Jedynym objawem była wysypka. Badania ujawniły nowotwór
24-letnia Caitlin Leggett miała przed sobą ambitne plany. Niedawno skończyła studia, myślała o karierze w wojsku i szykowała się do rozpoczęcia nowego etapu życia. Wszystko zmieniła uporczywa wysypka, która okazała się początkiem poważnej choroby.
W tym artykule:
Niewinna wysypka okazała się pierwszym sygnałem nowotworu
Wszystko zaczęło się od pozornie niegroźnego objawu. Na skórze młodej Brytyjki pojawiła się wysypka, która nie ustępowała mimo stosowania dostępnych bez recepty preparatów. Początkowo lekarze podejrzewali infekcję wirusową i zlecili podstawowe badania krwi. Ich wyniki okazały się jednak alarmujące.
Już następnego dnia Caitlin została skierowana do specjalistycznego oddziału onkologicznego w Cardiff. Tam usłyszała diagnozę ostrej białaczki szpikowej – agresywnego nowotworu krwi, który rozwija się szybko i wymaga natychmiastowego leczenia. – W wieku 24 lat byłam przekonana, że całe życie jest jeszcze przede mną. Wciąż mam tyle miejsc do zobaczenia i tyle wspomnień do stworzenia z ludźmi, których kocham – powiedziała po otrzymaniu diagnozy.
Co szczególnie zaskoczyło lekarzy, kobieta nie miała większości objawów kojarzonych z białaczką. Nie skarżyła się na przewlekłe zmęczenie, częste infekcje czy nieuzasadnioną utratę masy ciała. Jedynym sygnałem ostrzegawczym była uporczywa wysypka.
Zaskakujące odkrycie podczas badań bliźniaczek
Rozpoczęto intensywne leczenie, a jedną z rozważanych metod był przeszczep komórek macierzystych. Nadzieję dawała jej siostra bliźniaczka Grace. Rodzina była przekonana, że siostry są bliźniaczkami dwujajowymi, dlatego istnieje szansa na zgodność tkankową. Badania genetyczne przyniosły jednak nieoczekiwane odkrycie – kobiety okazały się bliźniaczkami jednojajowymi.
Choć dla wielu osób mogłaby to być dobra wiadomość, w przypadku przeszczepu oznaczała poważny problem. Ze względu na niemal identyczny materiał genetyczny komórki Grace nie mogły zostać wykorzystane w terapii siostry.
Remisja i kolejne nawroty choroby
Po kilku miesiącach leczenia Caitlin udało się osiągnąć remisję. Niestety nowotwór wracał kilkukrotnie. Kobieta brała udział w eksperymentalnych terapiach, przeszła przeszczep komórek macierzystych oraz radioterapię całego ciała. Każdorazowo pojawiała się nadzieja, że choroba została pokonana, jednak białaczka ponownie dawała o sobie znać.
Dziś Caitlin uczestniczy w kolejnym badaniu klinicznym i szuka możliwości leczenia poza Wielką Brytanią. Lekarze przyznali, że dostępne obecnie metody nie dają gwarancji wyleczenia, jednak młoda kobieta nie zamierza się poddawać. – Najbardziej nie boję się tego, że przegapię jedno konkretne wydarzenie. Chodzi o możliwość dalszego życia z ludźmi, których kocham, i starzenia się razem z moją siostrą. Nie chcę stracić przyszłości, którą zawsze wyobrażałyśmy sobie wspólnie – podkreśla.
Źródło: BBC
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.