Afera wokół szpitala w Wadowicach. Pismo do pracowników wywołało burzę

W Szpitalu Powiatowym w Wadowicach narasta napięcie. Placówka mierzy się z poważnymi problemami finansowymi, a teraz doszły do tego kontrowersje wokół pisma skierowanego do personelu po próbie kontaktu pracowników z dziennikarzami.

Szpital w Wadowicach Szpital w Wadowicach
Źródło zdjęć: © Facebook
Marta Słupska

Zakaz kontaktu z mediami?

Szpital Powiatowy w Wadowicach znalazł się w centrum kolejnego sporu. Od miesięcy mówi się o trudnej sytuacji finansowej placówki, zadłużeniu i niepewnej przyszłości części oddziałów. Teraz emocje wzbudziło wewnętrzne pismo dyrekcji dotyczące kontaktów pracowników z mediami. Według relacji personelu dokument miał pojawić się po wizycie dziennikarzy TVP3 Kraków, którzy chcieli porozmawiać z zatrudnionymi o kondycji szpitala.

Do spotkania przed kamerą ostatecznie nie doszło. Dziennikarze mieli wcześniej uzyskać zgodę na wejście do placówki, jednak rozmowy z pracownikami nie zostały nagrane. Mimo to kilka dni później personel otrzymał pismo, które – jak twierdzą zatrudnieni – wywołało duże poruszenie.

Z relacji personelu wynika, że w piśmie oczekiwano wskazania osób, które kontaktowały się z dziennikarzami. Pracownicy odebrali to jako próbę ustalenia, kto chciał mówić publicznie o sytuacji placówki. Dodatkowo, podczas zamkniętego spotkania z dyrekcją, miały paść ostrzeżenia dotyczące możliwych konsekwencji służbowych wobec osób rozmawiających z mediami.

– Wydaje mi się to dziwne i nie na miejscu, że tego typu pismo zostało wysłane – ocenia jeden z pracowników.

Sprawa budzi pytania nie tylko o atmosferę w szpitalu, ale również o granice działań pracodawcy wobec personelu. Eksperci prawa pracy podkreślają, że sam kontakt pracownika z mediami nie może automatycznie stanowić podstawy do wyciągania konsekwencji. Szczególnie gdy chodzi o publiczną placówkę ochrony zdrowia, której funkcjonowanie jest przedmiotem społecznego zainteresowania.

Zachowanie pracodawcy nigdy nie powinno polegać na zastraszaniu czy wywieraniu nacisku. Zwolnienie pracownika za sam zamiar kontaktu z mediami z dużym prawdopodobieństwem wykraczałoby poza dozwolone uprawnienia pracodawcy – zaznacza dr hab. Marcin Wujczyk, specjalista prawa pracy z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Władze szpitala nie komentują sprawy

Dyrekcja szpitala nie odniosła się szerzej do sprawy. Jak informuje TVP3 Kraków, pełniący obowiązki dyrektora placówki w rozmowie telefonicznej przekazał, że tego dnia nie będzie udzielał informacji. Nie skomentował również treści pisma skierowanego do pracowników.

Sytuacją zaniepokojone są także władze powiatu. Starosta wadowicki Mirosław Sordyl nie ukrywa, że doniesienia dotyczące atmosfery w placówce są poważne. Przypomina też, że szpital znajduje się w bardzo trudnym położeniu.

– To jest bulwersujące, że taka sytuacja ma miejsce. Wiemy doskonale, że sytuacja szpitala powiatowego w Wadowicach jest bardzo trudna, wręcz – jak mówią niektórzy – dramatyczna – podkreśla starosta Mirosław Sordyl.

Sprawa pisma do pracowników ma zostać omówiona podczas najbliższego posiedzenia zarządu szpitala. Pracownicy liczą, że wyjaśnione zostanie, kto zdecydował o jego wysłaniu i jaki był cel takich działań. W tle pozostają jednak znacznie szersze problemy placówki: zadłużenie, napięcia organizacyjne i obawy o przyszłość szpitala.

Niepewność potęguje także nieobecność dyrektorki szpitala Barbary Bulanowskiej, która przebywa na zwolnieniu lekarskim. Personel wskazuje, że atmosfera w pracy jest coraz trudniejsza, a brak jasnych informacji tylko pogłębia niepokój.

Źródła: krakow.tvp.pl, politykazdrowotna.com

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie