Lekarz zarobił 1,6 mln zł w rok. "To logistycznie niewykonalne"

Stawki na SOR-ach są dziś tak wysokie, że lekarz mógł na dyżurach zarobić 1,6 mln zł rocznie - twierdzi część medyków. - Niepokojące jest natomiast, jak przy takim obciążeniu dyżurami pan doktor jest w stanie realizować szkolenie specjalizacyjne z anestezjologii i intensywnej terapii, którego nie robi się na SORze - podkreśla prof. Mirosław Czuczwar, prezes-elekt Polskiego Towarzystwa Anestezjologii i Intensywnej Terapii.

Zarobki lekarzyZarobki lekarzy
Źródło zdjęć: © Getty Images
Karolina Kowalska

Ponad milion dochodu

Kwestia zarobków Dawida Kacprzyka, niespełna 29-letniego lekarza w trakcie specjalizacji z anestezjologii, a jednocześnie radnego warszawskiej dzielnicy Ursus, bulwersuje nie tylko opinię publiczną, ale także środowisko medyczne.

Zgodnie z opublikowanym w Biuletynie Informacji Publicznej Miasta St. Warszawy oświadczeniu majątkowym radnego, w 2025 r. jego dochód z działalności gospodarczej polegającej na świadczeniu usług medycznych wyniósł 1 595 932,20 zł. Młody lekarz pracuje w Warszawskim Szpitalu Południowym na stanowisku koordynatora szpitalnego oddziału ratunkowego (SOR) i, jak wynika z jego profilu na portalu Znany Lekarz, dyżuruje także na SOR Mazowieckiego Szpitala Bródnowskiego, izbie przyjęć położniczego szpitala św. Anny oraz w przychodni rejonowo-specjalistycznej SZPZLO Warszawa-Ochota.

"Może to budzić poważne wątpliwości"

Jak mówi dr Jerzy Wyszumirski, przewodniczący Związku Zawodowego Anestezjologów, stawki na niektórych oddziałach, szczególnie tak niechętnie obsadzanych przez lekarzy jak SOR, bywają czasami bardzo wysokie.

- Sam słyszałem o kwotach 250-300 zł za godzinę, jednak po pierwsze oferowano je we Wrocławiu, w którym pracuję, a po drugie dotyczyły lekarzy z ogromnym doświadczeniem i przede wszystkim tytułem specjalisty. O wiele więcej za godzinę specjaliści mogą zarobić w placówkach prywatnych, ale tu rozmawiamy o publicznej ochronie zdrowia. Nie wiem, jakie stawki obowiązują na SOR-ach w Warszawie, ale z prostego rachunku wychodzi, że przy stawce 350-400 zł za godzinę i kilkunastu dyżurach w miesiącu, można osiągnąć rocznie kwotę 1,6 mln zł - mówi dr Wyszumirski.

Doświadczonego anestezjologa bardziej niepokoi jednak fakt, że lekarz u progu kariery, bez specjalizacji i z tak małym doświadczeniem, pracuje w szpitalnych oddziałach ratunkowych tak dużych warszawskich szpitali, do których trafiają najcięższe przypadki, i co więcej - pełni funkcję koordynatora SOR.

- To funkcja, którą powierza się zwykle lekarzom z dużym doświadczeniem. Oczywiście przepisy nie zabraniają powierzenia jej lekarzowi bez specjalizacji, specjalizacja wymagana jest w przypadku kierownika, nie koordynatora SOR, jednak może to budzić poważne wątpliwości - dodaje dr Wyszumirski.

Nadużyciem tak wysoka funkcja 28-letniego lekarza wydaje się także prof. Mirosławowi Czuczwarowi, prezesowi-elektowi Polskiego Towarzystwa Anestezjologii i Intensywnej Terapii.

- Nie bez powodu przyjęte jest, że funkcje administracyjne powinien pełnić fachowiec ze specjalizacją i doświadczeniem zawodowym. Teoretycznie kandydować na ordynatora oddziału można już dzień po uzyskaniu tytułu specjalisty, jednak w większości szpitali funkcjonuje ustalona ścieżka kariery: najpierw zostaje się młodszym asystentem, potem starszym asystentem, a następnie zastępcą kierownika - tłumaczy prof. Czuczwar.

