Anestezjolog po tragedii na Madalińskiego. "Wycofać podtlenek azotu"
Tragiczna historia ze szpitala na Madalińskiego jest najlepszym argumentem za tym, by na dobre wycofać podtlenek azotu z sal operacyjnych. Ten gaz to przeżytek w czasach, gdy używa się nowoczesnych anestetyków – mówi prof. Mirosław Czuczwar z Polskiego Towarzystwa Anestezjologii i Intensywnej Terapii.
Karolina Kowalska, WP abcZdrowie: Kobiecie w ciąży, która zmarła po zabiegu w Szpitalu im. Świętej Rodziny przy Madalińskiego w Warszawie, prawdopodobnie zamiast tlenu podano podtlenek azotu. W ciężkim stanie trafiła do szpitala MSWiA w Warszawie, gdzie po 12 dniach zmarła. Nie przeżyło także jej dziecko. Trwa postępowanie prokuratury, ale zdaje się, że "ulica" już wydała wyrok: za błąd medyczny odpowiada anestezjolog.
Prof. Mirosław Czuczwar, członek Zarządu Polskiego Towarzystwa Anestezjologii i Intensywnej Terapii, kierownik Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii z Pododdziałem Intensywnej Terapii dla Dzieci Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie Wielkopolskim: Przestrzegam przed takim wnioskowaniem. Nie tylko dlatego, że dopiero zaczęło się postępowanie prokuratorskie, które ma na celu ustalenia wszelkich okoliczności zdarzenia, ale również dlatego, że najprawdopodobniej to po prostu nieprawda. Ja nie mam pełnej wiedzy na temat okoliczności zdarzeń, do których doszło na sali operacyjnej szpitala przy Madalińskiego, ale nawet jeśli miałbym się opierać tylko na doniesieniach medialnych, to nie dają one podstaw do wniosku, że za śmierć kobiety odpowiada lekarz anestezjolog.
Według ustaleń "Gazety Wyborczej", która jako pierwsza nagłośniła sprawę, ciężarna przechodziła zabieg w znieczuleniu dożylnym. Gdy anestezjolog podał jej maskę z tlenem, stwierdzono gwałtownie narastające nieodtlenienie. Nasze źródło potwierdza, że lekarz postanowił ją wtedy zaintubować i podłączyć do respiratora, co w normalnych warunkach powinno pacjentce natychmiast pomóc. Niestety, tak się nie stało i jej stan uległ dalszemu pogorszeniu.
Opisane przez dziennikarzy okoliczności wyraźnie wskazują na to, że pomimo wdrożenia prawidłowego postępowania w sytuacji stwierdzenia niedotlenienia, doszło do pogorszenia stanu pacjentki. Dla mnie – jako lekarza anestezjologa – wskazuje to na możliwość wystąpienia usterki lub nieprawidłowości konstrukcyjnych w obrębie instalacji gazów medycznych. W momencie dopuszczenia sali operacyjnej do użytkowania najczęściej nie ma możliwości wykrycia tego typu błędu, aż dojdzie do tragedii.
Dzieje się tak dlatego, że rutynowo przeprowadzane każdego dnia testy aparatu do znieczulenia nie są w stanie wykryć błędu konstrukcyjnego. Tego typu krytyczne zdarzenia, wynikające najczęściej z wadliwego podłączenia instalacji gazowej, powinny być wykrywane na etapie odbiorów technicznych, za które odpowiadają odpowiednie jednostki, np. dział aparatury medycznej.
Są głosy, i to ze środowiska lekarskiego, że to anestezjolog odpowiada za to, co podaje pacjentowi, że powinien skontrolować aparaturę.
To absurd. To tak, jakby twierdzić, że kierowca odpowiada za spowodowanie wypadku, którego powodem była wada fabryczna samochodu. Przecież nikt nie nakłada na kierowcę obowiązku sprawdzenia sprawności auta, które zostało dopuszczone do ruchu, choćby dlatego, że zdecydowana większość kierowców się na tym nie zna.
Tak samo anestezjolog , który na co dzień posługuje się aparatem do znieczulenia, nie może odpowiadać za to, że na etapie dopuszczenia sali operacyjnej do użytkowania, doszło do fatalnego w skutkach nieprawidłowego podłączenia aparatu do instalacji gazowej. W czasie prowadzenia znieczulenia anestezjolog nie ma możliwości natychmiastowego stwierdzenia, jaki gaz jest podawany pacjentowi.
Jeśli dochodzi do podania niewłaściwego gazu w mieszaninie oddechowej, to obserwujemy gwałtowne niedotlenienie pacjenta. Najczęściej niedotlenie jednak wynika z przyczyn medycznych. Każdy anestezjolog stara się natychmiast znaleźć i odwrócić przyczynę niedotlenienia związaną np. z niedrożnością dróg oddechowych lub funkcjonowaniem układu oddechowego pacjenta. W opisanej sytuacji zachowałbym się tak samo jak lekarz znieczulający pacjentkę, czyli podjąłbym decyzję o intubacji tchawicy i rozpocząłbym wentylację możliwe najwyższym stężeniem tlenu, czyli 100 proc.
Spotkałam się z opinią, że gdy pacjentka zaczęła się dusić, anestezjolog powinien zażądać zmiany aparatury do znieczulania.
Absolutnie się z tym nie zgadzam. Najbardziej prawdopodobnym powodem niedotlenienia w trakcie zabiegu są przyczyny medyczne, takie jak utrata drożności dróg oddechowych, zachłyśnięcie czy niepożądane działanie podanych leków – anafilaksja. W początkowej fazie postępowania nikomu by nie przyszło do głowy podejrzenie, że instalacja gazowa jest nieprawidłowo podłączona. W opisywanym przypadku do tragedii mogło dojść dlatego, że prawidłowe działania anestezjologa były skazane na niepowodzenie, wynikające z błędów konstrukcyjnych instalacji gazów medycznych.
Kto więc zawinił? Osoby odpowiedzialne za serwisowanie maszyny? Zmarła miała być pierwszą pacjentką znieczulaną na tym sprzęcie po przeglądzie.
Wiem jedno: nie należy nikogo oskarżać, nim nie poznamy wszelkich okoliczności zdarzenia. Zachowajmy spokój i pozwólmy prokuraturze i biegłym ocenić, co naprawdę stało się tamtego dnia.
Nigdy wcześniej nie doszło do podobnej sytuacji?
Ależ doszło. W piśmiennictwie można znaleźć opisy fatalnych w skutkach pomyłek przy projektowaniu lub podłączaniu instalacji gazów medycznych. Dla mnie tego typu tragiczne historie są najlepszym argumentem za tym, aby na dobre wycofać podtlenek azotu z sal operacyjnych. Ten gaz to przeżytek w czasach, gdy używa się nowoczesnych anestetyków.
Rozmawiała Karolina Kowalska, dziennikarka Wirtualnej Polski
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.