Monitoring działał na SOR-ze bez wiedzy dyrekcji szpitala. Prezes UODO bada sprawę
SOR jest miejscem, gdzie prywatność pacjenta powinna być chroniona szczególnie starannie. Tymczasem w sali reanimacyjnej szpitala w Przemyślu działał monitoring, którego legalność budzi zastrzeżenia. Prezes UODO domaga się sądowej weryfikacji umorzenia dochodzenia w tej sprawie.
O co chodzi w sprawie monitoringu na SOR?
Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych Mirosław Wróblewski złożył zażalenie na decyzję prokuratury o umorzeniu dochodzenia dotyczącego monitoringu wizyjnego w sali reanimacyjnej Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Przemyślu. Jak podkreśla UODO, sprawa nie dotyczy wyłącznie "kamery", ale przede wszystkim przetwarzania danych osobowych pacjentów i pracowników szpitala – szczególnie w miejscu, jakim jest SOR.
Informacja o monitoringu miała trafić do Prezesa UODO od Rzecznika Praw Obywatelskich. Z przekazanych ustaleń wynika, że urządzenie zostało zainstalowane (początkowo) bez zgody i wiedzy dyrekcji szpitala.
Dlaczego prokuratura umorzyła dochodzenie?
Prokuratura uznała, że sprawy nie da się wyjaśnić, bo nagrania nie są dostępne, a kamera została zutylizowana. Dodatkowo – jak wskazano – nie udało się jednoznacznie ustalić, kto dokładnie zamontował urządzenie.
Prezes UODO nie zgadza się z takim rozumowaniem. W zażaleniu wskazuje na błędy w ocenie faktów i prawa, podkreślając, że brak nagrań nie oznacza automatycznie braku przetwarzania danych ani braku możliwości odtworzenia okoliczności działania monitoringu.
Kto miał zainicjować montaż kamery?
W materiale dowodowym, na który powołuje się Prezes UODO, znajdują się wyjaśnienia dyrekcji szpitala. Wynika z nich, że kamerę miał zamontować szpitalny informatyk, a inicjatywa miała wyjść od pielęgniarki oddziałowej. Według tych informacji pielęgniarka podejrzewała część pracowników o kradzieże leków i w ten sposób chciała ustalić sprawcę.
"Nie ma dowodów, że dane były przetwarzane"? UODO: to błędny wniosek
W drugiej części postanowienia prokuratura wskazała, że brakuje wystarczających dowodów, by uzasadnić twierdzenie, iż dane z monitoringu były faktycznie przetwarzane. Prezes UODO odpowiada, że to wniosek oparty na błędnym rozumowaniu: nawet jeśli nagrania i sama kamera się nie zachowały, to na podstawie zeznań i dokumentów można ustalić, po co urządzenie zamontowano – a tym samym, co mogło obejmować i rejestrować.
W tym kontekście Prezes UODO kwestionuje stanowisko prokuratury, że: "nie można stwierdzić (…), jaki dokładnie obszar obejmowała swym zasięgiem, jakie osoby zostały nią uchwycone, czy kamera obejmowała swym zasięgiem obszar, gdzie przebywali pacjenci i czy jakiś pacjent został nią zarejestrowany".
Dane wrażliwe pod specjalnym nadzorem
UODO zwraca uwagę, że monitoring w sali reanimacyjnej mógł rejestrować dane osobowe pacjentów. Z pozoru mogłoby chodzić "tylko" o wizerunek, ale w realiach SOR sprawa jest poważniejsza: w trakcie udzielania świadczeń medycznych utrwalony obraz może ujawniać informacje o stanie zdrowia, procedurach, interwencjach czy stanie pacjenta – czyli dane należące do szczególnych kategorii danych osobowych.
Ponadto, urządzenie rejestrowało też dane osobowe pracowników szpitala – ponieważ właśnie w tym celu zostało zamontowane. Zwraca przy tym uwagę, że monitoring "na sprawcę kradzieży" nie mógł obejmować tylko jednej osoby: do szafki lekowej mogło mieć dostęp więcej osób, a w obszarze pracy i udzielania pomocy przebywa więcej członków personelu.
UODO sprzeciwia się kluczowemu ustaleniu prokuratury
W ocenie Prezesa UODO trudno zaakceptować konkluzję prokuratury, że cyt. "brak jest jednoznacznych i pewnych dowodów potwierdzających, że przedmiotowa kamera działała i rejestrowała obraz z sali reanimacyjnej, gdyż nie zachowały się żadne nagrania i sama kamera". Według UODO, jeśli urządzenie zostało zamontowane w konkretnym celu i w konkretnym miejscu, to należy poważnie traktować możliwość, że w czasie działania rzeczywiście rejestrowało obraz – a więc przetwarzało dane.
Co dalej w tej sprawie?
Prezes UODO informuje, że po przeanalizowaniu materiału dowodowego złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 107 Ustawy o ochronie danych osobowych. Jego zdaniem postanowienie o umorzeniu dochodzenia powinno zostać zweryfikowane przez niezależny sąd powszechny – i temu ma służyć wniesione zażalenie.
Magdalena Pietras, dziennikarka Wirtualnej Polski
Źródło: UODO
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.