Spisek dentysty i ortopedy? Zaczęło się od szarpaniny
Dentysta i ortopeda z Poznania odpowiadają za składanie fałszywych zeznań i tworzenie fałszywych dowodów przeciwko sąsiadowi tego pierwszego. Andrzej G. twierdzi, że "nie powiedział celowo nieprawdy" i tłumaczy swoje postępowanie.
Szarpanina na podjeździe
Jak pisze "Gazeta Wyborcza", 2 września 2022 roku ortopeda Ryszard S. rozpoznał u znajomego dentysty Andrzeja G. uraz stawu barkowego. Na podstawie zdjęcia RTG biegły sądowy prof. Czesław Żaba ocenił, że dentysta doznał rozstroju zdrowia dłuższego niż siedem dni.
Dzień wcześniej dentysta miał zawiadomić policję o pobiciu. Jako sprawcę wskazał sąsiada Waldemara Sokołowskiego, dyrektora i członka zarządu w spółce informatycznej.
"Sokołowski wezwał straż miejską do samochodu, który stał na jego podjeździe. Gdy czekał na patrol, dentysta zaczepiał go i prowokował, a potem wyrwał mu telefon. Sokołowski chciał odzyskać swoją własność. Doszło do szarpaniny. Dentysta miał na przedramionach otarcia i siniaki. Aby ścigać sąsiada za naruszenie nietykalności cielesnej, musiałby skierować do sądu prywatny akt oskarżenia, wnieść opłatę i występować w roli oskarżyciela. Aby sprawą zajął się prokurator, obrażenia muszą być poważniejsze " – pisze "Wyborcza".
Placówka zaprzecza, płytki ze zdjęciem brak
Sprawą zajął się prokurator, który sprawdził wersję wydarzeń. Placówka, w której miało być wykonane zdjęcie RTG, zaprzeczyła, że je zrobiła. Dentysta nie mógł znaleźć płyty ze zdjęciem. Sąd zawiadomił prokuraturę o fałszywych zeznaniach dentysty i ortopedy, za co grozi nawet osiem lat więzienia.
Jak ustalono, ortopeda wystawił dokument poświadczający nieprawdę, a nakłonił go do tego dentysta. Fałszywe dowody miały pogrążyć sąsiada dentysty. Andrzej G. skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Odmówił też odpowiedzi na pytania. Na przesłuchaniu miał zapewniać, że "nie powiedział celowo nieprawdy". Tłumaczył, że zdjęcie RTG wykonywał w placówce, która tego nie potwierdziła. Potem przypomniał sobie, że było ono wykonywane kilka miesięcy wcześniej.
"Problem w tym, że zeznając w sądzie, dentysta sypał szczegółami, które trudno tłumaczyć pomyłką. Opowiadał na przykład, że mimo narastającego bólu pojechał do Nowego Tomyśla z ręką na temblaku, a samochód był w stanie prowadzić dzięki automatycznej skrzyni biegów" – opisuje "Wyborcza".
"Przechodziłem covid, co ma wpływ na pamięć krótkotrwałą i długotrwałą" – miał tłumaczyć dentysta. Brak płytki ze zdjęciem RTG wiązał natomiast z pożarem samochodu. Przekonywał, że zdjęcie rentgenowskie nie było wcale potrzebne do rozpoznania urazu barku, a ortopeda mógł oprzeć się tylko na badaniu dotykowym.
Teraz lekarzom grozi kara od upomnienia po zawieszenie lub nawet pozbawienie prawa wykonywania zawodu.
Ortopeda także nie przyznaje się do winy. Ma być przesłuchiwany w marcu.
Waldemar Sokołowski ma być oskarżycielem posiłkowym.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.