Jeremy Clarkson wrócił na antenę. Mówi o sztywnych tętnicach, chorej wątrobie

Jeremy Clarkson przyznał, że mimo problemów z sercem i przebytego leczenia nowotworu nie stracił swojej pasji do motoryzacji. Prezenter z typowym dla siebie humorem stwierdził, że choć jego organizm nie działa już tak jak kiedyś, umysł nadal pozostaje w doskonałej formie.

Mimo problemów ze zdrowiem, nie zamierza zwalniać tempaMimo problemów ze zdrowiem, nie zamierza zwalniać tempa
Źródło zdjęć: © Getty Images
Dominika Najda

Operacja serca i walka z rakiem

Jeremy Clarkson wrócił do tematów motoryzacyjnych przy okazji recenzji nowego Bentleya Continental GT S. W felietonie opublikowanym w "The Sunday Times" nawiązał również do swojego stanu zdrowia. "Okazuje się, że nadal to mam. Moje tętnice mogą być sztywne, a wątroba stłuszczona, ale umysł wciąż jest bystry i nie straciłem umiejętności oceny samochodów" - napisał.


WIDEO
Prokop i profilaktyczne badanie prostaty w TVN-ie: "Żegnaj dziewicza pupo, witaj palcu w gumowej rękawicy"


Problemy zdrowotne prezentera zaczęły się nasilać w 2024 roku. Clarkson trafił do szpitala po tym, jak zaczął odczuwać ucisk w klatce piersiowej oraz drętwienie kończyn. Badania wykazały zwężenie tętnic wieńcowych, a lekarze ostrzegli go, że znajdował się w grupie wysokiego ryzyka zawału serca.

Konieczna była operacja, która pozwoliła przywrócić prawidłowy przepływ krwi. Sam prezenter wielokrotnie przyznawał, że doświadczenie to skłoniło go do refleksji nad własnym zdrowiem i stylem życia.

To nie jedyne poważne wyzwanie zdrowotne, z jakim musiał się zmierzyć. W czerwcu tego roku Clarkson poinformował, że znajduje się w remisji raka prostaty. Informacja spotkała się z dużym odzewem fanów, którzy od miesięcy śledzili doniesienia dotyczące jego leczenia. Prezenter nie ukrywa, że ostatnie lata były dla niego wyjątkowo wymagające zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym.

Nadal pozostaje aktywny

W piątym sezonie programu "Clarkson's Farm" gwiazdor wspominał dramatyczne chwile związane z pobytem w szpitalu. Jak stwierdził, do pogorszenia jego stanu zdrowia mógł przyczynić się stres związany z prowadzeniem gospodarstwa oraz otwarciem pubu The Farmer's Dog w Cotswolds.

Clarkson nie ukrywa, że prowadzenie farmy wiąże się z ogromnym wysiłkiem i licznymi problemami. Mimo to nie zamierza rezygnować z działalności, która stała się jego drugą zawodową pasją. - Wróciłem i nie umarłem. Kostucha będzie musiała jeszcze poczekać. Ale było naprawdę blisko - powiedział w jednym z odcinków "Clarkson's Farm".

Mimo przebytych chorób Jeremy Clarkson nie zwalnia tempa. Wciąż prowadzi Diddly Squat Farm, publikuje felietony i od czasu do czasu wraca do testowania samochodów. Jak sam przekonuje, zdrowotne przeciwności nie odebrały mu najważniejszego - doświadczenia i wyczucia, które przez lata uczyniły go jednym z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarzy motoryzacyjnych na świecie.

Źródło: The Sunday Times, Amazon Prime

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie