Profilaktyka onkologiczna w Polsce. Wiedza rośnie, ale nawyków wciąż brakuje
Choć świadomość zdrowotna Polaków rośnie, nie przekłada się to na regularne wykonywanie badań. Z najnowszego raportu enel-med "Badanie, które daje czas" wynika, że Polacy wciąż odkładają diagnostykę na później.
Cztery podejścia do badań
Z danych wynika, że tylko 21 proc. Polaków regularnie planuje badania profilaktyczne. Jednocześnie aż 27 proc. nie wykonuje ich wcale, a kolejne 28 proc. odkłada je mimo świadomości ich znaczenia. Co czwarty badany decyduje się na diagnostykę dopiero po wyraźnym zaleceniu lekarza.
Ostro punktuje mężczyzn. Nie chcą się badać
- W praktyce klinicznej widzimy, że świadomość pacjentów jest coraz wyższa, ale sama wiedza nie tworzy nawyku. Największą barierą bywa logistyka: terminy, skierowania i brak jasnego planu badań - podkreśla dr hab. n. med. Katarzyna Dobruch-Sobczak.
Autorzy raportu wyróżnili cztery główne postawy wobec profilaktyki. Najliczniejszą grupę stanowią osoby unikające badań, które nigdy ich nie wykonywały i często zakładają, że problem ich nie dotyczy. To aż 27 proc. społeczeństwa, a wśród młodych w wieku 18-24 lata odsetek ten sięga 46 proc.
Niewiele mniejszą grupę tworzą odkładający, którzy mają świadomość znaczenia badań, ale nie podejmują działania. Wśród nich dominują mężczyźni, a głównymi barierami są lęk przed diagnozą i koszty. 24 proc. Polaków to osoby uzależnione od rekomendacji lekarza. Badania wykonują dopiero wtedy, gdy usłyszą wyraźne zalecenie. Najczęściej dotyczy to osób po 55. roku życia.
Najmniej liczną grupą są tzw. planerzy, czyli osoby, które regularnie kontrolują zdrowie i traktują profilaktykę jako stały element życia. Stanowią oni jedynie 21 proc. populacji.
Młodzi i mężczyźni poza systemem
Szczególnie niepokojące są dane dotyczące młodych dorosłych. W grupie 18-24 lata niemal połowa badanych nigdy nie wykonała badań onkologicznych, a 38 proc. przyznaje, że nie wie, jakie badania pozwalają wykrywać nowotwory.
Drugą wyraźnie zagrożoną grupą są mężczyźni. Regularnie bada się tylko 16 proc. z nich, a niemal co trzeci nie robi tego w ogóle. Co więcej, 36 proc. zgłasza się do specjalisty dopiero wtedy, gdy pojawiają się objawy. - Wciąż zbyt wielu mężczyzn trafia do lekarza dopiero wtedy, gdy choroba jest już zaawansowana i stała się powodem dolegliwości, co ogranicza skuteczność leczenia i pogarsza rokowanie - zaznacza prof. dr hab. n. med. Jakub Dobruch.
Raport pokazuje wyraźnie, że największym wyzwaniem nie jest już samo uświadamianie zagrożeń, lecz stworzenie warunków, które ułatwią wykonywanie badań. Eksperci podkreślają znaczenie prostych ścieżek diagnostycznych, jasnych zaleceń i ograniczenia formalności.
- Jeśli pacjent wychodzi z gabinetu z konkretną rekomendacją i od razu ma zaproponowany termin, prawdopodobieństwo wykonania badania rośnie wielokrotnie - podkreśla dr Dobruch-Sobczak. Wnioski są jednoznaczne: wczesna diagnostyka może realnie poprawiać rokowania, ale tylko wtedy, gdy stanie się elementem codziennej praktyki, a nie reakcją na pierwsze objawy choroby.
Źródło: Enel-Med
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.