Adrian Szymaniak przekazał nowe wieści ze szpitala. "Zaczynamy truć dziada"
Adrian Szymaniak, którego widzowie poznali w programie "Ślub od pierwszego wejrzenia", ponownie odezwał się do internautów i przekazał nowe informacje o swoim stanie zdrowia. 39-latek od wielu miesięcy walczy z glejakiem IV stopnia - jednym z najbardziej agresywnych nowotworów mózgu.
Walka z glejakiem trwa
W opublikowanej na Instagramie relacji poinformował, że przebywa w Centrum Onkologii w Bydgoszczy, gdzie rozpoczął kolejny cykl chemioterapii podtrzymującej. Mimo trudnego leczenia stara się zachować optymizm i dystans. - Rozpoczynamy kolejny cykl chemioterapii podtrzymującej. Ja jestem zadowolony dzisiaj, bo rano oddana krew do badań i wyniki - standardowo, na szczęście wszystko w normie - przekazał.
Toksoplazmoza powoduje glejaka mózgu. Naukowcy widzą taki związek
Dodał, że parametry pozwalają na kontynuację terapii. - Przede mną kolejna paczka chemicznych witamin i od jutra zaczynamy truć dziada ponownie - powiedział z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru. Adrian poinformował także, że czeka go rezonans magnetyczny oraz konsultacja z lekarzem prowadzącym, po której zamierza przekazać kolejne informacje dotyczące leczenia.
Choroba zaczęła się nagle
O problemach zdrowotnych Adriana Szymaniaka zrobiło się głośno latem ubiegłego roku. Jak opisano w internetowej zbiórce na leczenie, wszystko zaczęło się od nagłego i bardzo silnego bólu głowy oraz omamów. Objawy były na tyle niepokojące, że konieczna była pilna diagnostyka.
Wkrótce padła dramatyczna diagnoza - glejak IV stopnia, czyli glejak wielopostaciowy. To jeden z najbardziej złośliwych nowotworów ośrodkowego układu nerwowego, który rozwija się bardzo szybko i często daje niespecyficzne objawy.
Specjaliści podkreślają, że choroba może początkowo przypominać inne schorzenia neurologiczne. Pacjenci często skarżą się na uporczywe bóle głowy, nudności, zaburzenia widzenia, problemy z pamięcią i koncentracją, drgawki, zaburzenia równowagi czy zmiany zachowania.
Objawy zależą od tego, w której części mózgu rozwija się guz. W przypadku Adriana konieczne były operacje oraz intensywne leczenie onkologiczne.
Rodzina walczy o dostęp do nowoczesnych terapii
Historia Adriana i Anity Szydłowskiej od lat budzi ogromne emocje wśród widzów programu "Ślub od pierwszego wejrzenia". Para poznała się przed kamerami ponad siedem lat temu i mimo wielu trudnych momentów nadal tworzy rodzinę. Wychowują dwoje dzieci - Jerzego i Biankę.
Anita otwarcie napisała o tym, jak wielkim ciosem była diagnoza męża. Podkreśliła też, że dla Adriana najważniejsza jest rodzina i obecność przy dzieciach. Obecnie starają się zebrać środki nie tylko na standardową terapię, ale również na nowoczesne metody leczenia dostępne w Polsce i za granicą.
W opisie zbiórki wskazano, że standardowe leczenie glejaka w Polsce opiera się głównie na chemioterapii i radioterapii. Rodzina Adriana chce jednak skorzystać także z dodatkowych terapii dających szansę na wydłużenie życia i poprawę efektów leczenia.
Wśród nich wymieniono immunoterapię prowadzoną za granicą, terapię TTFields wykorzystującą zmienne pola elektromagnetyczne, zaawansowane badania molekularne guza oraz hipertermię magnetyczną NanoTherm.
Koszty leczenia są ogromne. Sama terapia TTFields może kosztować nawet około 120 tys. zł miesięcznie. Internetowa zbiórka na leczenie Adriana Szymaniaka cały czas trwa. Udało się już zebrać ponad 80 proc. z zakładanej kwoty trzech milionów złotych.
Źródło: Instagram, Pomagam
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.