Zaczęło się od zawrotów głowy podczas spaceru. Tak objawiał się agresywny nowotwór
55-letni Simon Hollister z Wielkiej Brytanii był przekonany, że sporadyczne zawroty głowy są efektem noworocznego postanowienia o rezygnacji z alkoholu. Dopiero gdy zaczął mieć problemy z przypominaniem sobie prostych słów, postanowił dokładniej sprawdzić swój stan. Badanie ujawniło agresywny nowotwór mózgu.
Niewinne objawy guza mózgu
Simon na początku 2025 roku zdecydował się na "suchy styczeń", czyli miesiąc bez alkoholu. Chciał schudnąć i poprawić swoją kondycję. Regularnie spacerował nawet kilkanaście kilometrów dziennie. Właśnie wtedy zauważył pierwsze niepokojące sygnały - pojawiły się zawroty głowy i uczucie dezorientacji.
Fryzjer strzyże bez przerwy. Chce pobić rekord, żeby pomóc koledze
Początkowo nie przywiązywał do tego większej wagi. Sytuacja zmieniła się, gdy zaczął zapominać powszechnie używanych słów. Zaniepokojony mężczyzna zdecydował się wykonać prywatne badanie rezonansem magnetycznym. Jak przyznaje, chciał przede wszystkim odzyskać spokój. Następnego dnia otrzymał telefon ze szpitala.
- Powiedział, że ma dla mnie złe wiadomości. Był bliski łez. Usłyszałem, że mam glejaka wielopostaciowego. Płakałem przez około trzy godziny. Od razu zacząłem się zastanawiać, jak zadbać o rodzinę, jeśli to naprawdę mój ostatni rok życia - relacjonował w jednym z nagrań opublikowanych na Instagramie. Lekarze poinformowali go, że przewidywana długość życia wynosi od sześciu do dwunastu miesięcy.
Trudny do pokonania przeciwnik
Glejak wielopostaciowy należy do najbardziej agresywnych nowotworów mózgu u dorosłych. Charakteryzuje się bardzo szybkim wzrostem i dużą skłonnością do nawrotów. Według Cancer Research UK jest to najczęściej diagnozowany złośliwy nowotwór mózgu u osób dorosłych.
Do najczęstszych objawów należą:
- nasilające się lub częste bóle głowy,
- nudności i wymioty,
- zaburzenia pamięci i koncentracji,
- problemy z mową,
- zmiany zachowania lub osobowości,
- zaburzenia widzenia,
- trudności z utrzymaniem równowagi,
- osłabienie i przewlekłe zmęczenie.
Eksperci podkreślają, że objawy mogą przypominać wiele innych schorzeń neurologicznych, dlatego ich utrzymywanie się wymaga konsultacji lekarskiej.
Walka o każdy dzień
W marcu 2025 roku Simon przeszedł operację neurochirurgiczną. Lekarzom udało się usunąć około 80 proc. nowotworu. Po zabiegu rozpoczęto leczenie radioterapią i chemioterapią. Od września 2025 roku mężczyzna otrzymuje także lek, który ogranicza tworzenie naczyń krwionośnych odżywiających guz.
Najnowsze badania przyniosły zarówno dobre, jak i złe wiadomości. Pierwotny guz całkowicie zniknął, jednak pojawiła się nowa zmiana nowotworowa. - Początkowy guz całkowicie zniknął, ale pojawił się nowy, mniej więcej wielkości ziarnka grochu - ujawnił.
Choć choroba pozostaje nieuleczalna, Simon nie zamierza się poddawać. Obecnie zbiera środki na dalsze leczenie za granicą. Największą motywacją są dla niego dwaj synowie. Mężczyzna marzy o tym, by doczekać 21. urodzin młodszego z nich, który ma obecnie 17 lat. - Najważniejsze jest dla mnie to, żeby żyć. Mam dwóch synów i chcę dożyć momentu, gdy mój najmłodszy skończy 21 lat - podkreśla.
Simon uważa, że wykonanie rezonansu magnetycznego mogło uratować mu życie. Jest przekonany, że gdyby zignorował pierwsze objawy, choroba zostałaby wykryta znacznie później. Jednocześnie apeluje do innych, by nie lekceważyli sygnałów wysyłanych przez organizm i zgłaszali się do lekarza, jeśli coś budzi ich niepokój.
Źródło: Instagram, Cancer Research UK
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.