"W tym wieku chce jeszcze biopsję?". Córka 88-latki załamana
88-letnia pacjentka z Poznania chciała jedynie skontrolować guz tarczycy. Jej córka usłyszała jednak pytanie, które odebrało jej mowę. Historia opisana przez "Fakt" pokazuje, że wiek wciąż bywa traktowany jak argument przeciwko diagnostyce.
Skandaliczna reakcja
Pani Monika z Poznania od lat opiekuje się 88-letnią mamą. Seniorka, mimo zaawansowanego wieku, jest sprawna i samodzielna. Korzysta z komputera, robi przelewy internetowe, kontaktuje się z rodziną przez komunikatory, a przy dobrej pogodzie sama jeździ autobusem do centrum miasta.
- To nie jest kraj dla starych ludzi. Moja mama, za kilka miesięcy skończy 89 lat. Owszem, mieszka z nami, ale jest ogólnie sprawna – mówi pani Monika w rozmowie z "Faktem". – I ktoś takiemu człowiekowi stawia granicę ochrony jego zdrowia.
Sprawa dotyczyła rutynowej kontroli u endokrynologa. Mama pani Moniki ma kartę onkologiczną z powodu niezłośliwego guza tarczycy. Wizyta miała służyć ocenie, czy zmiana się nie powiększa. Gdy kobieta próbowała zapisać mamę na doroczną konsultację, usłyszała, że wolnych terminów na cały 2026 r. już nie ma. W rejestracji poradzono jej, by zwróciła się bezpośrednio do lekarki.
Jak relacjonuje córka pacjentki, rozmowa była krótka i bardzo przykra. Lekarka miała zapytać o wiek chorej. Gdy usłyszała, że pacjentka ma 88 lat, miała zareagować słowami: "I co, w tym wieku chce jeszcze biopsję?".
Pani Monika nie kryje oburzenia. Jej zdaniem takie podejście odbiera starszym osobom prawo do profilaktyki i normalnego leczenia.
- Czy ogólnie sprawny zgodnie z wiekiem i właściwie zdrowy człowiek ma już przestać zawracać głowę lekarzom? Ma się położyć do łóżka i czekać na koniec? Długo chodziłam zirytowana. Na szczęście ostatecznie udało mi się umówić mamę do tego endokrynologa, ale nie tak to powinno wyglądać – podkreśla.
Nowoczesna terapia dla młodych
Problem nie dotyczy wyłącznie jednej pacjentki. "Fakt" opisuje też historię pana Bogusława z Wielkopolski, u którego w 2024 r. wykryto zmiany w płucu. Mężczyzna miał wtedy 70 lat. Lekarze usunęli guz, ale później pacjent usłyszał, że nowoczesna terapia, która mogłaby być pomocna, jest przeznaczona dla młodszych chorych.
- Przydałoby się po nim takie nowatorskie leczenie, które było na etapie wprowadzania dopiero. Ale usłyszałem, że przeznaczone jest dla młodszych pacjentów i nie mam szans się na nie załapać – wspomina pan Bogusław.
Historie seniorów pokazują, jak trudna bywa walka o diagnostykę w starszym wieku. Sam PESEL nie powinien automatycznie przesądzać o tym, czy pacjent zostanie zbadany. W praktyce wielu chorych i ich rodzin ma jednak poczucie, że po przekroczeniu pewnej granicy lat system przestaje traktować ich potrzeby poważnie.
Pani Monika podkreśla, że nie domagała się niczego nadzwyczajnego. Chciała tylko, by jej mama została skontrolowana zgodnie z wcześniejszymi zaleceniami.
- Wszyscy mają w nosie starszych ludzi – mówi gorzko.
Źródło: Fakt
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.