Ta usługa budzi kontrowersje. "To zarabianie na chorobie i słabości"
Na polskim rynku pojawiła się nowa usługa dla osób walczących z nałogiem. Mowa o "trzeźwym towarzyszu", który za opłatą wspiera w trudnych momentach codziennego życia czy podczas uroczystości. Taka pomoc wzbudza jednak ogromne kontrowersje. – Jeden klient potrzebuje, żebym "wytrącił" mu kieliszek z ręki, a drugiemu wystarczy tylko obecność, wtedy jestem jego cieniem – mówi Krzysztof Wiańczyk, który pracuje jako trzeźwy towarzysz. Za jego usługi trzeba zapłacić kilka tysięcy złotych.
Anna Klimczyk