Amanda Seyfried opowiedziała o chorobie. Z zaburzeniem zmaga się od lat
Amanda Seyfried zmaga się z zaburzeniem obsesyjno-kompulsyjnym, nazywanym potocznie nerwicą natręctw. Diagnozę usłyszała w wieku zaledwie 19 lat i od tego czasu musi przyjmować leki.
Amanda Seyfried zmaga się z poważnym zaburzeniem
Aktorka Amanda Seyfried po raz kolejny otwarcie opowiedziała o życiu z zaburzeniem obsesyjno-kompulsyjnym (OCD), podkreślając, że choroba towarzyszy jej od ponad dwóch dekad i wciąż wymaga leczenia.
Aktorka usłyszała diagnozę w wieku zaledwie 19 lat. – Zdiagnozowano u mnie naprawdę skrajnie nasilone OCD – przyznała w rozmowie z magazynem "Vogue". Aktorka pracowała wówczas na planie serialu "Big Love", ale sytuacja była na tyle poważna, że jej matka musiała wziąć urlop w pracy by zamieszkać z córką na miesiąc.
– Zrobiono mi badania mózgu i wtedy zaczęłam brać leki, które do dziś przyjmuję każdej nocy – dodała Seyfried.
Zaburzenia obsesyjno-kompulsywne należą do grupy zaburzeń lękowych.
Obsesje to natrętne myśli – czyli takie, które stale nawracają, chociaż osoba zmagająca się z zaburzeniem ich nie chce i prawie zawsze wiążą się z nieprzyjemnymi odczuciami. Z kolei kompulsje to wielokrotnie powtarzane czynności, stałe rytuały, które wykonywane są całkowicie niepotrzebnie, lecz wynikają z lęku przed konsekwencjami ich zaniechania.
Aktorka leczy się od 19. roku życia
Seyfried od dawna mówi publicznie o farmakoterapii, którą stosuje. – Biorę Lexapro i nigdy z niego nie zrezygnuję. Jestem na nim od 19. roku życia, na najniższej dawce. Nie widzę sensu, żeby przestawać. Nie chcę ryzykować – przynała już w 2016 roku rozmowie z "Allure".
Aktorka opowiedziała też, jak dla osoby z OCD wyglądało dorastanie w branży filmowej. Z jednej strony była odporna na zawodowe niepowodzenia, a z drugiej musiała bardzo uważać na czynniki, które mogły pogorszyć jej stan. Unikała alkoholu, narkotyków i zabawy do późna w klubach.
Seyfried wróciła też uwagę na problem stygmatyzacji chorób psychicznych. – Choroba psychiczna jest czymś, co ludzie traktują inaczej niż inne schorzenia, a ja się z tym nie zgadzam – podkreśliła.
Jej zdaniem należy ją traktować z taką samą powagą jak każdą inną dolegliwość. – Nie widać jej, to nie guz ani torbiel, ale ona istnieje. Po co to udowadniać? Skoro można ją leczyć, to trzeba to robić – zaznacza.
Źródło:
- People
- WP abcZdrowie
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.