Lekarz zarobił 1,6 mln zł w rok. "To logistycznie niewykonalne"

Stawki na SOR-ach są dziś tak wysokie, że lekarz mógł na dyżurach zarobić 1,6 mln zł rocznie - twierdzi część medyków. - Niepokojące jest natomiast, jak przy takim obciążeniu dyżurami pan doktor jest w stanie realizować szkolenie specjalizacyjne z anestezjologii i intensywnej terapii, którego nie robi się na SOR-ze - podkreśla prof. Mirosław Czuczwar, prezes-elekt Polskiego Towarzystwa Anestezjologii i Intensywnej Terapii.

LekarzeZarobki lekarzy
Źródło zdjęć: © Getty Images | matthew lloyd
Karolina Kowalska

Ponad milion dochodu

Kwestia zarobków Dawida Kacprzyka, 28-letniego lekarza w trakcie specjalizacji z anestezjologii, a jednocześnie radnego warszawskiej dzielnicy Ursus, bulwersuje nie tylko opinię publiczną, ale także środowisko medyczne.

Zgodnie z opublikowanym w Biuletynie Informacji Publicznej Miasta St. Warszawy oświadczeniu majątkowym radnego, w 2025 r. jego dochód z działalności gospodarczej polegającej na świadczeniu usług medycznych wyniósł 1 595 932,20 zł. Młody lekarz pracuje w Warszawskim Szpitalu Południowym na stanowisku koordynatora szpitalnego oddziału ratunkowego (SOR) i, jak wynika z jego profilu na portalu Znany Lekarz, dyżuruje także na SOR Mazowieckiego Szpitala Bródnowskiego, izbie przyjęć położniczego szpitala św. Anny oraz w przychodni rejonowo-specjalistycznej SZPZLO Warszawa-Ochota.

"Może to budzić poważne wątpliwości"

Jak mówi dr Jerzy Wyszumirski, przewodniczący Związku Zawodowego Anestezjologów, stawki na niektórych oddziałach, szczególnie tak niechętnie obsadzanych przez lekarzy jak SOR, bywają czasami bardzo wysokie.

- Sam słyszałem o kwotach 250-300 zł za godzinę, jednak po pierwsze oferowano je we Wrocławiu, w którym pracuję, a po drugie dotyczyły lekarzy z ogromnym doświadczeniem i przede wszystkim tytułem specjalisty. O wiele więcej za godzinę specjaliści mogą zarobić w placówkach prywatnych, ale tu rozmawiamy o publicznej ochronie zdrowia. Nie wiem, jakie stawki obowiązują na SOR-ach w Warszawie, ale z prostego rachunku wychodzi, że przy stawce 350-400 zł za godzinę i kilkunastu dyżurach w miesiącu, można osiągnąć rocznie kwotę 1,6 mln zł - mówi dr Wyszumirski.

Doświadczonego anestezjologa bardziej niepokoi jednak fakt, że lekarz u progu kariery, bez specjalizacji i z tak małym doświadczeniem, pracuje w szpitalnych oddziałach ratunkowych tak dużych warszawskich szpitali, do których trafiają najcięższe przypadki, i co więcej - pełni funkcję koordynatora SOR.

- To funkcja, którą powierza się zwykle lekarzom z dużym doświadczeniem. Oczywiście przepisy nie zabraniają powierzenia jej lekarzowi bez specjalizacji, specjalizacja wymagana jest w przypadku kierownika, nie koordynatora SOR, jednak może to budzić poważne wątpliwości - dodaje dr Wyszumirski.

Nadużyciem tak wysoka funkcja 28-letniego lekarza wydaje się także prof. Mirosławowi Czuczwarowi, prezesowi-elektowi Polskiego Towarzystwa Anestezjologii i Intensywnej Terapii.

- Nie bez powodu przyjęte jest, że funkcje administracyjne powinien pełnić fachowiec ze specjalizacją i doświadczeniem zawodowym. Teoretycznie kandydować na ordynatora oddziału można już dzień po uzyskaniu tytułu specjalisty, jednak w większości szpitali funkcjonuje ustalona ścieżka kariery: najpierw zostaje się młodszym asystentem, potem starszym asystentem, a następnie zastępcą kierownika - tłumaczy prof. Czuczwar.

- Podczas szkolenia specjalizacyjnego młodzieży nie skupiamy się bowiem na umiejętnościach menedżerskich, ale na procedurach medycznych. Są wprawdzie elementy menedżerskie, ale dotyczą elementów prawa medycznego i umiejętności prawidłowego wypełniania dokumentacji medycznej - mówi ekspert.

- Najbardziej prawdopodobne jest, że sprawa ma podłoże niemerytoryczne, a o szczegóły należy pytać dyrekcję szpitala. Mnie takie szybkie kariery przypominają czasy słusznie minione - dodaje prof. Czuczwar.

"To logistycznie niewykonalne"

Jak nieoficjalnie dowiedziało się WP abcZdrowie, jeden z pracowników Warszawskiego Szpitala Południowego miał poinformować Naczelną Izbę Lekarską, że w czasie, gdy lekarz-radny miał dyżur, w ogóle nie było go w szpitalu. W części środowiska medycznego ma on opinię "młodego politycznego pistoletu, który wygryzł ze stanowiska dużo bardziej doświadczonych lekarzy".

Prof. Mirosława Czuczwara niepokoi także jakość kształcenia lekarza. - Szkolenie specjalizacyjne z anestezjologii i intensywnej terapii odbywa się głównie na oddziale anestezjologii i intensywnej terapii. Na SOR specjalizację robią przyszli specjaliści medycyny ratunkowej. W ramach naszej specjalizacji jest krótki staż z medycyny ratunkowej, dzięki którym lekarz anestezjolog poznaje specyfikę pracy na takim oddziale - zauważa prof. Czuczwar.

Również Damian Patecki z Naczelnej Rady Lekarskiej, anestezjolog i były przewodniczący oraz współzałożyciel Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy uważa, że radnemu trudno byłoby łączyć rezydenturę z intensywną pracą na SOR.

- Nie ma możliwości, by lekarz, który uczciwie realizuje specjalizację z anestezjologii i intensywnej terapii, tyle zarabiał. To logistycznie niewykonalne. Lekarz rezydent musi być w pracy na macierzystym oddziale codziennie przez co najmniej 7 godzin 35 minut. Bierze też na nim co najmniej kilka dyżurów w miesiącu. W dodatku stawki na SOR-ach dla rezydentów i lekarzy w trakcie specjalizacji są zwykle dużo niższe - mówi Damian Patecki, który specjalizację uzyskał w 2021 r.

Sam jako rezydent nie dyżurował na SOR. - Po pierwsze specjalizację robiłem w szpitalu dziecięcym, pracowałem z noworodkami. Miałem dużo nauki i nie wyobrażałem sobie, by po nocy na dyżurze przychodzić do szpitala, gdzie sekunda zwłoki może kosztować życie noworodka. Nie wyobrażałem sobie też wówczas pracy na SOR-ze, bo jest ona trudna, wymaga dużych umiejętności i doświadczenia. Dziś bym sobie poradził, ale wówczas na pewno nie - dodaje Damian Patecki.

Rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski mówił w rozmowie z Money.pl, że sytuacja, w której lekarz bez lub w trakcie specjalizacji zarabiał tak dużo, jest wyjątkowa. Podkreślił, że samorząd lekarski nie sugeruje nieprawidłowości, jednak on sam jest zainteresowany wyjaśnieniem okoliczności osiągnięcia tak wysokich dochodów przez lekarza pracującego w systemie publicznym.

Zdaniem Kosikowskiego, część pytań powinna zostać skierowana do szpitala, w którym pracuje radny. Rzecznik NIL zwrócił uwagę między innymi na kwestie związane z pełnioną funkcją, czasem pracy oraz łączeniem obowiązków wynikających z odbywania specjalizacji z dodatkową działalnością zawodową.

Lekarze zgodnie przyznają, że sprawa zarobków młodego lekarza-radnego rzuca cień na reputację całego środowiska. Dr Jerzy Wyszumirski widzi jeszcze jedno zagrożenie.

- Osoby chcące związać swoją przyszłość z medycyną mogą odnieść mylne wrażenie, że w tym zawodzie tuż po studiach można liczyć na milionowe zarobki. Tymczasem tak nie jest. Dużo zarabia się przede wszystkim w sektorze prywatnym i dotyczy to bardzo doświadczonych specjalistów o unikalnych umiejętnościach, którzy swoją pozycję zawodową wypracowywali latami. Nie jest tak, że do takich zarobków wystarczy sam dyplom lekarza - zaznacza.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie