Lekarze mówili mu, że boli go brzuch przez McDonald'sa. Konieczna była operacja

33-letni Dawid Czarnota zgłosił się do warszawskiego szpitala z silnym bólem brzucha. Jak relacjonuje "Gazeta Wyborcza", początkowo jego dolegliwości miały zostać powiązane z posiłkiem w McDonald's. Kilkanaście godzin później mężczyzna przeszedł operację wyrostka. Na tym jednak jego problemy ze zdrowiem się nie skończyły.

szpitalPacjent zarzuca szpitalowi serię błędów
Źródło zdjęć: © Getty | chanin.wardkhian@gmail.com
Dominika Najda

Ból stawał się coraz silniejszy

Problemy zaczęły się w połowie sierpnia. Dawid Czarnota od dwóch dni odczuwał ból brzucha, który 17 sierpnia stał się tak silny, że zgłosił się do lekarza rodzinnego. Otrzymał leki przeciwbólowe oraz zalecenie, by pojechać do szpitala, jeśli dolegliwości nie ustąpią. Wieczorem 33-latek trafił na SOR Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA przy ul. Wołoskiej w Warszawie. Oprócz silnego bólu brzucha miał również problemy z oddychaniem.


WIDEO
Afera w przychodni w Piasecznie. Pacjenci nie kryją oburzenia


Podczas rozmowy lekarz miał zapytać go o to, co wcześniej jadł. – Powiedziałem, że rano byłem w McDonaldzie. Od tego momentu ciągle wracał do tego posiłku, jakby już wiedział, że właśnie to jest przyczyną moich dolegliwości – relacjonował Czarnota w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Pacjent przeszedł USG. Według jego relacji badanie nie pozwoliło ani potwierdzić, ani wykluczyć zapalenia wyrostka robaczkowego. Mimo nasilających się dolegliwości około godz. 1 w nocy został wypisany do domu. Jak twierdzi, lekarz uznał, że źródłem problemu może być niestrawiony fast food.

Noc nie przyniosła poprawy. Czarnota przyjmował zalecone środki przeciwbólowe, ale ból nadal narastał. Następnego dnia, 18 sierpnia, znajomy ponownie zawiózł go do tego samego szpitala. Tym razem wykonano tomografię komputerową. Niedługo później pacjent trafił na stół operacyjny i przeszedł zabieg usunięcia wyrostka robaczkowego.

Kiedy wybudził się po operacji, zauważył kolejny problem. – Budzę się i czuję, że coś nie gra. Sprawdzam językiem i nie mam połowy jedynki – opowiadał. Czarnota podejrzewa, że ząb został uszkodzony podczas intubacji. W późniejszej skardze zarzucił również, że nikt z zespołu operacyjnego nie poinformował go o tym zdarzeniu.

Rzecznik mu groził, bo złożył skargę

19 sierpnia pacjent zawiadomił o sprawie dyrekcję szpitala i złożył oficjalną skargę. Jak relacjonował dziennikowi, pięć dni później odwiedził go rzecznik prasowy placówki Dariusz Dewille. Według Czarnoty rzecznik próbował przekonać go do wycofania skargi. Pacjent odmówił.

– Powiedziałem, że jej nie wycofam, bo sprawa nie dotyczy tylko zęba. Wtedy zaczął na mnie krzyczeć. Był czerwony na twarzy i powiedział, że lepiej, żebym wycofał skargę, bo karma wraca. Po prostu mi groził – mówił "Gazecie Wyborczej".

Szpital zaprzeczył, aby rzecznik groził pacjentowi. W odpowiedzi przekazanej redakcji stwierdził, że "rzecznik prasowy PIM MSWiA nie kierował wobec Pacjenta gróźb". Pacjent ponownie spotkał się z przedstawicielami szpitala, a rozmowę nagrał. Według "Gazety Wyborczej" na nagraniu słychać przeprosiny ze strony rzecznika.

– Bardzo pana przepraszam. Nie chciałem pana urazić i zastraszyć. To ja miałem być tą karmą, która do pana wraca – powiedział Dewille podczas spotkania, jak wynika z nagrania opisanego przez dziennik. Kierujący oddziałem Chirurgii Gastroenterologicznej i Transplantologii dr Oskar Kornasiewicz miał z kolei przyznać, że słowa rzecznika "rzeczywiście zabrzmiały niefortunnie".

Badanie wykazało dwa ropnie

Problemy zdrowotne Czarnoty nadal się nie kończyły. Podczas pobytu w szpitalu USG wykazało dwa ropnie w okolicy wątroby. 25 sierpnia mężczyzna został wypisany do domu. Z dokumentacji wynika, że stosowano leczenie zachowawcze, a lekarze obserwowali stopniową poprawę stanu pacjenta i spadek parametrów zapalnych.

Sam Czarnota twierdzi jednak, że wciąż odczuwał ból. Dwa dni po wypisie jego stan pogorszył się na tyle, że ponownie trafił do szpitala. Wtedy postanowił zawiadomić prokuraturę oraz Rzecznika Praw Pacjenta. W swoim piśmie zarzucił placówce błąd diagnostyczny podczas pierwszej wizyty, zbyt wczesny wypis, uszkodzenie zęba oraz niewłaściwe zachowanie rzecznika prasowego.

Po tygodniowej antybiotykoterapii Czarnota opuścił szpital MSWiA 3 września. Kilka dni później ponownie potrzebował pomocy. 7 września zgłosił się na SOR Centralnego Szpitala Klinicznego przy ul. Banacha. Badanie wykazało CRP na poziomie 115 mg/l, wskazujące na silny stan zapalny.

9 września Czarnota przekazał dziennikarzowi, że lekarze zdecydowali o operacyjnym usunięciu ropni. – Dopiero tutaj czuję, że naprawdę się mną zaopiekowano – powiedział.

Rzecznik Praw Pacjenta wszczął postępowanie

Sprawa jest obecnie wyjaśniana. Biuro Rzecznika Praw Pacjenta potwierdziło "Gazecie Wyborczej", że wszczęto postępowanie. "W celu ustalenia okoliczności sprawy wystąpiliśmy do podmiotu leczniczego o wyjaśnienia i dokumentację medyczną pacjenta. Postępowanie jest w toku" – przekazało biuro prasowe RPP.

Dziennik zwrócił się także do Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA z pytaniami dotyczącymi pierwszego wypisu pacjenta, późniejszych powikłań oraz okoliczności uszkodzenia zęba. Placówka nie udzieliła odpowiedzi na te pytania, powołując się na obowiązek zachowania tajemnicy medycznej i kwestionując przedstawione przez dziennikarza upoważnienie pacjenta.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie