ważne jest szybkie reagowanie na nawracające bóle i regularne badania, zwłaszcza u kobiet po czterdziestce.

To również przypomnienie, że bez wsparcia bliskich i determinacji pacjentek dostęp do nowoczesnych terapii w Polsce wciąż bywa kwestią szczęścia, a nie standardu leczenia.

Podstępny przeciwnik

Rak jajnika, nazywany "cichym zabójcą”, rozwija się zazwyczaj bez wyraźnych objawów. Początkowo mogą pojawiać się niecharakterystyczne dolegliwości – wzdęcia, bóle brzucha, uczucie pełności, nawracające bóle w okolicy miednicy.

Objawy te łatwo zrzucić na karb problemów gastrycznych czy infekcji dróg moczowych, przez co diagnoza często stawiana jest w zaawansowanym stadium choroby.

Według danych Polskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej większość przypadków rozpoznawana jest w III lub IV stopniu zaawansowania, czyli wtedy, gdy nowotwór zdążył się już rozprzestrzenić poza jajniki.

Pięcioletnie przeżycie w tak zaawansowanym stadium wynosi zaledwie około 30 proc., podczas gdy we wczesnych stadiach sięga nawet 90 proc. Dlatego wczesna diagnostyka, w tym badania ginekologiczne, USG przezpochwowe i badania genetyczne (BRCA1/BRCA2) w przypadku obciążenia rodzinnego, mają kluczowe znaczenie.

Nowa szansa na leczenie

Kiedy Kora walczyła z rakiem jajnika, leczenie innowacyjnymi lekami, takimi jak olaparib, było w Polsce praktycznie poza zasięgiem większości pacjentek. Olaparib, stosowany w terapii chorych z mutacją w genie BRCA, potrafił przedłużyć życie i spowolnić rozwój nowotworu w zaawansowanym stadium, jednak nie był refundowany przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

Pierwsza, bardzo ograniczona refundacja weszła w życie w 2016 roku, ale obejmowała tylko wąską grupę pacjentek uczestniczących w programach lekowych, a proces wprowadzania do szerszego użycia trwał kilka lat. Oznacza to, że pacjentki musiały płacić za terapię z własnej kieszeni, co oznaczało koszt ok. 23 tys. zł miesięcznie – ponad 270 tys. zł rocznie.

W kolejnych latach, pod wpływem presji środowisk pacjenckich i lekarskich, olaparib został wprowadzony do programów lekowych NFZ. Stopniowo poszerzano wskazania i grupy pacjentek, które mogły korzystać z leczenia bezpłatnie, szczególnie w zaawansowanych stadiach raka jajnika z potwierdzonymi mutacjami genetycznymi.

Obecnie olaparib jest w pełni refundowany w ramach programu lekowego, a pacjentki spełniające kryteria kwalifikacji nie ponoszą kosztów terapii. Dzięki temu dostęp do leczenia, które dla Kory i innych kobiet było luksusem dostępnym tylko dzięki zbiórkom i prywatnym środkom, stał się standardem w polskiej onkologii.

Dominika Najda, dziennikarka Wirtualnej Polski

Źródła

  1. PTGO

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Źródło artykułu: WP abcZdrowie
Wybrane dla Ciebie
Uruchamia "tryb alarmowy". Stąd prosta droga do cukrzycy
Uruchamia "tryb alarmowy". Stąd prosta droga do cukrzycy
Zmarła influencerka Bianca Dias. Dostała zatoru po zabiegu
Zmarła influencerka Bianca Dias. Dostała zatoru po zabiegu
Helena Norowicz imponuje sprawnością. Zdradza, czego w ogóle nie je
Helena Norowicz imponuje sprawnością. Zdradza, czego w ogóle nie je
Lubisz jeść cebulę? Gastroenterolog mówi, jakie są skutki
Lubisz jeść cebulę? Gastroenterolog mówi, jakie są skutki
Popularny środek do odkażania ran wycofany. GIS: Nietypowy powód
Popularny środek do odkażania ran wycofany. GIS: Nietypowy powód
GIS wycofuje jajka. Wykryto bakterie Salmonelli
GIS wycofuje jajka. Wykryto bakterie Salmonelli
Powstanie pełnomocnik ds. seniorów. To odpowiedź na starzejące się społeczeństwo
Powstanie pełnomocnik ds. seniorów. To odpowiedź na starzejące się społeczeństwo
Ryż, makaron, kasza? Dietetyk radzi, co wybrać
Ryż, makaron, kasza? Dietetyk radzi, co wybrać
NIL podpisuje porozumienie. Lekarze mają mieć większe kompetencje
NIL podpisuje porozumienie. Lekarze mają mieć większe kompetencje
Nos robi się lodowaty. Naukowcy wyjaśniają, co to oznacza
Nos robi się lodowaty. Naukowcy wyjaśniają, co to oznacza
Przywrócili akcję serca po 11 godz. Lekarze z Łodzi wygrali z głęboką hipotermią
Przywrócili akcję serca po 11 godz. Lekarze z Łodzi wygrali z głęboką hipotermią
Kardiochirurg ostrzega. Znak, że serce potrzebuje pomocy
Kardiochirurg ostrzega. Znak, że serce potrzebuje pomocy