Rak prącia dał widoczny objaw. "Zignorowałem to"
Miał zaledwie 26 lat, dlatego początkowo nikt nie brał pod uwagę najgorszego scenariusza. Steven Hamill przez długi czas bagatelizował niepokojące objawy, a kiedy w końcu trafił do lekarzy, diagnoza okazała się druzgocąca. Dziś otwarcie opowiada o chorobie, by ostrzec innych mężczyzn przed ignorowaniem sygnałów, które mogą świadczyć o nowotworze.
W tym artykule:
Zlekceważył pierwsze objawy
26-letni Steven Hamill przez długi czas próbował ignorować niepokojące objawy. Jak wspominał, wszystko zaczęło się od porannego obrzęku. - Obudziłem się pewnego ranka i jak każdy mężczyzna poszedłem się wysikać. Spojrzałem w dół, a wszystko było bardzo spuchnięte - relacjonował. Zamiast szybkiej konsultacji medycznej wybrał jednak inną strategię. - Zrobiłem to, co pewnie zrobiłby każdy mężczyzna. Zignorowałem to, mając nadzieję, że samo przejdzie.
Ból stawał się coraz silniejszy
Później pojawiło się krwawienie, które – jak wspominał – było tak obfite, że krew znalazła się na podłodze i meblach w kuchni. Mimo to początkowo usłyszał od lekarzy, że nowotwór prącia jest mało prawdopodobny, bo zwykle dotyczy starszych mężczyzn. Zamiast raka zdiagnozowano u niego zapalenie żołędzi i zalecono leczenie maścią.
Sytuacja jednak się pogarszała. Krwawienie na jakiś czas ustąpiło, ale pojawił się narastający, bardzo silny ból. - Jedyny sposób, w jaki mogę opisać ten ból, to tak, jakby ktoś igłą bez przerwy kłuł mnie w żołądź co sekundę. Nie było ani chwili wytchnienia. Jedyny moment, kiedy udawało mi się zasnąć, to wtedy, gdy organizm po prostu wyłączał się dwa dni później, albo kiedy leżałem pięć godzin w wannie, bo ciepła woda przynosiła ulgę - opowiadał. W końcu doszło do kolejnego krwotoku – tym razem zemdlał w samochodzie brata. Dopiero wtedy trafił do specjalisty, a następnie do ośrodka onkologicznego.
Konieczna była poważna operacja
Początkowo planowano u niego stosunkowo niewielki zabieg, jednak po operacji lekarze przekazali mu znacznie poważniejszą wiadomość. Okazało się, że nowotwór jest agresywny i zdążył poważnie uszkodzić tkanki. Aby uratować życie pacjenta, konieczne będzie usunięcie części prącia ok. 10 cm. Hamill przyznał, że lekarze starali się zachować tyle, ile było możliwe, ale jednocześnie uprzedzili go, że jego życie bardzo się zmieni.
Dziś ostrzega innych mężczyzn
Choć diagnoza i leczenie były dla niego bardzo trudne, Hamill przekonuje, że z czasem nauczył się żyć na nowo. - Uczę się swojego ciała na nowo i uczę się komunikacji, ale dzięki temu relacje stały się dużo bardziej intymne, dużo głębsze, co – powiedziałbym – uczyniło mnie lepszym człowiekiem - wyznał. Postanowił też edukować na temat raka prącia, by zwiększyć świadomość innych.
Źródło: people.com
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.