Maja Chwalińska zmagała się z poważną chorobą. "To jest temat rzeka"
Polska tenisistka Maja Chwalińska awansowała do półfinału turnieju Roland Garros. Sukces ma tym większy wymiar, że na drodze jej sportowej kariery stanęła poważna choroba.
Ojciec Mai Chwalińskiej opowiada o jej walce z depresją
Środowe zwycięstwo Mai Chwalińskiej podczas słynnego turnieju Roland Garros było jednym z najważniejszych momentów w karierze polskiej tenisistki. Dzięki niemu w dzisiejszym meczu Polka powalczy o finał.
Dla ojca tenisistki Tomasza Chwalińskiego sukces córki miał szczególny wymiar. Chwaliński przyznaje, że zdecydowały o nim nie tylko lata ciężkiej pracy, ale też determinacja w walce z chorobą.
W rozmowie z polskimi dziennikarzami w Paryżu nawiązał do jednego z najtrudniejszych okresów w życiu tenisistki, gdy na drodze jej sportowej kariery stanęła depresja. W 2021 r. Chwalińska publicznie wyznała, że choruje na nią od półtora roku.
- Bardzo ciężko mówi się o depresji. To jest temat rzeka — przyznał tata tenisistki. Podkreślił również, że to bardzo podstępna choroba. - Sami wiecie, że to choroba nieraz wręcz niezauważalna dla bliskich. Takie osoby próbują to maskować. My chcieliśmy być jak najbliżej, staraliśmy się wspierać - zaznaczył.
Rodzina zrobiła wszystko, by zapewnić Mai potrzebną pomoc. Mimo trudnych chwil bliscy nigdy nie stracili wiary w jej powrót na kort.
- Nie mieliśmy nawet chwili zwątpienia, bo ona zawsze powtarzała, że kocha tenis i będzie to robiła — powiedział ojciec tenisistki. Liczy, że historia jego córki będzie inspiracją dla innych osób zmagających się z podobnymi problemami. - Miejmy nadzieję, że ten sukces pomoże wyjść na prostą wielu osobom zmagającym się z tym problemem - dodał.
- Przeszła przez ten kryzys, był taki pewnego rodzaju dół. Myślę, że kupa ludzi jej w tym pomogła, żeby wróciła do tego uśmiechu przede wszystkim, który ma teraz na korcie - przyznał też w rozmowie z Eską kolega tenisistki z klubu Szymon Bandura.
Z depresją walczy coraz więcej osób
Depresja już jest w czołówce najbardziej powszechnych problemów zdrowotnych, a WHO alarmuje, że do 2030 r. będzie najczęstszą chorobą na świecie. Ten dramatyczny problem widać także w Polsce.
- Z mojej praktyki wynika, że z depresją zmaga się niestety coraz więcej osób, a także obniża się średnia wieku takich pacjentów. W tej grupie są także nastolatki, a aktualnie nawet małe dzieci - mówiła w rozmowie z WP abcZdrowie psycholog Dominika Wach-Pleskot z Poradni Zdrowia Psychicznego Psychoklinika.
Część niemal od razu zauważa niepokojące sygnały i zgłasza się po pomoc, ale są też tacy, którzy żyją z depresją latami. W pewnym momencie objawy są tak silne, że wykluczają normalne funkcjonowanie.
Tymczasem depresję można diagnozować już po dwóch tygodniach. Ekspertka wylicza, że do symptomów należą m.in. obniżenie nastroju, spadek energii, niewyjaśniony smutek czy anhedonia, czyli brak odczuwania przyjemności z rzeczy, które wcześniej tę przyjemność nam sprawiały.
Choroba może się jednak świetnie maskować, a także uderzać znienacka, bez związku z przełomowymi i stresującymi sytuacjami w życiu, jak np. śmierć bliskich, rozwód czy zmiana pracy.
- Depresja może przybierać wiele różnych masek, co utrudnia diagnozę i może wpływać na jej opóźnienie. Mogą to być pozornie banalne symptomy, których nawet nie kojarzymy z depresją - od "zwykłego" bólu głowy, przez problemy z jelitami, po zaburzenia widzenia, problemy ze snem i ataki paniki - podkreślała Wach-Pleskot.
Źródła:
- WP abcZdrowie,
- zlotascena.pl,
- supersport.se.pl
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.