Głodówki, resety, 5G i fluoryzacja. Porażająca skala dezinformacji
Tylko od stycznia 2025 r. do 14 maja 2026 r. w mediach tradycyjnych i społecznościowych odnotowano łącznie blisko 380 tys. publikacji związanych z dezinformacją medyczną. Skalę zjawiska pokazuje raport przygotowany przez Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu, Centrum Odkryć Medycznych oraz Mediaboard.
Eksperci z YouTube
Jak wskazują autorzy raportu, głównym kanałem rozprzestrzeniania dezinformacji medycznej są dziś media społecznościowe. Szybkość publikowania i udostępniania treści sprawia, że fałszywe narracje mogą w krótkim czasie dotrzeć do setek tysięcy odbiorców.
Teorie spiskowe
W analizowanym okresie w mediach społecznościowych odnotowano ponad 347 tys. wpisów związanych z dezinformacją medyczną. Dla porównania w mediach tradycyjnych zidentyfikowano ich ponad 10-krotnie mniej: ok. 32 tys.
Wśród mediów społecznościowych dominującą rolę odgrywa YouTube, gdzie umieszczono aż 54,2 proc. analizowanych wpisów. Z raportu wynika, że to właśnie ta platforma stała się jednym z głównych miejsc budowania zaufania do samozwańczych "alternatywnych ekspertów", prezentujących treści sprzeczne z aktualną wiedzą medyczną.
Co ciekawe, w mediach tradycyjnych temat dezinformacji medycznej najczęściej podejmowano w radiu. Jednak tam dziennikarze poruszali tę kwestię w kontekście eksperckim i legislacyjnym.
Nie tylko antyszczepionkowcy
Najpopularniejszym obszarem dezinformacji medycznej pozostają narracje antyszczepionkowe, które odpowiadają za 54 proc. analizowanych materiałów. Jak wskazują autorzy raportu, jest to najbardziej emocjonalny obszar dyskusji, oparty przede wszystkim na lęku o zdrowie dzieci oraz nieufności wobec lekarzy i instytucji publicznych.
Wśród tych treści, oprócz narracji antyszczepionkowych, istotne miejsce zajmują również tematy dotyczące żywienia. Suplementacja, głodówki, "oczyszczanie organizmu" i cudowne diety – takie materiały stanowiły aż 23 proc. treści opisywanych w raporcie.
Trzecią najczęściej występującą kategorią są narracje związane ze środowiskiem i technologią. To między innymi chemtrails, sieć 5G, Wi-Fi i fluoryzacja. Łączą one kwestie zdrowotne z teoriami dotyczącymi kontroli społecznej i celowego oddziaływania na obywateli.
Jak podkreślają twórcy raportu, współczesna dezinformacja medyczna coraz rzadziej przyjmuje formę jawnych absurdów. Raport ujawnia, że aktualnie największe zagrożenie polega nie na głoszeniu łatwych do rozpoznania teorii spiskowych. Zamiast nich odbiorcy otrzymują praktyczne porady dotyczące codziennych nawyków: tego, co pić, jakie suplementy zażywać, co usunąć ze swojej diety i w jaki sposób "oczyścić" organizm. Dezinformacja często polega na łączeniu prawdziwych informacji (na przykład dotyczących wpływu żywienia na zdrowie) z nieuprawnionymi wnioskami. W ten sposób sugeruje się, że na przykład głodówka może "zresetować" organizm, a odpowiednia dieta zastąpić leczenie onkologiczne.
Kampania i centrum odkryć
Eksperci zaangażowani w tworzenie raportu apelują więc o zachowanie ostrożności wobec treści posługujących się hasłami takimi jak "usuwa przyczynę, nie objawy" czy "lekarze o tym nie mówią". Autorzy nalegają też na sprawdzanie źródeł oraz weryfikowanie znalezionych w sieci informacji.
Jedną z odpowiedzi na rosnącą skalę dezinformacji medycznej jest kampania "Zdrowiej wiedzieć", prowadzona przez Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu.
Na tej uczelni powstaje też Centrum Odkryć Medycznych. Jego zadaniem będzie przekazywanie wiedzy naukowej w przystępny sposób, wzmacnianie odporności na manipulację oraz budowanie zaufania do nauki i medycyny – zanim fałszywe treści przełożą się na konkretne decyzje zdrowotne.
Źródło: wroclawskiefakty.pl
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.