O swoich chorobach mówił otwarcie
Aktor związany przez niemal 40 lat z Białostockim Teatrem Lalek zmarł po wieloletniej chorobie. Miał 75 lat. Informację o jego śmierci przekazał Białostocki Teatr Lalek, a PAP potwierdził ją dyrektor placówki Jacek Malinowski.
WIDEOJakie mogą być objawy boreliozy? Dr Michał Sutkowski przypomina
Ostatnie lata życia aktora naznaczone były poważnymi problemami zdrowotnymi. Beya-Zaborski nie robił z nich tajemnicy. Podczas spotkania z publicznością w tyskiej Mediatece w marcu 2024 roku opowiadał o swoim zdrowiu z dużym dystansem. - Mam 73 lata. Mam tyle chorób, że mógłbym innych obdzielić - żartował w rozmowie z Krzysztofem Kędziorem.
Jednym z najpoważniejszych problemów Beya-Zaborskiego były dolegliwości kardiologiczne. Podczas spotkania ujawnił, że miał za sobą trzy zawały serca. Wspomniał również o kolejnym incydencie, który określił jako "niedokończony" czwarty zawał. Na tym jednak jego problemy ze zdrowiem się nie kończyły.
Szczególnie dramatycznie aktor opowiadał o problemach z wątrobą. Jego stan miał być w pewnym momencie tak ciężki, że lekarz przygotowywał rodzinę na najgorsze. - Wątroba - dwa dni mi profesor dawał, kazał się dzieciom żegnać ze mną - wspominał.
Kolejna poważna diagnoza przyszła po jednym z badań. Aktor dowiedział się, że ma nowotwór pęcherza. Nie podawał przy tym szczegółowych informacji dotyczących stadium choroby ani zastosowanego leczenia. Mimo problemów zdrowotnych nadal pozostawał aktywny zawodowo i spotykał się z publicznością.
Aktor zmagał się również z boreliozą. Zakażenie wiązał ze swoją pasją do wędkarstwa i ukąszeniem przez kleszcza. Borelioza jest chorobą bakteryjną przenoszoną przez zakażone kleszcze. Może prowadzić do zapalenia stawów i związanych z nim dolegliwości. Beya-Zaborski właśnie ze stawami wiązał konsekwencje choroby.
Choroby nie zatrzymały jego kariery
Beya-Zaborski miał doświadczać poważnych problemów zdrowotnych już jako dziecko. W książce "U Pana Boga... na dywaniku", będącej zapisem rozmów aktora z Krzysztofem Kędziorą, wspominał, że przewlekle chorował, a jego stan budził poważne obawy lekarzy. Miał przez dłuższy czas pozostawać pod intensywną opieką medyczną i przestrzegać restrykcyjnej diety. Ostatecznie jego stan się poprawił.
Pomimo kolejnych problemów ze zdrowiem aktor pozostawał aktywny. Jeszcze po siedemdziesiątce powrócił do swojej najbardziej rozpoznawalnej roli komendanta Wołkołyckiego w kolejnej odsłonie cyklu "U Pana Boga...".
11 sierpnia 2026 roku przekazano informację o jego śmierci. Białostocki Teatr Lalek podał, że artysta odszedł po wieloletniej chorobie. Nie ujawniono jednak jej bezpośredniej przyczyny.
Źródło: U Pana Boga na dywaniku, PAP
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.