- Podczas szkolenia specjalizacyjnego młodzieży nie skupiamy się bowiem na umiejętnościach menedżerskich, ale na procedurach medycznych. Są wprawdzie elementy manadżerskie, ale dotyczą elementów prawa medycznego i umiejętności prawidłowego wypełniania dokumentacji medycznej - mówi ekspert.

- Najbardziej prawdopodobne jest, że sprawa ma podłoże niemerytoryczne, a o szczegóły należy pytać dyrekcję szpitala. Mnie takie szybkie kariery przypominają czasy słusznie minione - dodaje prof. Czuczwar.

"To logistycznie niewykonalne"

Jak nieoficjalnie dowiedziało się WP abcZdrowie, jeden z pracowników Warszawskiego Szpitala Południowego miał poinformować Naczelną Izbę Lekarską, że w czasie, gdy lekarz-radny miał dyżur, w ogóle nie było go w szpitalu. W części środowiska medycznego ma on opinię "młodego politycznego pistoletu, który wygryzł ze stanowiska dużo bardziej doświadczonych lekarzy".

Prof. Mirosława Czuczwara niepokoi także jakość kształcenia lekarza. - Szkolenie specjalizacyjne z anestezjologii i intensywnej terapii odbywa się głównie na oddziale anestezjologii i intensywnej terapii. Na SOR specjalizację robią przyszli specjaliści medycyny ratunkowej. W ramach naszej specjalizacji jest krótki staż z medycyny ratunkowej, dzięki którym lekarz anestezjolog poznaje specyfikę pracy na takim oddziale - zauważa prof. Czuczwar.

Również Damian Patecki z Naczelnej Rady Lekarskiej, anestezjolog i były przewodniczący oraz współzałożyciel Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy uważa, że radnemu trudno byłoby łączyć rezydenturę z intensywną pracą na SOR.

- Nie ma możliwości, by lekarz, który uczciwie realizuje specjalizację z anestezjologii i intensywnej terapii, tyle zarabiał. To logistycznie niewykonalne. Lekarz rezydent musi być w pracy na macierzystym oddziale codziennie przez co najmniej 7 godzin 35 minut. Bierze też na nim co najmniej kilka dyżurów w miesiącu. W dodatku stawki na SOR-ach dla rezydentów są zwykle dużo niższe - mówi Damian Patecki, który specjalizację uzyskał w 2021 r.

Sam jako rezydent nie dyżurował na SOR. - Po pierwsze specjalizację robiłem w szpitalu dziecięcym, pracowałem z noworodkami. Miałem dużo nauki i nie wyobrażałem sobie, by po nocy na dyżurze przychodzić do szpitala, gdzie sekunda zwłoki może kosztować życie noworodka. Nie wyobrażałem sobie też wówczas pracy na SORze, bo jest ona trudna, wymaga dużych umiejętności i doświadczenia. Dziś bym sobie poradził, ale wówczas na pewno nie - dodaje Damian Patecki.

Rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski mówił w rozmowie z Money.pl, że sytuacja, w której lekarz bez lub w trakcie specjalizacji zarabiał tak dużo, jest wyjątkowa. Podkreślił, że samorząd lekarski nie sugeruje nieprawidłowości, jednak on sam jest zainteresowany wyjaśnieniem okoliczności osiągnięcia tak wysokich dochodów przez lekarza pracującego w systemie publicznym.

Zdaniem Kosikowskiego, część pytań powinna zostać skierowana do szpitala, w którym pracuje radny. Rzecznik NIL zwrócił uwagę między innymi na kwestie związane z pełnioną funkcją, czasem pracy oraz łączeniem obowiązków wynikających z odbywania specjalizacji z dodatkową działalnością zawodową.

Lekarze zgodnie przyznają, że sprawa zarobków młodego lekarza-radnego rzuca cień na reputację całego środowiska. Dr Jerzy Wyszumirski widzi jeszcze jedno zagrożenie.

- Osoby chcące związać swoją przyszłość z medycyną mogą odnieść mylne wrażenie, że w tym zawodzie tuż po studiach można liczyć na milionowe zarobki. Tymczasem tak nie jest. Dużo zarabia się przede wszystkim w sektorze prywatnym i dotyczy to bardzo doświadczonych specjalistów o unikalnych umiejętnościach, którzy swoją pozycję zawodową wypracowywali latami. Nie jest tak, że do takich zarobków wystarczy sam dyplom lekarza - zaznacza.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie