Koszmar poznanianki – 2 tygodnie oczekiwania na operację

Pani Halina Szreter z Poznania czekała niemal 2 tygodnie na operację kości udowej. Nadal niezoperowana pozostaje też jej złamana ręka. Dlaczego polskie prawo pozwala na taki proceder? Czy możliwe jest, aby cierpiący człowiek czekał tak długo na pomoc w szpitalu?

1. 13 dni czekania na operację kości udowej

Pod koniec lipca, podczas jazdy na rowerze, pani Halina miała nieszczęśliwy wypadek. Upadła, łamiąc sobie rękę oraz kość udową. Trafiła do Szpitala Klinicznego przy ulicy Grunwaldzkiej w Poznaniu. Tam okazało się, że musi poczekać 4 dni na wykonanie operacji. Kiedy nadszedł dzień planowanego zabiegu, personel oświadczył, że nie ma potrzebnych części i zabieg chirurgiczny przełożono o kolejne dwa dni – na czwartek. Kiedy nadszedł, ponownie zmieniono termin operacji – na kolejny wtorek.

Zobacz film: "#dziejesienazywo: Dlaczego warto robić screening?"

– Pewne rodzaje złamań, niewpływające bezpośrednio na ukrwienie kończyny, nieprzecinające ani nieuciskające naczyń krwionośnych, nie wymagają natychmiastowej interwencji operacyjnej – przekonuje naczelny lekarz szpitala, dr Maciej Błaszyk. – Jednak to specjalista ortopeda podejmuje decyzje indywidualnie w stosunku do każdego pacjenta. Czas oczekiwania na operację jest więc wypadkową kilku czynników: liczby pracujących lekarzy, dostępności sal operacyjnych i indywidualnych wskazań medycznych. Całą sytuację komplikuje dodatkowo fakt, że mamy teraz sezon urlopowy – tłumaczy sytuację dr Błaszyk.

2. Szpital sam potrzebuje „operacji”?

Co na to poszkodowana? Pani Halina pomija już długie oczekiwanie na ważną dla jej zdrowia i sprawności operację, podkreślając, że warunki, w których przebywa, pozostawiają wiele do życzenia. Przez pierwsze dwa tygodnie pobytu w szpitalu pani Szreter otrzymywała jedynie leki przeciwbólowe, brakowało jej porady lekarskiej, w dodatku wciąż przekładano termin operacji. Dodatkowym utrudnieniem były panujące upały.

Cały mój pobyt w klinice to czas największych upałów, a ja nie mogę się nawet ruszyć. W sali panuje straszna duchota. Zrobiły mi się też odleżyny. Żeby im zapobiec personel przełożył mnie na bok – żali się pacjentka, zaznaczając, że czynność została przeprowadzona bardzo niedelikatnie. Teraz pani Halina nie może samodzielnie usiąść i w obawie przed kolejnym cierpieniem nie pozwala personelowi na zmianę ułożenia jej ciała. Odleżyny się pogłębiają, a termin operacji ręki nadal pozostaje niewiadomy.

Na ręce dyrektora szpitala trafiła już skarga. Państwo Szreterowie zastanawiają się, czy dodatkowo nie złożyć jej w oddziale NFZ w Poznaniu.

Źródło: gloswielkopolski.pl

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.