Tracą prawo pracy w Polsce. "Pozyskanie lekarza graniczy z cudem"

Ponad 200 lekarzy spoza Unii Europejskiej straciło już warunkowe prawo wykonywania zawodu w Polsce. Powodem jest brak certyfikatu znajomości języka polskiego na poziomie B1. Najtrudniejsza sytuacja może być w mniejszych szpitalach, które od lat zmagają się z brakami kadrowymi.

"To są pojedyncze przypadki, a nie systemowy problem" "To są pojedyncze przypadki, a nie systemowy problem"
Źródło zdjęć: © Getty Images
Marta Słupska

208 medyków straciło uprawnienia

Od początku maja okręgowe izby lekarskie rozpoczęły wygaszanie warunkowych praw wykonywania zawodu lekarzom spoza UE, którzy nie przedstawili wymaganego certyfikatu znajomości języka polskiego. Jak informuje "Rzeczpospolita", do 12 maja uprawnienia straciło 208 medyków.

Chodzi o lekarzy, którzy uzyskali warunkowe prawo wykonywania zawodu w Polsce w czasie pandemii COVID-19 oraz po wybuchu wojny w Ukrainie. Zgodnie z przepisami mieli czas do końca kwietnia, by potwierdzić znajomość języka polskiego na poziomie B1.

Najwięcej takich decyzji zapadło na Mazowszu, gdzie wygaszono 107 praw wykonywania zawodu. W woj. warmińsko-mazurskim pracę w zawodzie straciło 26 lekarzy, na Podlasiu – 19, w woj. lubelskim – 16, na Śląsku – 15, na Dolnym Śląsku – 8, w Wielkopolsce – 5, a w Małopolsce – 4.

Skala problemu może być jednak większa. Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, mówił wcześniej w rozmowie z "Rzeczpospolitą", że sprawa może dotyczyć nawet tysiąca lekarzy cudzoziemców.

Problem dla placówek medycznych?

Dla części placówek, szczególnie poza dużymi miastami, utrata medyków może oznaczać poważne problemy z obsadą dyżurów i oddziałów. Szpitale powiatowe od lat mają trudności ze znalezieniem lekarzy, dlatego zatrudnienie specjalistów z Ukrainy często było dla nich ratunkiem.

– U nas permanentnie brakuje lekarzy. Jesteśmy głęboką prowincją i pozyskanie lekarza do pracy graniczy z cudem – mówi "Rz" Małgorzata Kormosz, p.o. dyrektora szpitala w Ustrzykach Dolnych.

Ministerstwo Zdrowia przekonuje jednak, że na razie nie ma mowy o problemie systemowym.

– Dostajemy pierwsze pisma od szpitali na prowincji, dla których to może być problem i rzeczywiście, jeśli mają obsadę "na styk", to ubytek każdego lekarza jest kłopotem. Ale to są pojedyncze przypadki, a nie systemowy problem – tłumaczy w rozmowie z gazetą prof. Mariusz Klencki, dyrektor Departamentu Rozwoju Kadr Medycznych w Ministerstwie Zdrowia.

Źródło: PAP

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie