PCOS to już historia. Powszechna choroba zmienia nazwę

Jedno z najczęstszych zaburzeń hormonalnych u kobiet zyskuje nową nazwę. PCOS, czyli zespół policystycznych jajników, ma być teraz określany jako PMOS. Eksperci przekonują, że to nie tylko zmiana językowa, ale ważny krok w stronę lepszej diagnostyki i leczenia.

Fot. University of Colorado Anschutz / The Australian PreventionFot. University of Colorado Anschutz / The Australian Prevention
Źródło zdjęć: © Getty Images
Magdalena Pietras

Nie chodzi tylko o jajniki

Zespół policystycznych jajników, znany jako PCOS, otrzymał nową nazwę: polyendocrine metabolic ovarian syndrome, czyli PMOS (w jęz polskim: wielogruczołowy metaboliczny zespół jajnikowy lub wieloendokrynny metaboliczny zespół jajnikowy). Zmiana została ogłoszona podczas Europejskiego Kongresu Endokrynologii w Pradze, po latach pracy międzynarodowego zespołu ekspertów, organizacji pacjenckich i osób żyjących z tym schorzeniem.

Specjaliści wskazują, że dotychczasowa nazwa była myląca. Sugerowała, że najważniejszym problemem są torbiele jajników. Tymczasem widoczne w badaniach struktury nie są klasycznymi torbielami, lecz niedojrzałymi pęcherzykami jajnikowymi, których rozwój został zatrzymany. — W rzeczywistości wcale nie były to prawdziwe torbiele — wypowiada się na łamach "Times" dr Helena Teede, endokrynolożka i profesorka zdrowia kobiet na Monash University w Australii.

— Nadal istniała naprawdę bardzo duża grupa kobiet z tym schorzeniem, które wierzyły, że mają torbiele jajników. Co przerażające, tak samo uważała ogromna liczba specjalistów — mówi Rachel Morman, przewodnicząca Verity UK.

Ponadto, stare określenie nie wskazuje na ważny aspekt zaburzeń metabolicznych w chorobie.

Choroba wpływa na cały organizm

PMOS to jedno z najczęstszych zaburzeń hormonalnych u kobiet. Szacuje się, że dotyczy ok. 170 mln kobiet na świecie. Mimo to wiele pacjentek przez lata nie otrzymuje właściwej diagnozy ani kompleksowej opieki.

Objawy schorzenia mogą obejmować nieregularne miesiączki, zaburzenia owulacji, trądzik, nadmierne owłosienie twarzy lub ciała, problemy z masą ciała, a u części kobiet także trudności z zajściem w ciążę. Eksperci podkreślają jednak, że PMOS wiąże się również z zaburzeniami metabolicznymi. U pacjentek częściej występują insulinooporność, cukrzyca typu 2, otyłość, stłuszczenie wątroby i choroby sercowo-naczyniowe. Choroba może też wpływać na zdrowie psychiczne i kondycję skóry.

— Mamy nadzieję, że zmieni to praktykę kliniczną — mówi dr Melanie Cree, endokrynolożka dziecięca i profesorka na University of Colorado Anschutz, która pracowała nad zmianą nazwy. Jak podkreśla, uwaga często skupiała się na płodności i rozrodczości, kosztem innych skutków tego zaburzenia. — Większość kobiet nie przechodzi odpowiednich badań przesiewowych w kierunku zaburzeń metabolicznych — dodaje.

Jak rozpoznaje się PMOS?

Nowe podejście diagnostyczne nie zawsze wymaga oceny jajników w badaniu USG. Rozpoznanie można postawić, gdy pacjentka spełnia dwa z trzech kryteriów: ma nadmiar androgenów, nieregularne cykle miesiączkowe oraz wysokie stężenie AMH we krwi lub obraz jajników z licznymi niedojrzałymi pęcherzykami. — U 60 proc. kobiet z tym schorzeniem wystarczą tylko dwa pierwsze kryteria. Nie trzeba w żaden sposób oceniać jajników — podkreśla dr Teede.

To ważna zmiana, bo może ograniczyć liczbę niepotrzebnych badań i jednocześnie skierować uwagę lekarzy na pełniejszą ocenę zdrowia pacjentki.

Trzy lata na zmianę nazwy

Przez najbliższe trzy lata nazwy PCOS i PMOS mają funkcjonować równolegle. Ten okres przejściowy ma pomóc lekarzom, pacjentkom i instytucjom ochrony zdrowia w oswojeniu się z nowym określeniem.

Docelowo PMOS ma zastąpić PCOS w międzynarodowych klasyfikacjach chorób w 2028 r. Eksperci liczą, że zmiana przełoży się nie tylko na język, ale także na praktykę: szybszą diagnozę, lepsze badania przesiewowe i bardziej kompleksowe leczenie.

— Chodzi o odpowiedzialność i postęp — mówi Lorna Berry, pacjentka zaangażowana w proces zmiany nazwy. — Chodzi o moje córki, ich córki i niezliczone kobiety, które dopiero się urodzą. Od samego początku zasługujemy na jasność, zrozumienie i równy dostęp do opieki zdrowotnej.

— To wspaniale, że nowa nazwa na pierwszym miejscu stawia hormony i uznaje metaboliczny wymiar choroby — powiedziała Rachel Morman. — Ta zmiana przeformułuje sposób rozmowy o tym schorzeniu i wymusi traktowanie go z należytą powagą: jako długotrwałej, złożonej choroby. Mimo dekad niestrudzonych działań na rzecz poprawy świadomości uznaliśmy, że ryzyko związane ze zmianą jest warte możliwych korzyści.

Magdalena Pietras, dziennikarka Wirtualnej Polski

Źródła:

  • Times
  • Science Alert
  • Endocrine.org

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie