Wzrost infekcji układu pokarmowego
Według danych Zakładu Epidemiologii Chorób Zakaźnych i Nadzoru NIZP PZH – PIB, od 1 stycznia do 31 maja 2026 r. odnotowano więcej przypadków zakażeń przewodu pokarmowego niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Liczba bakteryjnych zakażeń jelitowych wzrosła do 12006 przypadków, podczas gdy rok wcześniej było ich 10932. Wśród najczęściej rejestrowanych zakażeń nadal dominował Clostridioides difficile.
Prof. Bożena Muszyńska: Grzyby to żywność pierwszej kategorii
– Obecnie widzimy sporo zakażeń bakteryjnych. Po pierwsze – Salmonellą, czyli bakterią, która może znajdować się w nieodpowiednio umytych lub nieprzetworzonych produktach spożywczych, takich jak jaja, a także w lodach przechowywanych w niewłaściwych warunkach – zauważa w rozmowie z portalem WP abcZdrowie lek. Tomasz Szatkowski, lubuski konsultant ds. pediatrii.
Wyraźny wzrost dotyczył również zakażeń wywołanych przez bakterie Campylobacter – odnotowano ich 970 w stosunku do 663 w ubiegłym roku. – Campylobacter często występuje w mięsie drobiowym. Jeśli ktoś przygotowuje kurczaka, a później nie umyje dokładnie deski czy noża i używa ich do krojenia warzyw lub innych produktów, może dojść do przeniesienia bakterii i zakażenia. Zdarza się też Yersinia enterocolitica, która jest odporna nawet na zamrażanie – dodaje ekspert.
Od początku stycznia więcej było także zakażeń enterokrwotoczną pałeczką E. coli. Zanotowano 80 przypadków. W analogicznym okresie w ubiegłym roku było 46 przypadków.
– Zaczyna się sezon grillowania, przyjęć komunijnych, wyjazdów i wycieczek. To okres, w którym częściej spożywamy żywność przygotowywaną poza domem, korzystamy z cateringu i jemy posiłki w plenerze. Nierzadko zapominamy wtedy o podstawowych zasadach higieny, co sprzyja szerzeniu się zakażeń – mówi w rozmowie z portalem WP abcZdrowie prof. dr hab. Joanna Zajkowska z Kliniki Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.
Wzrosty widoczne są również w grupie zachorowań klasyfikowanych jako biegunka i zapalenie żołądkowo-jelitowe o nieokreślonej przyczynie (BNO). W analizowanym okresie odnotowano 28517 takich przypadków, wobec 26956 rok wcześniej.
Nie tylko bakterie, wirusy również widoczne
Więcej zachorowań odnotowano również w grupie wirusowych zakażeń jelitowych. Tegoroczny bilans wyniósł 19640 przypadków, w porównaniu do 18483 w tym samym okresie w 2025 roku. Na szczególną uwagę zasługuje wzrost zakażeń norowirusowych. Potwierdzono ich 6723, podczas gdy rok wcześniej było ich 4728. Jednocześnie liczba zakażeń rotawirusowych spadła z 6882 do 6386 przypadków.
– Norowirus jest jednym z najbardziej zakaźnych wirusów wywołujących infekcje przewodu pokarmowego. Bardzo łatwo się przenosi, nie tylko bezpośrednio między ludźmi, ale również za pośrednictwem przedmiotów i tkanin. Co więcej, stosunkowo trudno wyeliminować go ze środowiska, dlatego często prowadzi do powstawania ognisk zakażeń – wyjaśnia prof. Zajkowska.
Wirus szczególnie łatwo rozprzestrzenia się w miejscach, gdzie przebywa wiele osób i mają one ze sobą częsty kontakt. Ogniska zakażeń pojawiają się podczas wycieczek oraz w hotelach. Wystarczy niewielka ilość wirusa, aby doszło do zakażenia kolejnych osób, dlatego infekcje norowirusowe potrafią obejmować całe grupy w bardzo krótkim czasie.
– Jest to wirus przenoszony drogą fekalno-oralną, więc może znajdować się na klamkach, spłuczkach, a nawet pieniądzach. Często osoby z niewielkim problemem jelitowym pracują w restauracji, więc wystarczy, że nieodpowiednio umyją ręce, by wirus rozprzestrzeniał się dalej – dodaje lubuski konsultant ds. pediatrii.
Wirus czy bakteria?
Choć infekcje wirusowe odpowiadają za znaczną część zachorowań, prof. Zajkowska podkreśla, że to zakażenia bakteryjne częściej wiążą się z cięższym przebiegiem choroby i większym ryzykiem powikłań.
– Zdecydowanie groźniejsze są zakażenia bakteryjne. Mówimy tutaj między innymi o zakażeniach wywołanych przez Campylobacter, Shigella czy Salmonella. Coraz częściej spotykamy się również z zakażeniami Clostridioides difficile, które są związane z intensywną antybiotykoterapią. Takie infekcje mogą przebiegać ciężej i prowadzić do poważniejszych powikłań – wyjaśnia lekarka.
Wirusy mają z kolei znacznie większy potencjał do szybkiego rozprzestrzeniania się. To dlatego często odpowiadają za ogniska zakażeń w żłobkach, przedszkolach, szkołach, hotelach czy podczas zorganizowanych wyjazdów.
– Przede wszystkim takie infekcje mogą prowadzić do odwodnienia, a w konsekwencji do konieczności hospitalizacji – czasem tylko w celu dożylnego nawodnienia, a niekiedy na kilka dni. Szczególnie narażone są osoby starsze i pacjenci z chorobami współistniejącymi, ponieważ znaczne odwodnienie może prowadzić nawet do uszkodzenia nerek. Najważniejszym elementem leczenia jest więc odpowiednie nawodnienie – przypomina w rozmowie z portalem WP abcZdrowie dr n. med. Monika Wanke-Rytt, specjalistka pediatrii.
– Wciąż panuje też przekonanie, że na dolegliwości żołądkowe pomaga Coca-Cola. Być może przynosi chwilową ulgę, ale nie zapewnia właściwego nawodnienia. Można pić duże ilości słodzonych napojów i nadal pozostawać odwodnionym. Dlatego tak ważne jest, by w takich sytuacjach sięgać płyny elektrolitowe, które się lepiej wchłaniają – dodaje ekspertka.
W przeciwieństwie do większości zakażeń wirusowych, które ograniczają się do przewodu pokarmowego, niektóre infekcje bakteryjne mogą rozprzestrzeniać się poza jelita. W takich przypadkach istnieje ryzyko bakteriemii, zajęcia innych narządów oraz rozwoju groźnych powikłań.
– Campylobacter to bakteria, którą zazwyczaj leczy się antybiotykiem i – podobnie jak Yersinia enterocolitica – może prowadzić do powikłań, takich jak poinfekcyjne zapalenie stawów. Zdarza się więc, że pacjenci najpierw przechodzą infekcję jelitową, a później pojawia się obrzęk rąk i nóg. To właśnie jedno z możliwych następstw zakażenia – ostrzega lek. Szatkowski.
Higiena pozostaje podstawą profilaktyki
Wiele zakażeń pokarmowych jest związanych z nieprawidłowym przechowywaniem żywności, niedostateczną higieną lub spożywaniem skażonych produktów. Dlatego podstawą profilaktyki pozostają proste zasady.
– Tego typu zakażenia są związane z niewłaściwymi warunkami higienicznymi, brak odpowiedniej higieny sprzyja ich częstszemu występowaniu. Są to zakażenia przenoszone drogą fekalno-oralną – albo jedzenie jest nieumyte, albo ręce. Przede wszystkim należy dokładnie myć ręce oraz odpowiednio przygotowywać produkty spożywcze – zaznacza dr Wanke-Rytt.
Dużą rolę mogą odgrywać również wysokie temperatury, które sprzyjają szybszemu psuciu się żywności i namnażaniu drobnoustrojów. Warto uważać na produkty spożywane poza domem, jak choćby lody, sałatki, dania na wynos, a także mięso z grilla.
– Źródłem zakażeń może być między innymi niedopieczone mięso, które bywa przyczyną zakażeń bakteriami Campylobacter czy Salmonella. Ryzyko wiąże się również z produktami zawierającymi surowe jaja, na przykład niektórymi sałatkami przygotowywanymi z dodatkiem majonezu. Bardzo istotne znaczenie ma także sposób przechowywania żywności. Nie można też zapominać o podstawowych zasadach higieny, przede wszystkim o dokładnym myciu rąk przed jedzeniem i przygotowywaniem posiłków – podkreśla prof. Zajkowska.
Jeśli produkty są niewłaściwie przechowywane, niedokładnie umyte albo zbyt krótko poddane obróbce termicznej, mogą stać się źródłem zakażenia. Ponadto absolutną podstawą bezpieczeństwa pozostaje mycie rąk.
– Wirusy i bakterie mogą znajdować się na wielu powierzchniach, których dotykamy każdego dnia: klamkach, poręczach, uchwytach w autobusach czy innych miejscach publicznych. Taka droga przenoszenia zakażeń cały czas istnieje. Dlatego warto pamiętać o dokładnym myciu rąk przed jedzeniem. Nawet jeśli posiłek został przygotowany bardzo starannie i w odpowiednich warunkach, możemy doprowadzić do zakażenia, spożywając go brudnymi rękami – podsumowuje ekspertka.
Źródło: WP abcZdrowie, PZH
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.