Tacy pacjenci u urologa to codzienność. "Nie byłam w stanie wykrztusić słowa"

- Miałam niedawno pacjenta, który był aż zielony z nerwów. Miał wykonać w gabinecie test czterech szklanek - badanie potrzebne w diagnostyce przewlekłego zapalenia prostaty, które obecnie diagnozujemy u setek młodych mężczyzn - mówi urolożka dr Anna Bonder-Nowicka. Lekarka opowiada o zaniedbaniach zdrowotnych pacjentów, implantach prącia i nietypowych przypadkach.

UrologDr Anna Bonder-Nowicka mówi o nietypowych przypadkach w gabinecie urologicznym
Źródło zdjęć: © Archiwum prywatne, Getty Images
Marta Słupska

Marta Słupska, dziennikarka Wirtualnej Polski: Urologia jest jedną z najbardziej zdominowanych przez mężczyzn specjalizacji - szacuje się, że kobiety stanowią tylko ok. 20 proc. urologów w Polsce. Skąd u pani taki wybór?

Dr Anna Bonder-Nowicka, urolożka, seksuolożka, ordynatorka oddziału urologii Szpitala Praskiego w Warszawie, w sieci znana jako Turbourolog: Na urologię trafiłam przypadkiem - całe życie marzyłam, by być ginekologiem, a potem chirurgiem. Jednak w urologii zakochałam się od pierwszego wejrzenia, bo odpowiada mojemu temperamentowi: można szybko pomóc cierpiącemu pacjentowi. Ale faktycznie, gdy dostałam się na tę specjalizację, udział procentowy kobiet był bardzo, bardzo mały.

Pacjenci nie mają problemu z tym, że idą do urologa kobiety?

Moi pacjenci nie, bo wiedzą, do kogo się zapisują. Niektórzy mówią wręcz: "Jak to dobrze, że przyszedłem do kobiety, nigdy bym nie pokazał penisa facetowi"! Preferencje są zrozumiałe, ale przecież ani moi koledzy nie leczą pacjentów swoimi penisami, ani mnie do leczenia penis w żaden sposób nie jest potrzebny (śmiech). To, co jest potrzebne, to wiedza, doświadczenie, talent i odwaga w proponowaniu rozwiązań i dobra chemia z pacjentem.

Ale nie wierzę, że panowie nie obawiają się wizyty.

Obawiają się, zdecydowanie - tego, że zostaną ocenieni, wyśmiani, że coś im się wykryje. Czasem już na korytarzu widać, jak bardzo się denerwują.

Miałam niedawno pacjenta, który był aż zielony z nerwów. Miał wykonać w gabinecie test czterech szklanek - badanie potrzebne w diagnostyce przewlekłego zapalenia prostaty, które obecnie diagnozujemy u setek młodych mężczyzn. Tacy panowie trafiają do mnie nieraz po wieloletniej ciągłej terapii antybiotykowej i walce z bólem. Badanie polega na pobraniu dwóch próbek moczu z pierwszego i środkowego strumienia, a następnie wykonaniu masażu prostaty. Jeśli uda się uzyskać wydzielinę, ją także oddajemy do badania, a na koniec trzeba oddać jeszcze raz próbkę moczu.

Ten pacjent zobaczył, że czas wizyty oszacowano na 25 minut i myślał, że… będzie musiał przez 25 minut ejakulować do czterech szklanek. Absurd. Nie dziwi mnie to jednak, bo mężczyznom w takim stanie, sfrustrowanym nieskutecznym leczeniem, wyobraźnia podpowiada najczarniejsze scenariusze.

A jeśli się wstydzą, to czego? Małego członka?

Także. Zdarzają się mężczyźni, którzy mają mnóstwo pretensji do swojego penisa (i ogólnie swojego ciała) i mają wobec niego przeogromne oczekiwania.

Standardowa długość prącia w Europie to 12 cm. O mikropenisie mówimy, gdy ma on mniej niż 7,5 cm, i przysięgam, żaden mężczyzna z mikropenisem nie miał nigdy tylu kompleksów, co panowie, którzy są nieco powyżej średniej… Ci, którzy mają po 14-16 cm, mówią, że chcieliby mieć dłuższego. Pytam, jak długiego. "22-25 cm". Pytam więc dalej, do czego użyliby tak dużego penisa, skoro długość pochwy kobiety, choć jest rozciągliwa, to rzadko przekracza 10 cm? W dodatku wszystkie zakończenia nerwowe gwarantujące orgazm znajdują się w jej pierwszych 5 cm głębokości? Seks z takim prąciem sprawiałby ból i dyskomfort. W kwestii obwodu możemy dużo zdziałać, ale wydłużenie członka jest najczęściej niemożliwe.

Czyli panowie marzą o powiększeniu?

Tak, wielu. Niektórzy próbują na własną rękę, np. w krajach azjatyckich ostrzykują sobie penisy silikonem, wazeliną, uszczelniaczem do okien, olejem. To się zwykle bardzo źle kończy: na penisie robią się guzki, deformacje. Miałam raz pacjenta, który wrócił z Azji, gdzie wieloetapowo powiększał swojego penisa: wstrzykiwał w niego kwas hialuronowy, potem biostymulant z kwasu polimlekowego, silikon, olej mineralny… Efekt był katastrofalny - gdy trafił do mojego gabinetu, jego penis był wielkości półtoralitrowej butelki, z martwicą i obszarami, z których wyciekała cuchnąca, zakażona treść. Nie mógł oddawać moczu, a co dopiero uprawiać seksu.

Ten mężczyzna miał faktycznie małego penisa?

Ależ skąd, zupełnie przeciętnego. Na szczęście udało mu się pomóc, choć leczenie było długotrwałe i bardzo skomplikowane. Takie przypadki zwykle kończą się rekonstrukcją penisa albo koniecznością pokrycia go nową przeszczepioną skórą.

Wykonuje pani także implanty penisów?

Tak - u pacjentów, którzy mają nieodwracalny problem z uzyskaniem skutecznej erekcji potrzebnej do penetracji, np. gdy mają zniszczone naczynia krwionośne zaopatrujące prącie (częste wśród palaczy papierosów, diabetyków, panów z rozległą miażdżycą), po wypadkach, leczeniu onkologicznym, przy chorobach neurodegeneracyjnych.

Na czym polega operacja?

Na początku pacjent musi wiedzieć, że to nie jest metoda na powiększenie prącia. Sama operacja wszczepienia implantu trwa około godziny i odbywa się w znieczuleniu ogólnym lub podpajęczynówkowym. Jest bardzo dobrze tolerowana, dlatego zwykle już następnego dnia można wyjść do domu. Wtedy jeszcze urządzenie nie jest aktywne - najpierw czekamy, aż wszystkie tkanki się wygoją. Po 2-3 tygodniach je aktywujemy. Pacjent wie, jak je obsługiwać, bo wcześniej ćwiczy na fantomie.

A jak się je obsługuje?

Pompa, która umożliwia wypełnienie implantu wodą i dzięki temu zapewnia wzwód, znajduje się w mosznie - ma kształt cyfry 8. Wystarczy ją nacisnąć w dolnej części. Implant jest całkowicie schowany wewnątrz struktur ciała i nie wydaje żadnych dźwięków. Uruchomienie go może odbywać się stopniowo w sposób niezauważalny dla partnerki.

Pacjenci są zadowoleni z efektów?

Bardzo. 96 proc. twierdzi, że to była świetna decyzja i cieszą się, że mogą wrócić do aktywności seksualnej. Żałują tylko, że tak późno się zdecydowali.

Dlaczego zatem zwlekają?

Czasem to kwestia strachu, niewiedzy, czasem uprzedzeń lekarzy, do których pacjenci chodzą, czasem sprawa finansowa.

To ile kosztuje implant penisa?

Ok. 50-80 tys. zł. Jednak NFZ w ogóle nie finansuje zabiegów związanych z zaburzeniami erekcji.

Warto dodać, że wciąż mało Polaków wie, że można wszczepić taki implant. Zamiast tego panowie szukają pomocy na własną rękę, chodzą do znachorów, próbują niepodlegających żadnej kontroli "magicznych" tabletek i aerozoli z internetu… Stają się łatwym celem dla oszustów. Niektórzy mają też osobliwe pomysły, np. wsadzają do cewki moczowej różne przedmioty, by usztywnić penis i umożliwić penetrację.

Jakie?!

Długopisy, szczoteczki do zębów, pędzelki do makijażu, świeczki, nawet mały widelec się zdarzył. To się zwykle kończy urazem cewki, bo ta u mężczyzn nie jest prosta jak linijka, tylko tuż przed prostatą zagina się ostro w górę. Jeśli coś tam wepchniemy i jeszcze będziemy wykonywać ruchy frykcyjne, to albo skończy się to perforacją cewki moczowej, albo taki przedmiot przedostanie się do pęcherza moczowego i konieczna będzie operacja, by go wyjąć. Dodajmy, że uszkodzona cewka moczowa to często kalectwo na całe życie.

Mniemam, że już niejedno pani widziała w gabinecie…

Jest mnóstwo takich sytuacji, które sprawiają, że "mózg staje w poprzek", a wtedy ważne, by zachować profesjonalizm i nie zareagować emocjonalnie, aby pacjent dostał maksymalne wsparcie i pomoc.

To co panią ostatnio zszokowało?

Miałam np. pacjenta, którego penis wyglądał, jakby go poszarpał rozwścieczony amstaff. Okazało się, że partnerka kazała mu go myć w powszechnie dostępnym środku dezynfekującym do ran, bo cierpiała na nawracające zakażenia układu moczowego i była przekonana, że to on zaraża ją jakimiś bakteriami… Pierwszy raz, jak to zobaczyłam, muszę przyznać, że mnie zatkało i przez dobre dwie sekundy nie byłam w stanie wykrztusić z siebie słowa.

Ostatecznie okazało się, że faktycznie zarażał ją bakterią atypową, mykoplazmą. Wystarczyło zastosować u nich krótkotrwałą antybiotykoterapię, ale leczenie powikłań "domowych sposobów" zajęło nam wiele tygodni.

A zdarzają się pacjenci, którym nie da się pomóc? Którzy trafiają do gabinetu zbyt późno?

Dużo jest pacjentów zaniedbanych urologicznie, np. z rakiem jądra. To niewyobrażalne, bo przecież to organ dostępny w całym swoim obwodzie, wystarczy raz w miesiącu wziąć jądra do ręki, przejechać po nich palcami w poszukiwaniu zmian. A mimo to pacjenci trafiają do nas już w zaawansowanym stanie.

A rak jądra rozwija się ekspresowo i bardzo agresywnie. Ignorowanie swojego ciała i niereagowanie na niepokojące zmiany to przepis na katastrofę. Niestety, większość panów z tym nowotworem trafia do lekarza zbyt późno, gdy możliwe jest już głównie leczenie paliatywne.

A zdarzają się nowotwory penisa?

Rzadko, ale tak. Wydawałoby się, że panowie bardzo dbają o swoje penisy, skupiają się na nich, ale bywa, że trafiają do nas pacjenci z tak rozsianą chorobą, że zamiast żołędzi mają wrzodziejący, cuchnący zapalny guz powodujący ból i wysięk. Tacy mężczyźni trafiają do lekarza dopiero za namową domowników lub kolegów z pracy, którzy… nie mogą już wytrzymać tego smrodu. Wtedy niewiele możemy zrobić. Nowotwór postępuje już bardzo szybko, a leczenie jest mocno okaleczające i oznacza usunięcie penisa.

Dlatego podkreślam: jeśli coś się dzieje, nie czekajmy, aż samo przejdzie. Idźmy do lekarza. Lepiej pięć razy usłyszeć, że wszystko jest w porządku, niż poznać diagnozę zbyt późno, stracić narząd, a nawet życie.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie
Codzienne nawyki, które niszczą jelita. Gastroenterolog o czarnej liście
Codzienne nawyki, które niszczą jelita. Gastroenterolog o czarnej liście
Te wirusy odegrają kluczową rolę. Szykują szczepionki na nowy sezon
Te wirusy odegrają kluczową rolę. Szykują szczepionki na nowy sezon
Jest nowa lista leków refundowanych. Dobre wiadomości dla chorych na raka
Jest nowa lista leków refundowanych. Dobre wiadomości dla chorych na raka
Najlepsze sposoby na ból zwyrodnieniowy kolan. Naukowcy wskazali trzy metody
Najlepsze sposoby na ból zwyrodnieniowy kolan. Naukowcy wskazali trzy metody
Agresja wobec medyków pod Bolesławcem. Pielęgniarka trafiła na SOR po ataku
Agresja wobec medyków pod Bolesławcem. Pielęgniarka trafiła na SOR po ataku
Minister zdrowia zapowiada zmiany. Chce uporządkować finanse
Minister zdrowia zapowiada zmiany. Chce uporządkować finanse
Jedni pili jedną kawę dziennie, drudzy jej unikali. Po pół roku ich zbadano
Jedni pili jedną kawę dziennie, drudzy jej unikali. Po pół roku ich zbadano
Naukowcy z Oksfordu sprawdzili skutki picia. Ryzyko raka, cukrzycy
Naukowcy z Oksfordu sprawdzili skutki picia. Ryzyko raka, cukrzycy
Suplement na stres wycofany. GIS alarmuje
Suplement na stres wycofany. GIS alarmuje
Pacjentka myślała, że przytyła. "Guz miał ponad 20 cm"
Pacjentka myślała, że przytyła. "Guz miał ponad 20 cm"
Nawet 1 mln zł kary. Tych roślin lepiej nie sadzić w ogrodze
Nawet 1 mln zł kary. Tych roślin lepiej nie sadzić w ogrodze
KSeF wkracza do aptek. Od 1 kwietnia zmiany we wszystkich placówkach
KSeF wkracza do aptek. Od 1 kwietnia zmiany we wszystkich placówkach