"Zaraza, śmierć towarzyszą wojnom". Profesor ostrzega przed chorobami zakaźnymi
Podczas jubileuszowego XX Forum Organizacji Pacjentów w Warszawie prof. Tadeusz Zielonka mówił o profilaktyce chorób zakaźnych w kontekście konfliktu zbrojnego tuż za granicą. Podkreślał, że współczesne społeczeństwo w większości nie ma własnego doświadczenia wojny, a wraz z wojną wracają zjawiska, które sprzyjają epidemiom.
W tym artykule:
Profesor przypomniał, że gdy w 1945 r. kończyła się II wojna światowa, pierwszą przyczyną zgonów w Polsce była gruźlica. Skala zachorowań była ogromna. - Nasze wskaźniki, jakie mieliśmy po wojnie w zapadalności na gruźlicę, były gorsze niż dzisiaj w niektórych afrykańskich krajach - mówił. - Jesteśmy społeczeństwem, które w zdecydowanej większości nie przeżyło wojny, bo pokolenie, które ją przeżyło, doskonale to pamięta. Czyli czas głodu, czas chorób, bo to jest czterech jeźdźców Apokalipsy pokazujących, jak to głód, zaraza, śmierć towarzyszą wojnom - podkreślił.
Gruźlica może rozwijać się latami
Zwracał uwagę na specyfikę gruźlicy: rozwija się powoli i przez długi czas może pozostać nierozpoznana. - To nie jest taka ostra choroba. Z grypą wczoraj świetnie się czuliśmy, a dzisiaj jesteśmy rozbici, mamy 40 stopni gorączki i znamy dokładnie godzinę, kiedy zachorowaliśmy. A z gruźlicą ten czas jest bardzo wydłużony. Czasami latami trwa i mamy poważne uszkodzenie płuc - podkreślił. W jego ocenie to szczególnie niebezpieczne w sytuacjach kryzysowych, jak wojna, bo osoby zakażone mogą zostać zdiagnozowane dopiero po kilku latach, wcześniej nieświadomie zakażając innych.
Polska nieodpowiednio wykrywa gruźlicę?
Profesor odnosił się również do migracji wojennej i różnic w podejściu państw do wykrywania gruźlicy. - My szczycimy się tym, że ponad 90 proc. przypadków gruźlicy wykrywamy z objawów. Niemcy nagle 50 proc. przypadków mają z badań, kontaktów i poszukiwania wśród imigrantów. Oni natychmiast, w ciągu paru miesięcy wdrożyli programy poszukiwania u przybyszów. A myśmy przyjęli tych ludzi i czekamy, aż przyjdą z objawami - mówił profesor, odnosząc się do danych z Instytutu im. Roberta Kocha
Krztusiec i HIV - kolejne zagrożenia
Wśród innych zagrożeń wymieniał krztusiec, który wrócił m.in. dlatego, że dorośli nie uzupełniają dawek przypominających. - Ja miałem przypadki, że zgłosiły się do mnie osoby z bólem w klatce piersiowej. Ten ból był spowodowany złamaniem żeber od kaszlu krztuścowego. To jest tak silny kaszel, że potrafi połamać żebra - relacjonował. Trzecim wskazywanym zagrożeniem jest HIV. Profesor odwoływał się do publikacji holenderskich naukowców, którzy zwracają uwagę, że Polska, Czechy i Słowacja powinny liczyć się z wyraźnym wzrostem liczby zakażeń. Na wschodzie Ukrainy — skąd pochodzi część uchodźców — odsetek osób żyjących z HIV był wysoki, a zakażenia dotyczyły w podobnym stopniu kobiet i mężczyzn.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.