Surowica z Niemiec
Dramatyczna walka o życie 16-letniego mieszkańca Nowego Targu poruszyła opinię publiczną w całym kraju. Nastolatek trafił na początku czerwca do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie po ukąszeniu przez żmiję lewantyńską – jeden z najbardziej niebezpiecznych gatunków węży jadowitych. Chłopiec miał hodować zwierzę nielegalnie w swoim domu.
Stan pacjenta był ciężki, a lekarze musieli działać natychmiast. Problem polegał na tym, że odpowiednia surowica nie była dostępna w Polsce. Rozpoczęły się gorączkowe poszukiwania antidotum.
– Nasi anestezjolodzy natychmiast podjęli leczenie objawowe i jednocześnie rozpoczęli poszukiwania surowicy – telefony do innych szpitali, ogrodów zoologicznych, hodowców, Katedry Medycyny Tropikalnej Centrum Depot. Po kilkudziesięciu minutach stało się jasne: najbliższa surowica jest w Monachium – relacjonowali medycy z krakowskiego szpitala.
Jak podkreślali lekarze, rozpoczął się prawdziwy wyścig z czasem. Zorganizowano specjalny transport lotniczy. Surowica została przewieziona z Niemiec do Polski przy wsparciu Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Po przylocie do Krakowa czekał już transport szpitalny, który dostarczył lek do placówki.
– Wtedy zaczął się drugi wyścig. Organizacja lotu z Warszawy przez Lotnicze Pogotowie Ratunkowe, taksówka na lotnisko w Monachium po surowicę, bezpośredni powrót na Balice, gdzie czekał już nasz transport szpitalny. A w tle – kolejne telefony w sprawie akceptacji kosztów, bo ktoś musiał podjąć decyzję finansową tu i teraz, bez gwarancji zwrotu od NFZ – wspominali lekarze.
90 tys. zł za sprowadzenie leku
Akcja zakończyła się powodzeniem. Surowicę podano nastolatkowi 5 czerwca, a lekarze nie mają wątpliwości, że była ona kluczowa dla uratowania jego życia. Teraz jednak pojawia się pytanie, kto pokryje koszty sprowadzenia leku. Według medialnych doniesień transport z Monachium kosztował około 90 tys. zł.
Narodowy Fundusz Zdrowia podkreśla, że jego zadaniem jest finansowanie świadczeń medycznych, a nie organizacji transportu leków.
– Do MOW NFZ wpłynęło 5 czerwca pismo z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego dotyczące leczenia chłopca ukąszonego przez żmiję. Szpital poinformował oddział o zleceniu transportu leku Lotniczemu Pogotowiu Ratunkowemu. Narodowy Fundusz Zdrowia finansuje leczenie pacjentów. Jeśli szpital sprawozda leczenie chłopca ukąszonego przez żmiję, NFZ je rozliczy i za nie zapłaci. Natomiast kwestia finansowania transportu surowicy z Niemiec to ustalenia między Uniwersyteckim Szpitalem Dziecięcym i Lotniczym Pogotowiem Ratunkowym – przekazała "Faktowi" Aleksandra Kwiecień, rzeczniczka małopolskiego oddziału NFZ.
Władze szpitala nie chcą jednak przesądzać, że placówka ostatecznie poniesie cały koszt operacji.
– Na razie poinformowaliśmy NFZ o leczeniu nastolatka i transporcie surowicy z zagranicy, natomiast nie wnioskowaliśmy jeszcze o zwrot kosztów leczenia. To stanie się dopiero po zakończeniu leczenia nastolatka. W momencie, kiedy zwrócimy się do NFZ o taki zwrot, a oni nam go odmówią, to wtedy będziemy się martwić. Na pewno są odpowiednie drogi, które pozwolą nam uzyskać sfinansowanie tego – powiedziała "Faktowi" Katarzyna Pokorna-Hryniszyn, rzeczniczka Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie.
Swoje stanowisko przedstawiło również Lotnicze Pogotowie Ratunkowe.
– Szpital znał koszty i je akceptował – zaznaczyła Justyna Sochacka, rzeczniczka prasowa LPR.
Źródło: Fakt
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.